Parenting

Mity i hity przedszkolno-żłobkowe

Mity i hity przedszkolno-żłobkowe

Już tylko niecały miesiąc do wielkiego dnia!

Kolejne zmiany, kolejne przygotowania, ale tym razem robimy to bez stresu i nerw, to na prawdę nie jest takie straszne jak się wydaje 🙂

Rodzicu na naszym blogu nie zobaczysz kolejnej, setnej już wyprawki dla przedszkolaka, no bo i po co?

Każda placówka ma swoje wymagania, mieszać Wam w głowach nie będziemy. Dostajecie listę potrzebnych rzeczy i podążacie za punktami, nic więcej.

Na naszym blogu za to znajdziecie kilka przydatnych informacji na co musicie się przygotować, z jakimi problemami przyjdzie Wam się zmierzyć przez ten pierwszy, „cudowny” rok w przedszkolu (żłobku).

Przedszkole to miejsce, dzięki któremu Twoje życie zmieni się nieodwracalnie.

Oto kilka naszych porad:

  • Nie myśl sobie, że pierwszego dnia odstawisz dziecko do przedszkola i możesz spokojnie wrócić do pracy. To nie takie proste, po pierwsze w Twojej niestety nie do końca trzeźwo myślącej w tym okresie głowie będzie tłuc się tysiące myśli, zmartwień, co nie pozwoli Ci spokojnie przeżyć tego dnia. Po drugie i najważniejsze, nie jest tak łatwo pójść do pracy z uwieszonym na nodze dzieckiem. Bądź silna Matko! Słuchaj rad partnera, bo z pewnością to on będzie w tej chwili myślał racjonalnie i podejmował dobre decyzje.
  • Przedszkole uczy, uczy nie tylko dzieci, ale i rodziców. O nauce dzieci nie muszę Wam tłumaczyć, ale jedno jest pewne – przedszkole uczy cierpliwości. Bądź świadoma, że pierwszy miesiąc nie będzie należał do najprzyjemniejszych, ciągłe awantury pod drzwiami przedszkola, łzy, smutek, jednego możesz być pewna – będzie dobrze! Po miesiącu zapomnisz, a uśmiech na twarzy Twojego dziecka upewni Cię, że dokonałaś najlepszej decyzji w swoim życiu.
  • Ospa, świnka, różyczka, etc…. No cóż, to chyba jeden z tych najmniej przyjemnych elementów życia przedszkolnego. Przygotuj się na ciągłe chorowania, jeszcze przed pójściem do żłobka zacznij jakąś kurację witaminową, wzmacniającą odporność Twojego dziecka, wirusy uwielbiają duże skupiska dzieci i niestety przedszkola i żłobki stanowią dla nich niezłą pożywkę. Comiesięczne chorowanie bywa męczące (coś o tym wiem), ale wierzę, że jak dzieci wychorują się za młodu, to potem za kilka lat będą okazami zdrowia.
  • Zapas ubrań mile widziany! No cóż nigdy nie sądziłam, że ubranka mogą w tak szybkim tempie się niszczyć, nie ważne czy to jest Zara, H&M, Pepco czy ciuszek zakupiony na bazarku… Wszystko ma swoje granice wytrzymałości, nawet ubranie. Nie inwestuj w drogie ciuchy, sama zrozumiesz kiedy Twoje dziecko wróci z dziurą na kolanie w spodniach za 100zł lub z cudowną, zaschniętą plamą z marchewki na białej bluzeczce… Stawiaj na wygodę i komfort!
  • Pieluchy!!! Jeśli tylko masz możliwość pozbądź się ich w jak najszybszym tempie. Nauka odpieluchowywania w żłobku bywa męcząca, przechodzimy ten etap z Lenką i mam nadzieję, że do września pożegnamy się z nią raz na zawsze.
  • Pamiętaj – nigdy nie dawaj swojemu dziecku maskotek czy innych zabawek do przedszkola. To nie jest dobry pomysł! Rozumiem, że Twoje dziecko ma ulubioną maskotkę bez której nie może żyć, ale weź pod uwagę te dzieci, które tej zabawki nie mają lub nie biorą. Zanim coś zrobisz pomyśl o innych!!! Dzięki temu Twoje dziecko uczy się samodzielności i wchodzi w interakcję z innymi dziećmi, tuląc przez 5-8 godzin swoją własną zabawkę staje się niewidzialne dla rówieśników, a jedynym obiektem zainteresowań jest w tej chwili jego zabawka. O tym, że skończy się to mega awanturą mówić Wam chyba nie muszę.  Mimo, że moje Dziewczynki mają swoje ukochane maskotki i inne zabawki nigdy nie wnosiły ich za próg żłobka! Każda placówka ma swój wielki arsenał zabawek, więc Twoje dziecko z pewnością nudzić się nie będzie.
  • Stopniowe przyzwyczajanie dziecka do żłobka? Nie jestem jego zwolenniczką, niestety dzieci szybko się przyzwyczają do pewnych nawyków i jeśli odbierasz je po zaledwie kilku godzinach bądź pewna, że po tygodniu z niecierpliwością będzie wyczekiwało Twojego powrotu pod drzwiami wejściowymi o danej godzinie.

Temat przedszkoli i żłobków to temat rzeka, jest wielu zwolenników, ale są również takie osoby, które w życiu by się na to nie pisały. Zdecydowanie zaliczamy się do tej pierwszej grupy, a po roku spędzonym w żłobku mamy tą pewność, że nasze dzieci nie zmarnowały tam czasu. Teraz kiedy nasza starsza Córka opuszcza żłobkowe mury i zaczyna przygodę z przedszkolem w naszych głowach panuje spokój, nie mamy setki obaw, nie martwimy się tym jak to będzie. Będzie dobrze – inaczej być nie może 🙂

Trzymamy kciuki za Wszystkie żłobkowo-przedszkolne Dzieciaczki 🙂 Dacie radę Kochani zarówno Wy Rodzice jak i Wasze pociechy 🙂 Grunt to zachować spokój i przeczekać te trudniejsze momenty 🙂

Comments (5)

  • Ameliowa Kraina says:

    Trzymaj za mnie kciuki, my startujemy z przedszkolem od września.. Nie spodziewam się, że będzie lekko, ale wiem, że to najlepsze co teraz mogę dać mojemu maluchowi 🙂

    • zuzulenka says:

      Trzymam mocno kciuki i z pewnością podjęłaś najlepszą decyzję dla swojego dziecka 🙂 Daj znać jak po pierwszych kilku dniach, może nie być łatwo, ale potem będzie już z górki 🙂 Buziaki :* :* :*

    • Pierwsze dni nie są łatwe ani dla mamy, ani dla dziecka. Łzy są na porządku dziennym. Po kilku tygodniach jest lepiej. Z własnego doświadczenia wiem, że trzeba swoje przepłakać. To taki bojowy chrzest, pasowanie na przedszkolaka. A ile potem radości z zabawy z dziećmi, nowych umiejętności, samodzielności. Nawet przy najszczerszych chęciach trudno dziecku zapewnić tyle atrakcji jak w przedszkolu.
      więcej o adaptacji przedszkolnej. http://mama-to-wie.pl/przedszkolak/pierwsze-dni-w-przedszkolu/

  • Popieram:) nie wiem jak z maskotkami bo u nas pierwszy rok to był czas kiedy dzieci mogły miec ze sobą ukochanego misia. Nie było kłopotu- z kazdym rokiem zasady się zmieniały az w końcu wyznaczony został dzien zabawkowy- na piatek. W tym roku czeka nas podwójnie stresujący 1 września- jedna panienka do szkoły, druga do przedszkola. Troche się stresuję ale musi byc dobrze:-)

    • zuzulenka says:

      U nas w żłobku też dzieci brały ze sobą maskotki, a wiem to od Zuzi, która opowiadała jak to jej koleżanka przyniosła jakiegoś misia czy coś podobnego a potem oczywiście robiła mi awanturę, że ja jej nie pozwalam zabierać zabawek z domu. I niestety od tego czasu jak nigdy jeździła do żłobka z maskotką lub kucykiem Pony, na szczęście zostawiała je w aucie (oczywiście z wielkim fochem). Nigdy nie czuła potrzeby zabierania maskotek, a od tego momentu wszystko się zmieniło.
      No to u Was już poważnie się zrobiło, szkoła to już nie przelewki 🙂 Trzymam za Was mocno kciuki :*
      Buziaczki :* :* :*

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *