Parenting

Miłość i inne zjawiska

Miłość i inne zjawiska

Ostatnio Was troszkę zaniedbuję, ale nie obrażajcie się zbytnio, okres przedświąteczny jakoś zawsze niekorzystnie wpływa na mój umysł, a aktywny tryb życia nie pozwala zebrać myśli w całość i poświęcić chociaż chwili na to żeby przelać cokolwiek na kartkę papieru, a co dopiero na klawiaturę komputera.

Jesteśmy totalnie zakręceni, dopiero przed chwilą udało nam się uwolnić z uścisków Dziewczynek, co i tak wywołało u nich falę dąsów i fochów, no ale co zrobić kiedy w mieszkaniu czekają na Ciebie dwie suszarki z praniem, pralka wypełniona kolejną porcją ubrań, zlew pełen naczyń, a żołądek podchodzi Ci do gardła bo ostatni posiłek jeśli się nie mylę jadłam jakieś 6-7h temu… Jak sądzicie? Łyk kawy chyba mi się należy?

Na dodatek Dziewczynki miewają ostatnio swoje humorki, raz się kłócą, raz kochają. Kiedy tylko próbuję się wtrącić to albo staję się wrogiem numer jeden, albo jestem zwyczajnie ignorowana i jedyną formą obrony z mojej strony jest zakaz oglądania ich ulubionych bajek (choć i tu czasem potrafią mnie zaskoczyć i same wyłączają telewizor, chcąc mi pokazać, że nic sobie z tego nie robią). Oj coś czuję, że będę miała z tymi moimi Kobietkami przeboje 🙂 Jedno jest pewne – jedna za drugą w ogień skoczy, kiedy jedna śpi, druga pilnuje, żeby jej nie obudzić, kiedy jedną coś boli druga jako pierwsza biegnie, żeby ją utulić tuż przed nami, kochają się dokładnie tak jak tego chciałam i oby było już tak zawsze <3

Chciałabym Wam tak wiele opowiedzieć, ale kompletnie nie wiem od czego zacząć… Po dłuższej przerwie sama czuję się trochę zagubiona 🙂 Trochę się u nas dzieje, wkraczamy w nowy etap, podjęliśmy wiele kroków i decyzji, o których stopniowo będziemy Was informować, jak na razie jedną z tych ważniejszych było zapisanie Lenki do przedszkola, miejmy nadzieję, że od września Dziewczynki będą nareszcie przebywały w jednym miejscu, a nie tak jak do tej pory w dwóch różnych, na dodatek w sporej odległości od siebie. Dojazdy bywają dla nas uciążliwe, zwłaszcza wtedy gdy zepsuło nam się auto i czekała nas przesiadka w komunikację miejską. Nie pytajcie nawet o której wstawaliśmy, żeby zdążyć do pracy … 🙂

Marzec dobiega końca, kiepsko go wykorzystaliśmy, ale obiecuję Wam i sobie poprawę. Powoli wracamy na właściwe tory, choć ze zdrowiem bywa różnie, ale kiedy tylko będę mogła postaram się częściej zostawiać po sobie ślad na blogu 🙂 Także zaglądajcie do nas częściej, bo z pewnością już więcej nie będziemy Was tak zaniedbywać 🙂

Comments (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *