Wpis

Nasza wersja szczęścia

Nasza wersja szczęścia
Zwariowany tydzień za nami…
Kolejny z wielu…
Powrót Mamy do pracy to totalny przewrót w naszym życiu 🙂
Dla mnie osobiście to – REWELACJA!
Dla reszty rodziny – to spore zamieszanie.
Radość ogromna, że nareszcie wyrwałam się z domu. Radość, że mogę się realizować.
Gdyby nie choroba Dziewczynek to wcale nie odczulibyśmy różnicy, no może tylko ja sama, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu.
Po całym tygodniu czeka na mnie góra prania i kolejna jeszcze większa góra prasowania. W mieszkaniu przydałoby się przeprowadzić gruntowne porządki, bo „test białej rękawiczki” zawalilibyśmy tuż po przekroczeniu progu naszego przedpokoju. Ale i z tym sobie poradzimy 🙂  Zaczynamy żyć innym życiem, choć zmęczenie materiału jest nieco silniejsze niż dotychczas, to taka opcja naprawdę nam odpowiada. Zawsze ciągle w biegu, totalne szaleństwo, właśnie tego nam brakowało.
Plusów jest cała masa i chyba nie muszę tutaj wymieniać ich wszystkich.
Spełniam się w 100%.
Taka porcja egoizmu jest naprawdę zdrowa i przynosi wiele dobrego.
W głowie cała masa planów i mam nadzieję, że uda się je pomyślnie zrealizować.
Szczęśliwa Mama to Szczęśliwe Dzieci i jeszcze bardziej Szczęśliwy Tata 🙂
Jeszcze tylko prosimy o nieco większą odporność na choroby i będzie IDEALNIE.
A Wy Drogie Mamy jak się realizujecie?
Czy Wasza praca i to co robicie przynosi Wam satysfakcję?

 

 

 

Comments (1)

  • lavinka says:

    Wróciłam do pracy w pierwszym możliwym terminie, to znaczy 6 tygodni po porodzie (skończyłam pracować kilka dni przed rozwiązaniem i to bardziej w z powodu upałów niż chęci), bardzo to sobie chwalę, choć jednocześnie wiem, że wiele osób uważa mnie za "wyrodną". Mam ten luksus, że pracuję w domu, ale oczywiście to jednak nadal praca, a nie stanie nad łóżeczkiem i wsłuchiwanie się w oddech dziecka. Raczej gonitwa do komputera pięć minut po tym, jak zaśnie 😉

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *