Wpis

Nauka bycia Matką

Nauka bycia Matką
Czy takich rzeczy można się wyuczyć?
Czy ktoś inny jest w stanie przekazać nam całą wiedzę na ten temat?

Odpowiedź brzmi – NIE.
Nikt nie jest w stanie nauczyć nas tej ciężkiej sztuki bycia Mamą. Żadna inna kobieta nie będzie w stanie powiedzieć Ci co masz zrobić, co jest najlepsze dla Twojego dziecka. Kieruj się swoimi odczuciami, pytaj kiedy nie jesteś pewna, ale nigdy nie każ innym osobom wychowywać za Ciebie dziecka. Nie znoszę gdy ktoś mnie poucza, z szacunku przyjmuję do informacji to co ktoś mówi, ale w duszy mam ochotę rozszarpać tą osobę na kawałki, bo takie pouczanie odbieram często jako próbę wmówienia, że robię coś źle lub po prostu próbę udowodnienia, że ktoś inny robi to lepiej. Chwila, chwila!!! Ty lepiej wychowasz moje dziecko? Czasami zastanawiam się po co niektóre matki, babcie, teściowe, ciotki i koleżanki to robią. Jakaś dziwna próba prześcigania się, udowadniania swojej wyższości? Rozmawiam z koleżankami, czytam niektóre wpisy na portalach czy blogach i oczom nie wierzę w to co widzę. Rozumiem gdy ktoś radzi mi gdy o to proszę, gdy ktoś powie „Wiesz, mi pomogło to czy tamto, spróbuj”. Nie jestem specem w jakiejś konkretnej dziedzinie, nigdy nie mówię: „Wiem wszystko”. Przeszłyśmy przez kolki, w tym temacie mam wiele do powiedzenia, ale z pewnością ktoś może zaskoczyć mnie jakimś newsem. Jestem mamą dwójki dzieci, ale z pewnością popełniam wiele wychowawczych błędów, nie jestem doskonała, ale chcę być dla moich dzieci. Łatwo kogoś pouczać, ale nie w tym rzecz. Ważne jest aby pomóc w odpowiedni sposób przejść przez jakieś trudności, z którymi sobie nie radzimy. Czara goryczy po pewnym czasie się przeleje i co wtedy… Wina zawsze spadnie na Ciebie, bo to Ty jesteś ta zła, to Ty się czepiasz, to Ty szukasz dziury, to Ty dajesz zły przykład swoim dzieciom. 
Każda z nas ma rację, każda Matka wie najlepiej, każda Matka kieruje się sercem a ono z pewnością nie zrobi krzywdy jej dziecku. Czy ktoś inny jest w stanie wiedzieć lepiej niż ona? Nie, nikt inny.
Patrząc na Zuzię i Lenkę zastanawiam się jak ktoś mógłby powiedzieć: „kocham Twoje dzieci tak samo jak Ty”. Nie – nie kochasz. Kocham je miłością większą niż ktokolwiek inny. To ja je urodziłam, to ja słuchałam poleceń położnej choć ból niszczył mnie od środka… To ja wyłam z niewiedzy o stanie zdrowia mojego dziecka, to ja cierpiałam najbardziej kiedy jedna z moich córek walczyła o życie, bo to ja ją urodziłam, bo moje dzieci są częścią mnie. Nie ma silniejszej więzi niż ta między matką a dzieckiem. Ogromną sztuką jest ją utrzymać i umacniać (choć niektóre kobiety potrafią ją umacniać zdecydowanie za długo, ale o tym napiszę w osobnym poście).
Nigdy nie pozwólmy sobie wmówić, że jesteśmy złymi matkami. Nie ma złych matek, są mniej doświadczone i te bardziej, są takie które zostały matkami za wcześnie i nie potrafią poradzić sobie z nową sytuacją, są też takie matki, które w mniemaniu niektórych są złe, ale tak naprawdę psychika nie wytworzyła u nich tej ważnej cechy jaką jest instynkt macierzyński. Nie jesteśmy doskonałe, ale jesteśmy najlepsze dla swoich dzieci!!!

Comments (3)

  • lavinka says:

    Dla mnie takie podejście to proszenie się o kłopoty. Dla mnie to oczywiste, że moja mama czy teściowa wiedzą więcej ode mnie w kwestii wychowywania dzieci, bo każda z nich wychowała dwójkę. I ich pouczania nie traktuję jako ataku na mnie, ale jako dobre rady. Zresztą staram się z nich korzystać. Rady obcych ludzi wysłuchuję uważnie, bo może coś przeoczyłam. Nadal jednak samodzielnie podejmuję decyzje. Ale na pewno nie uważam się za alfę i omege, któa najlepiej wie jak wychować swoje dziecko.Co to to nie.

  • A ja mam podobne podejście. Przy pierwszym dziecku rady były dla mnie nawet pomocne, ale przy drugim to zaczynają być uciążliwe. Bo to ja spędzam z moimi dziećmi 24 godziny na dobę i to ja dzięki temu wiem, co dla nich najlepsze.
    Uwielbiam moje mamy, bo zawsze wiedzą lepiej, mimo, że widzą swoje wnuczki przez 2- 3 godziny w tygodniu. Ostatnio moja teściowa opiekowała się Lilą przez 2 godziny- w tym czasie zmieniła położenie łóżeczka i przestawiła w nim ochraniacz na inną stronę, bo stwierdziła, że tak dla małej będzie lepiej… Musiałam się ugryźć w język- bo co innego uwagi, a co innego jak ktoś mi zmienia wszystko pod siebie… Ale cóż- takie są babcie- chcą jak najlepiej ale różnie to wychodzi 😉

  • Zdrowe podejście do tematu!

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *