Wpis

Czujemy lato

Czujemy lato
Długo czekałam na ten moment 🙂 W końcu ściągnęliśmy te okropne kurtki i możemy biegać po dworku do woli łapiąc promienie słońca 🙂 Mama z reguły ma to szczęście, że w takie dni jest sama w domu z dziewczynkami, a przecież szkoda przy takim upale marnować dnia. Gdy małe Panienki obudziły się z poobiedniej drzemki, Mama spakowała torbę do wózka, wzięła aparat i hop siup z 2 piętra znosiła wózek z Lenką jednocześnie mając oko na schodzącą samodzielnie Zuzię. Niestety choć w naszym bloku jest wózkownia, to wiele osób przeznaczyło ją sobie na przechowalnię fotelików, rowerków, itp. Tym sposobem od jakiegoś czasu nasza spacerówka nie jest w stanie się tam zmieścić nawet po złożeniu. Kogo to obchodzi, że taka jedna czy druga matka muszą dźwigać wózek po schodach i uważać przy tym, żeby nie stała się jakaś krzywda… Upocona i zmęczona samym zejściem w końcu wyszłam na prostą i razem z dziewczynkami powędrowałam na pobliską łączkę. Zuzia cały czas szła obok, trzymając się mojej ręki. Dopiero na łące dała upust swojej energii 🙂 Zapoznała tam koleżankę nieco młodszą od niej i razem dokazywały na całego, zbierały kamyki, wymieniały się rzeczami. Zuzia z tego wszystkiego na Mamę owej koleżanki zaczęła wołać Ciocia 🙂 Ubaw miałyśmy po pachy 🙂 Powrót był najgorszy, bo Zuzia jak zwykle nie potrafiła się rozstać ze swoją koleżanką. Na szczęście Tata uratował sytuację, podjechał autem i zabrał Zuzię na działkę. Mama w tym czasie spacerowała już tylko z Lenusią 🙂 Udało nam się nawet wyciągnąć na dalszy spacer Ma i Lu 🙂 I choć zaskoczyła nas pewna „mokra sprawa” to i tak uważam spacer za udany 😀  Po powrocie do domu i tachaniu wózka na 2 piętro, padłam jak długa na łóżko i nie miałam siły wstać. Z racji, że wieczorem miałam mieć gościa, leżenie nie wchodziło w grę, więc zabrałam się za sprzątanie. Gość oczywiście się pojawił – Ciocia, dzięki której moje włosy nie straszą już przechodniów na ulicy 🙂 Potem wrócił Tata z Zuzią, po wielkich bólach udało się uśpić dziewczynki, a Tata w między czasie zrobił pyszne spaghetti i tym sposobem obiad na dziś mamy gotowy 🙂
Dzisiejszy poranek zapowiada się równie cudnie, my oczywiście znów skazane na samotny spacer, ale myślę że jakoś uda nam się po raz kolejny korzystać z tej pięknej pogody. Nie ukrywam, że wizja znoszenia wózka jest mało zachęcająca do wyjścia, ale czego się nie robi dla dzieci 🙂

Comments (29)

  • Super 🙂 A Lenka już tak się zmieniła na buzi 🙂 już nie taki bobasek 😉 śliczne te Twoje dziewczynki 🙂

  • Super 🙂 A Lenka już tak się zmieniła na buzi 🙂 już nie taki bobasek 😉 śliczne te Twoje dziewczynki 🙂

  • znam tą sukienkę ;pppp i prosze więcej fot <3
    spacery to czasem istny wyczyn i coś o tym wiem… u nas to samo z wózkownia…. gacie wisza i inne takie;/
    miłego dnia:*

  • znam tą sukienkę ;pppp i prosze więcej fot <3
    spacery to czasem istny wyczyn i coś o tym wiem… u nas to samo z wózkownia…. gacie wisza i inne takie;/
    miłego dnia:*

  • Magda M says:

    U nas nie ma problemu z gaciami w wózkowni, bo nikt nie jest godzien, by do niej klucz dostać. I nie ma problemu, bo nikt z niej nie korzysta 🙂 Lenka coraz śliczniejsza <3

    • zuzulenka says:

      My mamy niedużą tą wózkownię, ale kurcze szlak mnie trafia jak ludzie wstawiają tam foteliki i rowerki. To miejsce jest dla matek z niemowlakami i dziećmi niechodzącymi. Jak Zuzia już zaczęła chodzić i miała rowerek to trzymałam go w piwnicy albo na balkonie. No ale żeby fotelik trzymać w wózkowni to już lekka przesada :/

    • zuzulenka says:

      My mamy niedużą tą wózkownię, ale kurcze szlak mnie trafia jak ludzie wstawiają tam foteliki i rowerki. To miejsce jest dla matek z niemowlakami i dziećmi niechodzącymi. Jak Zuzia już zaczęła chodzić i miała rowerek to trzymałam go w piwnicy albo na balkonie. No ale żeby fotelik trzymać w wózkowni to już lekka przesada :/

  • Magda M says:

    U nas nie ma problemu z gaciami w wózkowni, bo nikt nie jest godzien, by do niej klucz dostać. I nie ma problemu, bo nikt z niej nie korzysta 🙂 Lenka coraz śliczniejsza <3

  • Mama Bartuli says:

    O tak pogoda jest cudowna.
    My trzymamy wózek w klatce na samym dole,na szczęście sąsiedzi są wyrozumiali i nie mają pretensji.Złodzieje też jak na razie nie polują na niego 🙂
    Dziewczynki śliczne !

    • zuzulenka says:

      U nas też na dole jedna kobietka zostawia wózek, bo wózkownia zawalone i się nic nie mieści, a też ma małe dziecko i ciężko jej znosić co chwila wózek z piętra… Tyle, że nie ma zbytnio miejsca u nas na parterze, do tego jakoś bałabym się, że ktoś się pokusi na wózek, niestety u nas już komuś zwinęli coś w tym miejscu :/

    • zuzulenka says:

      U nas też na dole jedna kobietka zostawia wózek, bo wózkownia zawalone i się nic nie mieści, a też ma małe dziecko i ciężko jej znosić co chwila wózek z piętra… Tyle, że nie ma zbytnio miejsca u nas na parterze, do tego jakoś bałabym się, że ktoś się pokusi na wózek, niestety u nas już komuś zwinęli coś w tym miejscu :/

  • Mama Bartuli says:

    O tak pogoda jest cudowna.
    My trzymamy wózek w klatce na samym dole,na szczęście sąsiedzi są wyrozumiali i nie mają pretensji.Złodzieje też jak na razie nie polują na niego 🙂
    Dziewczynki śliczne !

  • lavinka says:

    Mieszkamy na trzecim piętrze bez windy, bardzo rozumiem co piszesz. Moment, kiedy Klu dorosła do "parasolki" był super, bo one są lżejsze.. To znaczy duży wózek i tak został, ale to już tata się martwi dźwiganiem. U nas na dole w przedsionku sąsiedzi zamontowali taką metalową pętlę w ścianie do zapinania wózków, ale kiedy Klu była mała – nasz wózek już się tam nie mieścił. Teraz duży wózek też już się nie mieści w przedpokoju zawalonym rowerami, to go trzymamy na klatce schodowej, przypięty do rury spustowej linką rowerową na klucz. Też się boję kradzieży, ale tutaj chyba się nie zdarzają. Tyle lat stoją przypięte wózki byle linkami i nikt nie zabrał.

    • zuzulenka says:

      Jak było nieco mniej dzieci w bloku to i miejsce w wózkowni było, teraz wciśnięcie tam wózka graniczy z cudem. Parasolkę jeszcze jakoś upchnę, ale spacerówka Lenki już nie wchodzi. Już nawet nie wspomnę o tym, żeby wstawić tam wózek gotowy do włożenia dziecka. Czasami brakowało rąk, żeby złożyć wózek i jednocześnie trzymać Lenkę i pilnować Zuzi, dlatego teraz wózek biorę na górę i latam tak w tą i z powrotem. Ale jeszcze trochę i pozbędziemy się wózków 🙂

    • zuzulenka says:

      Jak było nieco mniej dzieci w bloku to i miejsce w wózkowni było, teraz wciśnięcie tam wózka graniczy z cudem. Parasolkę jeszcze jakoś upchnę, ale spacerówka Lenki już nie wchodzi. Już nawet nie wspomnę o tym, żeby wstawić tam wózek gotowy do włożenia dziecka. Czasami brakowało rąk, żeby złożyć wózek i jednocześnie trzymać Lenkę i pilnować Zuzi, dlatego teraz wózek biorę na górę i latam tak w tą i z powrotem. Ale jeszcze trochę i pozbędziemy się wózków 🙂

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *