Wpis

Jak nie oszaleć?

Jak nie oszaleć?
Jako Mama dwójki dzieci rok po roku w tym temacie mogę co nieco powiedzieć.
Budzisz się w nocy po raz kolejny, bo Twoje młodsze dziecko zgłodniało. Choć wyręcza Cię w tym mąż – Ty i tak odruchowo podnosisz się z łóżka. Kolejna pobudka za godzinę, bo trzeba zmienić dziecku pieluchę, za 30 min znów budzi Cię płacz, bo dzidzia przypomniała sobie że nie dopiła wystarczającej ilości mleka, po 15 minutach zasypia, za to budzi się Twoje starsze dziecko i uważa, że godzina 3.00 nad ranem to odpowiednia pora na wypicie porannego kubka mleka i oglądanie bajki.
To dopiero początek.
Mąż idzie do pracy. Jesteś sama z dwójką dzieci. Marzysz o wypiciu gorącej kawy lub herbaty i zjedzeniu choćby jednego gorącego tosta, ale w te pędy Twoje starsze dziecko widząc ten wspaniały gorący chlebek, rzuca się na niego i prosi o kolejny. Młodsze dziecię znów płacze bo głodne, a gdy się najada to znów zmiana pieluchy. Ty próbujesz jakimś cudem dostać się do łazienki w celu doprowadzenia się do ładu i składu, ale Twoje dzieci nawet nie myślą o tym aby Tobie na to pozwolić. Kąpiel w wannie owszem jest, jednak towarzyszy Ci w niej Maluch w leżaczku i starsza córka stojąca obok i wrzucająca klocki do kąpieli 🙂
To nie wszystko.
Przychodzi pora drzemki, ale przecież żadne z dzieci nie myśli o zmrużeniu oka. Starsze dziecko bawi się w najlepsze, krzycząc, skacząc i jeżdżąc po mieszkaniu wszelakiego rodzaju pojazdami. Wszelkie tego typu działania nie pozwalają młodszemu zasnąć.
Jest postęp.
Starsze dziecko zasypia w trakcie zabawy – często znajdujesz je w różnych dziwnych miejscach. Przenosisz na łóżko. Młodsze ma szansę na sen. Błoga cisza, a Ty w tym czasie możesz… ugotować obiad 🙂
Budzą się dzieci, czas na obiad. Karmisz młodsze kaszką, starsze też chce jeść to samo, tą samą łyżeczką z tej samej miseczki, ale samodzielnie. Zabiera Ci przybory i ucieka do pokoju. Młodsze wyje w niebogłosy, bo rodzeństwo odbiera mu posiłek. Robisz kolejną porcję, którą cudem udaje Ci się nakarmić niemowlę. Czas na obiad – ganiasz starszaka z łyżką i talerzem zupy. Nie ma mowy o tym aby zjadło obiad.
Armagedon w domu, porozrzucane zabawki, rozsypane chrupki, rozlane picie – to wszystko jest na porządku dziennym. Sprzątasz i wysilasz się, żeby po powrocie męża z pracy panował jako tako porządek. Jesteś dumna z siebie, że tak wspaniale wysprzątałaś.
Mąż wraca z pracy, wita Cię i mówi: „Co tu taki bałagan?!”
No i jak tu nie oszaleć?! 🙂
Ps. Miewamy czasami takie dni. Oby tylko Tata się na nas nie obraził, bo przecież wiemy doskonale ile dla nas robi 🙂

Nasze Aniołki 🙂

A tu coś co wywoła na Waszych buziach uśmiech 🙂

Comments (18)

  • oj znam ten temat 🙂

  • mala Bee says:

    wszystko przedemną, trzeba się pocieszać, że dzieci szybko rosną 🙂

  • kochana ja puki co mam tylko 3 i pół roczną Zuzanne, ale myślimy nad drugim, czy to aby jakaś przestroga dla mnie? Lepiej się w to nie pakować powiadasz?:D Pozdrawiam, dwa małe cuda 🙂

    • zuzulenka says:

      Hihi 🙂 Nie jest aż tak źle, czasem bywa zabawnie 🙂 A najwspanialsze są momenty, gdy Zuzia widzi jak jestem zła, bo robię wtedy specjalnie taką minę, a ona podbiega całuje mnie i przytula mocno do siebie 🙂 Uwielbiam to <3

  • ahhaahahaha ZUZIA NAJLEPSZA ależ On śmiga po japońsku i te kłopoty no szok Mistrzunio na dobranoc :*

  • kasia_fd says:

    nie da się nie zwariować.
    mi czasami pada na głowę.
    wieczorem po taki "cudownym" dniu muszę swoje wypłakać dla oczyszczenia lub napić się lampkę wina.

  • Mio i Mao says:

    Ha ależ talent aktorski. Filmik świetny. Mam nadzieję, że lekko przerysowałaś rzeczywistość, bo moja wizja była nieco łagodniejsza 🙂 Zresztą co tam, już wkrótce przekonam się sama …

    • zuzulenka says:

      Tak serio to naprawdę takie dni nam się zdarzają. Na początku było nieco lżej, może dlatego, że Zuzia nie była zazdrosna. Ale teraz niestety taki z niej zazdrośnik, że chodzi krok w krok za mną i nie pozwala dotykać się do Leny 🙂 Ale dziś na przykład, tuli cały dzień Lenkę, mówi do niej cześć – "Cie" i głaszcze po główce. Nawet karmić ją chciała zamiast mnie 🙂 Musimy się dotrzeć jakoś we trzy i będzie dobrze 🙂 Zwłaszcza Zuzia musi nauczyć się dzielić Mamą 🙂

  • Bobobebe says:

    hahaha, z kąpielą u mnie podobnie, opanowałam do perfekcji 1 minutową kąpiel, bo dłuższa oznaczałby papier toaletowy w wannie;) oj nie jest czasami łatwo.

  • Mamaronia says:

    wielkie kłopoty, oj wielkie:)
    dwójka dzieci to wyzwanie. i ciągłe wariactwo. podziwiam:)
    ja mam jedną taką złośnicę i na razie starcza za dwoje;p

  • Anonimowy says:

    Wow!! Co za hardcore!! Mamo jesteś wielka!! Mam córeczkę, marzy mi sie drugie bejbi ale boje sie;)) podziwiam i chyle czoła!! Jesli będziecie w Olsztynie zapraszamy na kawę;) Nadia kwietniowa dwulatka zachwycona z pewnością byłaby towarzystwem dwóch Dam;)) pozdrwiamy

  • Anonimowy says:

    Hi! This is kind of off topic but I need some help from an established blog.
    Is it very hard to set up your own blog? I'm not very techincal but I
    can figure things out pretty fast. I'm thinking about
    making my own but I'm not sure where to begin. Do you
    have any tips or suggestions? Thank you

    My homepage … Oriental Massage Central London ()

  • Anonimowy says:

    U nas drugie dopiero w planach 🙂 Mam nadzieję, że będzie trochę lepiej niż to opisałaś. Tylko boję się o finanse, bo będę musiała w domu posiedzieć. A teraz jak z jednym chodzimy np. do ZOO, do Teatru Małego Widza czy do cyrku to już jest wydatek. A z dwójką??? Cóż, najwyżej męża samego z dwójką wyślę 🙂 hehe

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *