Uroda

I Ty możesz być piękna

Każdej Mamie należy się chwila przyjemności! Przecież nasza rola nie ogranicza się do ciągłego rezygnowania z siebie. Starannie ułożone włosy, nienaganny makijaż i buty na wysokich obcasach to może naprawdę iść w parze z macierzyństwem. To właśnie w tym nie zawsze łatwym dla nas okresie wczesnego rodzicielstwa powinnyśmy w szczególny sposób zadbać o siebie, swój wygląd i dobre samopoczucie.

W zabieganym świecie niestety czasu dla siebie mamy niewiele, ale nie zaszkodzi choć raz spróbować. Zwykłe wyjście na manicure czy chociażby do fryzjera może zdziałać cuda, dlatego musicie tego koniecznie spróbować, a jeśli macie jakieś inne marzenia, koniecznie je spełniajcie, tytuł „Mamy” wcale Was nie zwalnia z bycia sexi 🙂

Właśnie z tej okazji dziś pokażę Wam co ostatnio poczyniłam razem z przemiłymi dziewczynami z Laser DeLux w Płocku 🙂 Miałam spory wybór przychodząc właśnie do nich, ale nie zastanawiałam się zbyt długo nad tym co wybrać. Jako mama dwójki dzieci, wiecznie zalatana, ciągle spiesząca się do pracy, zwyczajnie nie mam czasu na zbyt długie przesiadywanie przed lusterkiem i dopracowywanie swojego codziennego makijażu. Od zawsze makijaż był moją pasją, zwłaszcza, że kształciłam się w tym kierunku parę ładnych lat temu, pasja nie wygasła, jednak ten ciągły pośpiech ograniczał mnie do dosłownie kilku szybkich muśnięć pudrem i tuszem. Kredka do oczu czy eyeliner to był mój kolejny ukochany kosmetyk, jednak codzienne rysowanie kresek stało się dla mnie udręką, bo przecież w domu tuż przed wyjściem  do pracy jest tysiąc innych rzeczy do zrobienia i nigdy nie mam czasu na dopracowywanie szczegółów. Na szczęście jest taki magiczny zabieg jak makijaż permanentny 🙂 To właśnie na ten zabieg się zdecydowałam 🙂

Makijaż permanentny brzmi banalnie, ale taki na pewno nie jest. Trzeba się do niego odpowiednio przygotować, po to aby zabieg w pełni się udał. O wszystkim przeczytacie na stronie Laser DeLux . Jedyne co Wam mogę powiedzieć – „Nie taki diabeł straszny jak go malują!” 🙂 Stres przed zabiegiem w skali 1-10 mogłabym określić na 11 🙂 Przecież to taki mini tatuaż na oku, i właśnie ta myśl cały czas krążyła w mojej głowie 🙂 Hihi 🙂 Wariatka ze mnie i tyle! 🙂 Na szczęście zostałam naprawdę mile zaskoczona, strach był niepotrzebny, a ból – praktycznie go nie było. A wszystko dzięki cudownej Ewelinie 🙂 Pierwsze spotkanie i pierwsze kreski za mną, czeka mnie jeszcze kolejna wizyta, na której wzmocnimy kolor i dokonamy drobnych korekt (choć powiem Wam szczerze, że już po kilku dniach od zabiegu uważam, że jest rewelacyjnie i strasznie, ale to strasznie jestem zadowolona z efektu). A na dodatek zdradzę Wam, że myślę już o kolejnych tego typu zabiegach. Fajnie poczuć się dobrze we własnej skórze, a na dodatek jeśli ma mi to pomóc zaoszczędzić czas i czuć się przy tym piękną to czemu nie 🙂

Jeśli macie jakiekolwiek pytania o sam zabieg lub zwyczajnie o nim myślicie w przyszłości to piszcie śmiało, na wszystkie pytania odpowiem każdemu z osobna 🙂

Comments (1)

  • zuzulenka says:

    Zdecydowanie tak! Ja też muszę wkrótce zagościć u fryzjera, ale ciągle szukam pomysłu na siebie 🙂 Czas troszkę zaszaleć 😀

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *