Wpis

Leczymy się miłością

Leczymy się miłością
Mało wesoło zaczęliśmy tydzień, niestety dopadła nas alergia i nasilone objawy AZS.
Ta choroba wykańcza nas totalnie, mnie (Matkę, która próbuje jakoś pomóc) i Zuzię, główną poszkodowaną… 
Kiedy widzisz, że Twoje dziecko cierpi robisz wszystko, żeby mu w pomóc, ale z AZS jest niestety różnie. Nie wszystko pomaga, nie wszystko działa. Kiedy już myślisz: „Będzie lepiej” zawsze bywa gorzej. To jak ciągła walka z wiatrakami…
Tak – moje dziecko choruje na AZS, czyli atopowe zapalenie skóry.
AZS to przewlekła choroba skóry uwarunkowana genetycznie. Objawia się charakterystycznym wypryskiem alergicznym i zapaleniem skóry. Główne jej objawy to: swędzenie, zaczerwienienie, suchość i łuszczenie się skóry.
Przypominam AZS nie jest chorobą zakaźną!!!
Niestety wielu ludzi ma wybujałe wyobrażenie o tej chorobie. 
Czerwone i wysuszone plamy szpecące piękną, dziewczęcą buzię dziecka wywołują zdziwienie na twarzach wielu osób. I te ciągłe pytania: „Co jej jest?”, na które mam ochotę odpowiedzieć „Gucio” lub jak tam kto uważa do rymu. Wybaczcie za takie słowa, ale strasznie to we mnie uderza…  Kogoś razi widok takich zmian – ok, niech nie patrzy. Choroba dopadła nas totalnie z zaskoczenia, nie jest objawem jakiegoś zaniedbania czy naszego własnego widzi mi się… Kiedy się o niej dowiedzieliśmy byłam w szoku, dla mnie to kompletna nowość, nie znałam jej wcześniej, uczę się każdego dnia jak z nią walczyć, uważam na to, co jedzą moje dzieci, sprawdzam każdy kosmetyk zanim go użyję. Niestety czasem zdarzają się takie niespodziewane sytuacje, w których totalnie nie mam pojęcia co spowodowało taki wysyp… Od ostatniego tak silnego ataku minęło 2,5 roku. Wtedy półroczna Zuzia trafiła na oddział dziecięcy, gdzie dowiedzieliśmy się z czym mamy do czynienia. Długa walka pomogła, dziś radzimy sobie w domowych warunkach pod kontrolą lekarza, nic nie pomaga a ja załamuję ręce i uspokajam swoje dziecko, które jest na tyle duże i dostrzega swoje odbicie w lustrze. Łzy napływają do oczu, kiedy pyta mnie: „Mamusiu, jestem piękna?”…
Wiem, że dostrzega, że coś jest nie tak, ale uświadamiam ją, że jest dla mnie najpiękniejsza na świecie i nic tego nie zmieni.
Nam dorosłym łatwo jest oceniać, łatwo wyciągać wnioski, ale co ma zrobić takie bezbronne i niewinne dziecko, które nie wie co ją spotkało…
Zastanówmy się zanim coś powiemy czy zrobimy, zastanówmy się nad tym co to małe, niewinne dziecko musi przechodzić. Ból, świąd, oszpecona plamami twarz, czy to AZS czy inna choroba warto pomyśleć, zanim zrobi się komuś krzywdę.
Staramy się normalnie funkcjonować, staramy się bawić i rekompensować Zuzi ten czas kiedy faktycznie musimy siedzieć w domu. Stosując leki sterydowe należy niestety unikać słońca,  którego ostatnio bywa u nas dosyć sporo. Tulimy się, wygłupiamy i bawimy do upadłego. Miłość leczy każdą ranę <3

Comments (2)

  • Muszę ci powiedzieć, że jestem kompletną ignorantką w temacie. Nie sądziłam że AZS to może być coś tak poważnego! Myślałam, że to taka niemowlęca przypadlość. Jakbym zobaczyła dziecko to przyznam, że bym zapytała mamy co to, ale nawet nie przyszło mi na myśl, aby to dziecko oceniać.

    • zuzulenka says:

      Nie każde dziecko ma tak silne objawy, u nas od 2,5 roku nie było takich poważnych zmian, skóra czasami lekko się zaczerwieniła, ale tylko miejscowo. Niestety teraz bardzo długo walczymy ze zmianami, staramy się normalnie funkcjonować, nie chcemy, żeby Zuzia traciła czas na siedzenie w domu, chronimy jedynie buzię przed słońcem. Znam dzieci, które mają zmiany całym rokiem, rzuca się to w oczy, ale dla mnie jest to zrozumiałe, bo znam tą chorobę i wiem jaka jest podstępna, przykro jednak, kiedy nie widzisz zrozumienia u innych osób. A dziecko słucha, dziecko wszystko rozumie i gdzieś tam głęboko zostaje w niej zasiane ziarenko niepewności…

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *