Wpis

Czas! Start!

Czas! Start!
1 września od bardzo dawna nie był dla mnie zbyt wyjątkowym i istotnym dniem w kalendarzu. Z chwilą pojawienia się na świecie Dziewczynek zrozumiałam, że kiedyś nadejdzie ta chwila kiedy Zuzia i Lenka powiedzą: „Papa Mamo!”. Dziś śmiało mogę stwierdzić, że bycie Mamą dopiero teraz nabiera coraz większego znaczenia. Choć pewnie część z Was myśli inaczej, to uwierzcie mi dopiero kiedy Wasze dziecko zaczyna się usamodzielniać poczujecie jak bardzo jesteście z nim związane i jak dużą rolę odgrywacie w życiu Waszych maluszków. Dziś razem z Zuzulenkowym Tatą pojechaliśmy jak na skazanie, spodziewając się najgorszego: od kurczowego trzymania się za nogę po wrzask i płacz. Dzisiejszy dzień dzieci mogły spędzić razem z rodzicami. Lena okazała się aniołem, nawet ku naszemu zdziwieniu jako pierwsza ze wszystkich zdrzemnęła się jak gdyby nigdy nic w żłobkowym wózku, a po przebudzeniu buszowała między zabawkami nie zauważając naszej obecności 🙂 Kiedy chciałam zajrzeć do sali i zobaczyć jak sobie radzi, usłyszałam jedynie: „Pani sobie wyjdzie i posiedzi, ona się teraz ślicznie bawi i świetnie sobie radzi bez Pani”. Odpowiedziałam jedynie: „I bardzo mnie to cieszy”. Naprawdę jestem szczęśliwa, że tak szybko odnalazła się wśród rówieśników. Zuzia z kolei podczas przebierania w szatni buntowała się troszkę, a mianowicie na pytanie czy idziemy do sali odpowiedziała stanowcze: „Nie”. Nie było płaczu, tylko zwykłe nie i koniec. Kiedy zapytałam czy chce iść do dzieci, żeby się troszkę pobawić było już znacznie łatwiej. Przez pierwsze minuty na sali zabaw była bardzo zawstydzona i ciągle szukała mnie wzrokiem, ale później nawet nie zauważyła kiedy zniknęłam jej z oczu, żeby pójść do Lenki. Jedynym problemem jest dzielenie się zabawkami, Zuzia nie może zrozumieć, że zabawki nie są jej własnością i że wypadałoby się nimi dzielić z innymi dziećmi. Myślę jednak, że szybko oduczy się takiego zachowania i z dnia na dzień będzie coraz lepiej. Jutro dziewczynki zostają same na dłużej, po dzisiejszym zamieszaniu z obecnością rodziców stwierdzam, że najlepiej zostawić opiekunki same z dziećmi i nie patrzeć im na ręce. One dobrze wiedzą co mają robić i z pewnością naszym dzieciom nie zrobią krzywdy. Z resztą widok tych tulących płaczące dzieci opiekunek naprawdę sprawił, że nabrałam do nich zaufania. Poczekamy – zobaczymy 🙂 Miejmy nadzieję, że będzie tylko lepiej 🙂 
Wam Drogie Mamy żłobkowe, przedszkolne i szkolne życzę dużo spokoju i wytrwałości. Pamiętajcie – nie pokazujcie swoim pociechom Waszych łez, to chyba najgorsze co można zrobić. Zdaję sobie sprawę, że płacz dziecka jest czymś strasznym, ale po co pogarszać sytuację, za kilka dni będzie z uśmiechem żegnało Was przed drzwiami – obiecuję!!! Wasze łzy w dużej mierze mogą przyczynić się do trudniejszego zaaklimatyzowania się Waszej pociechy w nowej placówce, a przecież nie o to Wam chodzi – prawda?
Powodzenia!!! :*

Comments (5)

  • Agnieszka W says:

    Dobrze, że mam to już za sobą. Będzie dobrze i dziewczynki szybko się zaaklimatyzują 🙂

  • Mio i Mao says:

    My też dziś debiutowaliśmy i jesteśmy dumni ze wspaniałego zachowania maleństwa. Świetnie sobie radziła i nie uroniła ani jednej łzy.

  • Anonimowy says:

    przypadkiem trafiłam na Twojego bloga i widzę,że Lenka i mój syn są w jednej grupie 🙂 doskonale rozumiem co przechodzisz, u nas też po 2 dniach był gil i kaszel więc mieliśmy 3 dni przerwy. dziś poszliśmy normalnie, synek płakał, mnie bolało serce ale wiem,że muszę wrócić do pracy a dla jego rozwoju żłobek jest lepszy niż niania. ciężko jest jak słyszysz od Pań,że prawie 3h leżał w leżaczku i płakał – nie chciał do dzieci, do zabawek. a pierwsze dwa dni z mamą były pełne radości i szaleństw z dziećmi.

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *