Wpis

Dwójka dzieci kontra matka

Dwójka dzieci kontra matka
Chyba znajdzie się wśród Was chociaż kilka Mamuś z dwójką lub więcej dzieci.
Nie macie wrażenia, że zdarzają się takie dni, kiedy toczycie walkę ze swoimi dziećmi?
Dosłownie jakbyście stały po środku ringu i dostawały od czasu do czasu w zęby 🙂
Ojej, ile takich dni ostatnio miewa…
Lena z dnia na dzień robi się coraz bardziej towarzyska, potrzebuje ciągłego zainteresowania, czasem wystarczy jej sam fakt że ktoś obok niej jest. Ale, ale przecież druga panna stara się na każdym kroku o sobie przypominać i nie daj Boże nie zwracaj na nią uwagi w chwili kiedy ona po prostu tego żąda… Grzmijcie narody!!!
Noce nie są złe. Zuzia się nie budzi, Lena też w sumie czasem zrobi pobudkę, czasem nie. Rano Tata wstając do pracy i robiąc sobie kawę, przygotuje w locie dwa mlesia, jedno wypija Zuzia, drugim nakarmi Lenkę i dzięki temu Mama może nieco dłużej pospać. Ale gdy tylko drzwi wyjściowe zamykają się za „Tatim” wszystko się zaczyna. Zuzia wpada ze swojego pokoju na łóżko Mamy i trzącha nią na lewo i prawo, bo przecież jak to możliwe że Mama jeszcze śpi 🙂 Mama zrywa się na równe nogi, myśląc że coś się dzieje a Zuzia krzyczy „Mama, mama odź, baja”. I tyle w tym temacie.
1:0 dla Zuzi 🙂

Nawoływanie Zuzi budzi słodko śpiącą Lenkę, więc Mama ze śpiochami w oczach idzie ją przebrać i nakarmić. Lena pewnie jeszcze by pospała, ale Zuzia absolutnie jej na to nie pozwoli… Więc zaczyna się zabawa 🙂

1:0 dla dziewczynek a raczej dla Zuzi

Chwila spokoju – Zuzia zajęta swoimi sprawami – jest szansa się wykąpać w spokoju.
Ale chwila, chwila do łazienki wpada Zuzia i krzyczy do pluskającej się w wannie Mamy „daj ke, ke” co oznacza „daj szczoteczkę”, więc żeby nie doprowadzić Zuzi do płaczu kąpiel Mamy dobiega końca i szczoteczka do zębów trafia w jej ręce. Suszenie włosów i malowanie oczywiście tylko i wyłącznie w towarzystwie Zuzi 🙂 No i oczywiście każdy kosmetyk musi być dokładnie wymacany przez Zuzię, więc czynności pielęgnacyjne wydłużają się o dobre 30min.

Czyli mamy już 3:0 

Nadeszła ta wspaniała chwila, dziewczynki mają drzemkę… Ufff… można odpocząć 🙂 Ale nie myślcie sobie – przecież obiad sam się nie ugotuje, porozsypywane na podłodze chrupki same się nie posprzątają, pranie i prasowanie też się samo nie zrobi…
Ale powiedzmy że w tej części dnia wygrywa Mama 🙂
Mamy 3:1 🙂
Pobudka i karmienie 🙂
Oj tutaj zdecydowanie rządzą dziewczyny. Czasem uda się nakarmić Lenkę w spokoju, a potem zabrać się za karmienie Zuzi, znaczy pomaganie jej w jedzeniu (zależy co danego dnia jest na talerzu). Ale są dni kiedy Zuzia z zazdrością obserwuje jak trzymam Lenkę w ramionach i karmię ją mlekiem i wtedy zaczyna się walka. Walka o Mamę. Dwoję się i troję, żeby przytulać Zuzię w trakcie karmienia Leny lub też po prostu karmię je obie na raz. Po tej walce zdecydowanie czuję się jakbym była znokautowana 🙂
4:1
Wraca Tata 🙂
W końcu jest w domu ktoś kogo tak łatwo nie da się pokonać 🙂 Czasem ulegnie dziewczynkom, a czasem nie. Dlatego Tata ma oddzielny ring, na którym zwycięża tylko on 🙂
Nagle Zuzia zaczyna zbierać swoje zabawki, sprzątać, cały świat kręci się wokół jednej osoby – Jej „TATI” jest wtedy najważniejszy 🙂
Gdy piknie domofon Zuzia wie, że to sygnał że nadchodzi Tata, gdy otwierają się drzwi Zuzia odprawia swój codzienny taniec szczęścia 🙂 Tati, tati i jeszcze raz Tati 🙂 Już wtedy wie, że Tati jest tylko dla niej 🙂 Już wtedy jest łatwiej…  
Pora na sen.
W tej walce zwyciężają zdecydowanie rodzice 🙂 Kąpiel, mlesio i lulu. Taka jest prawidłowa kolejność, tak powinno być codziennie. Są buziaki, są przytulasy, jest słodkie spojrzenie, jest magicznie. Wieczorem zawsze do mnie dociera, że mogę toczyć tysiąc takich walk i nawet jeśli w nich przegrywam to nie jest mi z tym źle. Przecież tak cudownie jest słyszeć od swojego dziecka słodkie słowa: „Mami, Tati, Ko (kocham)”, to dla mnie największa nagroda, warta wszystkiego 🙂 
I czasem padam na twarz, bez chwili wytchnienia, czasem po prostu chciałabym odpocząć, ale gdy ta mała istotka rzuca mi się z tyłu na szyję z zaskoczenia i mówi „Mama kuku”, tuląc mnie z miłością – JESTEM W NIEBIE…
Tak to zdecydowanie moje NIEBO 🙂

Comments (8)

  • Mama Kubusia says:

    ja to przy dwójce dzieci bym oszalała -przy Kubie mam już czasem szał macicy ,hehe 😀
    fajne zdjęcia 😉

    • zuzulenka says:

      Też tak myślałam jak miałam tylko Zuzię 🙂 Ale teraz sobie myślę, nie jest źle zawsze mogę mieć ich więcej i co wtedy? 🙂

  • Jeśli uznać wkurzonego Gagatka, 'tańczącego' na podłodze coś w stylu break dance'a wydającego okrzyki złości za dwójkę to tak, znam to i mam codziennie 🙂

  • tomiandtobi says:

    Mając dwójkę dzieci, wiem że mając jedno miałam w zasadzie wakacje z nie macierzyństwo. Teraz też toczę codzienne walki.

  • Kamciaaa says:

    Kochana ja mam jedną, rodziców do pomocy , a i tak czasami padam na twarz. Dlatego mój podziw dla Ciebie rośnie z każdym dniem:*

    • zuzulenka says:

      Dziękuję :* Ale uwierz mi każdy by sobie poradził, bywa różnie, ale radość z posiadania dwójki dzieci jest niesamowita 🙂

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *