Wpis

Mama dwójki

Mama dwójki
Zawsze się zastanawiałam jak to będzie być Mamą. Dziś już wiem, nie myliłam się. Bywa czasami ciężko, ale jest to najlepsza rzecz jaka mnie w życiu spotkała. Weekend uświadomił mi, że jestem najszczęśliwszą osobą pod słońcem. Wiele osób marzy o tym, aby mieć dzieci, aby móc doświadczyć tego wspaniałego uczucia „BYCIA MATKĄ”. Ja mam to szczęście, że mogę poczuć to podwójnie. To niezwykły prezent i dar od losu, dlatego jestem za niego wdzięczna i będę doceniać go do końca życia i cieszyć się jak szalona. Weekend spędziliśmy na wyjeździe, czyli tak jak lubimy. Sobota – piękna, słoneczna, spędzona na dworku w cudownym towarzystwie. Skakanie na trampolinie, spacery i jeszcze raz spacery. Niedziela – cała rodzinka w Płockim ZOO. Zuzia była tam ostatnio mając zaledwie kilka miesięcy, więc była to dla niej nie lada atrakcja. Zobaczyć słonia na żywo – BEZCENNE, przecież to jej ulubione zwierzę 🙂 Wizyta w Mini Zoo i możliwość pogłaskania kózek przyniosła Zuzi wiele radości. Powiem Wam, że byłam taka dumna i szczęśliwa prowadząc wózek z Lenusią i trzymając Zuzię za rękę. Czułam, że dla takich chwil żyję. Zuzia biegała to tu, to tam, cieszyła się, Lenusia słodko spała, a ja mogłabym patrzeć na nie godzinami i chyba nigdy by mi się to nie znudziło. Wiem, że niektórzy dziwnie patrzą, widząc tak małą różnicę wieku między dziećmi, pewnie bierze się to stąd, że sporo osób odmładza mnie o dobrych kilka lat i niestety w naszym kraju posiadanie dziecka w młodym wieku bywa szeroko negowane. Ale 27 lat to chyba nie za wcześnie na posiadanie dzieci 🙂 Choć nie ukrywam, że cieszy mnie fakt, że często dają mi 17 lat i proszą o dowód 🙂 I tak sobie myślałam ile to szczęścia mnie spotkało, ile radości, myślałam nad tym czym sobie na to zasłużyłam. Ciąża i poród Zuzi to było wielkie przeżycie dla nas wszystkich, ale to co działo się podczas ciąży z Lenką, to co wydarzyło się później mogę uznać za cud nad cuda. Moja Mała Dzielna Kruszyna wykazała się wielką siłą i jest teraz z nami cała i zdrowa. Nie szczędzono nam w ciąży atrakcji, nie zamierzam do tego wracać, komentować. Wierzę jednak w to, że Ci którzy życzyli nam źle, umilali te 8 miesięcy ciąży, czują teraz choć trochę skruchy i poczucia, że mogli przyczynić się do przedwczesnego porodu. Dla mnie i dla Zuzi był to również ciężki czas, rozłąka na tak długo to coś strasznego, przecież jeszcze przed porodem bywałam częstym gościem w szpitalach, a to szyjka się skracała za szybko, a to inne historie. Ta rozłąka jeszcze bardziej zacieśniła więź między nami. Teraz Zuzia jest córeczką Mamusi i nie tak łatwo się ze mną rozstaje. I chyba przyznacie mi rację, że mimo tych wszystkich przeżyć to mam niesamowity powód do dumy i radości. Przecież to, o co walczy tak wiele kobiet, ja mam w podwójnej dawce. Wymarzone, wywalczone córki, których każdy uśmiech, przytulas mówi mi jak bardzo mnie kochają. Tak strasznie mi przykro, że nie każda z nas może mieć takie szczęście. To nie powinno tak wyglądać… Jest tyle cudownych kobiet, które byłyby wspaniałymi matkami… Czemu one nie mają takiej szansy, czemu dostają ją osoby, które kompletnie nie nadają się na rodziców??? Wierzę, że do tych wszystkich, którzy czekają na swój mały cud, szczęście się uśmiechnie i ujrzą na małej płytce dwie kreseczki. Nie spodziewacie się nawet ile szczęścia mogą Wam one przynieść!!!
A poniżej małe podsumowanie weekendu 🙂

Comments (6)

  • Dzisiaj bardzo mi był potrzebny Twój tekst, taki tekst. Dziękuję 🙂

  • Karolina M. says:

    Kochana wyglądasz bardzo młodo i zazdroszczę Ci tej cudownej dwójki w tak małym odstępie czasu. Pozdrawiamy

    • zuzulenka says:

      Jak na razie przechodzimy etap wzajemnego docierania się. Jest bunt, są złości, ale jak tu nie kochać tych moich słodkich łobuziaków 🙂 Pozdrawiamy również 🙂

  • _panna_anna says:

    No mamuśko! Trochę Ci tej dwójki zazdroszczę! Jak piszesz – momentami na pewno ciężko – ale ile radości :))

    • zuzulenka says:

      Czasem po prostu dobrze byłoby się rozdwoić 🙂 Szkoda tylko, że nie jest to takie łatwe. Bywa ciężko, ale gdy tulę te moje dwa Szkraby, dostaję od nich buziaki czy czułe uśmiechy, to zapominam o wszystkim i od razu robi się weselej. 🙂

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *