Wpis

Fotelik Bento w praktyce

Fotelik Bento w praktyce
Jak obiecaliśmy, tak też dotrzymujemy słowa.

Nadszedł czas na ciąg dalszy testowania fotelika
samochodowego Bento Baby Design.
O stronie technicznej fotelika możecie przeczytać
TUTAJ.
Dziś skupimy się na nim co nieco od strony
praktycznej i użytkowej, a mianowicie na jego montażu w aucie i ogólnym
użytkowaniu.
Auto
to nasz drugi dom, jeśli można je tak określić, sporo czasu spędzamy w
rozjazdach. Codzienne poranne zawożenie do żłobka i odbieranie, jakieś większe
zakupy, wyjazd do Dziadków na wieś czy też nieplanowane dalekie i spontaniczne
wyjazdy. Jednym słowem dużo jeździmy, dlatego przykładamy wagę do posiadania
fotelika w aucie. Kiedy tylko zawozimy dzieci do Dziadków, zawsze montujemy
fotelik w ich samochodzie, po to aby mieć pewność, że nasze dzieci są
bezpieczne, gdyby nagle Dziadkowie zechcieli gdzieś z nimi pojechać czy też w
razie potrzeby przywieźć z powrotem do domu. Nie ma dla nas znaczenia, czy
pojadą 10 m czy 10km, fotelik to podstawa i bez niego ani rusz. Wiedzą o tym i
oni i my.
Na początek mała garść informacji na temat
przewożenia małych pasażerów w aucie.
Jak wiecie niestety coraz więcej słyszy się o
nierozsądnym podejściu niektórych rodziców do jazdy autem z małymi dziećmi.
Brak fotelika w aucie, złe wpinanie fotelika, nie używanie pasów bezpieczeństwa
i inne niebezpieczne, niosące tragiczne konsekwencje zachowania. Niestety
prawdą jest, że na naszych drogach z roku na rok przybywa ofiar wypadków
samochodowych, a celem każdego rodzica jest zapewnienie swojemu dziecku
bezpieczeństwa w trakcie podróży. Skoro chcemy to osiągnąć, stosujmy się do
pewnych ustalonych zaleceń. To naprawdę niewiele poświęcić 5 min na
przeczytanie instrukcji załączonej przez producenta i poświęcić kolejne 5 min
na prawidłowe zamontowanie fotelika w aucie !!!
Tak jak wspomnieliśmy niezwykle ważne jest to aby
fotelik zapewniał bezpieczeństwo naszemu małemu pasażerowi. W tym celu istotny
jest odpowiedni montaż fotelika w aucie, dlatego powinien on przebiegać zgodnie
z instrukcją, jaką załącza producent danego fotelika (każdy fotelik montuje się
nieco inaczej, lepiej być przezornym i stosować się do załączonej przez
producenta instrukcji). Drugim istotnym czynnikiem jest to, aby dziecko czuło
się w trakcie jazdy komfortowo i wygodnie, czyli zwracamy uwagę na odpowiednie
dostosowanie zagłówka, ustawienie siedziska, regulację pasów, itp. Dodatkowo
należy zwrócić uwagę na naszą pociechę, pamiętajmy o tym, że w aucie należy
zdjąć wszelkiego rodzaju okrycia wierzchnie (zwłaszcza mówimy tu o puchowych
kurtkach i innych tego typu ubraniach). Kurtka i fotelik niestety nie idą w
parze… Zapinając dziecko ubrane w kurtkę nie jesteśmy w stanie wyczuć czy pas
dobrze je trzyma, jest wtedy za dużo luzu, przez co w przypadku stłuczki czy kolizji
dziecko dosłownie wyślizguje się z pasów i z fotelika. Dlatego też starajmy się
zdejmować okrycia wierzchnie, tyczy się to nie tylko dzieci ale też i nas
samych – dorosłych.
Przejdźmy teraz do części praktycznej i skupmy
się na samym montażu fotelika w aucie. Fotelik montuje się na kilka sposobów,
wszystko zależy od tego w jakim przedziale wagowym mieści się nasze dziecko.
Jak już wcześniej wspomnieliśmy w foteliku będzie
wozić się nasza młodsza pociecha, Lenka. W jej przypadku obowiązuje nas montaż
fotelika przeznaczony dla grupy I, czyli od 9 do 18 kg i właśnie dziś macie
szansę zobaczyć jak to wygląda od strony praktycznej.
MONTAŻ DLA GRUPY I (9 -18 kg)
Fotelik montujemy przodem do kierunku jazdy.
Ustawiamy go w pozycji do spania, następnie odbezpieczamy blokady, wyjmujemy
pręt blokady oparcia i odchylamy oparcie.
Wysuwamy pas samochodowy i zapinamy
go w sprzączce.

 

Pociągamy pręt napinacza pasa biodrowego i odchylamy jego
pokrywę. Pas samochodowy przeprowadzamy przez odpowiednie prowadnice,
znajdujące się na foteliku. Jeśli wyczujemy luzy, należy je usunąć, aby fotelik
sztywno się trzymał.

 

Następnie zapinamy klamrę pasa piersiowego, aby
unieruchomić pas i zamykamy pokrywę napinacza pasa biodrowego.
Kładziemy
oparcie fotelika i zabezpieczamy prętem blokady oparcia. Wysuwamy pręt
prowadnicy pasa piersiowego i przeprowadzamy piersiową część pasa samochodowego
między prętem i fotelikiem. Należy pamiętać, aby zabezpieczyć pręt prowadnicy
pasa piersiowego przed wysunięciem. Pas powinien przechodzić za prętem
prowadnicy pasa piersiowego.

 

Skupiając
się na naszym małym pasażerze, siedząca w foteliku Lenka wygląda na całkiem
zadowolonego użytkownika. Fotelik wydaje się być wygodny, stabilny i dobrze
wyprofilowany. Szkoda, że mała Testerka jeszcze nie potrafi mówić, bo wtedy
może dodałaby coś od siebie.
Ogromnym
plusem fotelika jest jego cena, która jest jak najbardziej przystępna dla
przeciętnego rodzica. Nie zawsze to co drogie musi oznaczać, że jest lepsze.
Warto się nad tym zastanowić i zagłębić w tematykę fotelików tuż przed
planowanym zakupem.

Comments (1)

  • cocodeville says:

    Fajnie, że rodzice są coraz bardziej doinformowani jeśli chodzi o przewożenie dziecka w puchowych kurtkach, tak jak napisałaś – nie robimy tego.
    Co do reszty to przede wszystkim patrzymy na testy fotelików, nie atesty, które musi mieć każdy fotelik i które w kwestii bezpieczeństwa wiele nie znaczą, a testy zderzeniowe NCAP bądź ADAC, niestety fotelik o którym piszesz nie był testowany, więc podczas zderzenia to loteria zadziała albo nie zadziała, więc jeśli chodzi o foteliki to akurat niestety droższe najczęściej oznacza lepsze (może nie tyle lepsze a bezpieczniejsze).
    Podsumowując: przy wyborze fotelika najpierw patrzymy na testy (fotelików bez co najmniej 3 gwiazdek lub bez testów w ogóle nie powinno się brać pod uwagę), później mierzymy do auta, czy można go stabilnie zamontować (tak aby nie dało się nim poruszyć po zamontowaniu), później mierzymy dziecko (czy nie za wąski, czy mu wygodnie, czy nie za duży albo za mały), później wybieramy kolor tapicerki 😉 Pozdrwiam

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *