Wpis

Nie będę milczeć

Nie będę milczeć
To tu, to tam słyszy się o złym traktowaniu pacjentów w przychodniach, o niekompetentnych specjalistach, o zaniedbaniach i poważnych konsekwencjach jakie one za sobą niosą. Przykre jest jednak to, że mimo wszystko nadal nikt nie wyciąga wniosków z powyższych wydarzeń. Ile jeszcze złego musi się wydarzyć, żeby ktoś zajął się naszą służbą zdrowia. Nie pisałabym o tym, gdyby nie kolejna przykra sytuacja jaka przytrafiła nam się na dniach. 
Moje dziecko, 6 miesięczne niemowlę, całą noc kasłało tak, jakby miała się zaraz zadławić wydzieliną. Temperatura 38 stopni, kaszel jak u gruźlika, rzępolenie i inne dziwne odgłosy wydobywające się z jej gardła. Na domiar złego drugą córę dopadła wirusówka. Wystraszeni stanem młodszej próbowaliśmy umówić ją na wizytę w przychodni – dodzwonić się graniczy z cudem, wyprawa z dwójką chorych dzieci również nie do zrealizowania, pozostało liczyć na to, że w końcu uda się znaleźć wolna linię. Po dodzwonieniu okazało się, że wszystkie „numerki” zostały wydane i brak jest miejsca. Wizyta prywatnego pediatry możliwa była dopiero następnego dnia, więc po południu widząc ciągle ten sam stan dziecka, narastającą temperaturę stwierdziliśmy, że trzeba iść do przychodni. Mąż zabrał Lenę i w te pędy pojechał do przychodni licząc, że lekarz zbada chore dziecko. Co usłyszał w zamian? Usłyszał jedynie to, że Pani doktor się spieszy bo jest umówiona na spotkanie…?! Nie spytała nawet co jest dziecku, nie obchodziło ją to kompletnie. Jedyne co powiedziała, to żeby udał się do lekarza ogólnego dla dorosłych to może on zbada dziecko… Mąż zdenerwowany sytuacją wyszedł z przychodni i pojechał na pogotowie. Niestety zastał tam kilometrową kolejkę. Poinformowano go, żeby z dzieckiem pojechał do pobliskiego szpitala i tak też zrobił. Mama z Zuzią siedziały jak na szpilkach i czekały na wieści. Te przeraźliwe duszności Lenki, w naszym wyobrażeniu mogły oznaczać wiele: zapalenie krtani, zapalenie oskrzeli lub zapalenie płuc. 
Na szczęście w szpitalu mały pacjent jest traktowany całkiem inaczej, z szacunkiem i uśmiechem na twarzy. Wiele osób z personelu pamięta Lenkę z czasów, gdy jako kilkutygodniowe niemowlę leżała na oddziale pediatrycznym. Całkiem inne podejście. Lenka została zbadana, zachowanie lekarza z przychodni zaskoczyło również personel szpitala. Jak można odmówić przyjęcia małego pacjenta?
Obecnie Lenka przyjmuje antybiotyk, więc pytam się „Gdzie była wtedy Pani lekarz?”. Podstawową zasadą każdego specjalisty powinna być pomoc pacjentowi, zwłaszcza tak małemu, wcześniakowi, który ma za sobą kilka poważnych infekcji.
Jaki wniosek? Ja wyciągam jeden jedyny – mogę pozwolić na wszystko, ale nie kosztem zdrowia mojego dziecka. Mam nadzieję, że owa „Pani lekarz” kiedyś odpowie za swoje czyny. Wszystko mogę zrozumieć, ale nie taką sytuację…

Źródło zdjęcia: http://www.siewie.pl/

Comments (28)

  • My cale szczęście trafiliśmy na super przychodnię. Pani doktór mimo tego, że już po godzinach, piątkowy wieczór i do tego walentynki przyjęła nas bez mrugnięcia okiem – oby takich lekarzy było jak najwięcej, a takich, których mieliście nieszczęście spotkać na swojej drodze – jak najmniej!

  • Ja moze nie z Pania Doktor ale pania pielehniarka mialam przykre starcie
    W mojej przychodni widnieje informacja ze szczepienia od pon-pt od godz 8:00 do 13:00
    Poszlam o 12:00 byl piatek pani pjelegniarka do mnie z krzykiem ze powinnam przyjsc wczesniej ze one to w piatki wczesniej wychodza bo maja swoje sprawy do zalatwienia
    I jak jeszcze sie dowiedziala ze bezplatne szczepienie i musi zrobic trzy wkucia to zaczela sie na mnie wydzierac ze powinnam platne brac zeby bylo jedno
    Moje nerwy puscily i nawrzeszczalam na nia ze nie ma informacji nigdzie ze wczesniej sobie wychodzi i ze jakby mnie bylo stac to bym wziela platne szczepionki
    Wiec pinda jedna tak dala Lence zastrzyk ze przed dwa dni miala temperature
    Wiec teraz nauczona chodze wtedy kiedy jest inna pielegniarka ktora robi to sprawnie i szybko i nie ma zalu nawet jak musi te 5 minut dluzej zostac

    • zuzulenka says:

      Mieliśmy podobną sytuację gdy źle nas poinformowano o godzinach szczepień. Pani pielęgniarka spieszyła się na zmianę do szpitala i z wielkim fochem raczyła zaszczepić Zuzię. Ach i miała pretensje o to, że szczepionka była w lodówce w aptece naprzeciw przychodni, bo w naszej przychodni sami kupujemy szczepionki. A gdy zaproponowaliśmy, że jedziemy na szpital i możemy ją podrzucić, żeby zdążyła do pracy to nagle już jej się tak nie spieszyło.

  • Klaudia G says:

    No masakra. U mnie w przychodni tak nie ma.. Ide z dzieckiem i zostaje przyjeta nawet poza kolejnoscia jak trzeba. . Ale zawsze zostaje przyjeta.. A w srody od 14 do 17 sa przyjmowane tylko dzieci zdrowe na bilanse szczepienia…

    • zuzulenka says:

      Jedna wielka masakra. Jestem w tej przychodni dosyć krótko bo od ślubu, ale jestem nią okropnie rozczarowana. W chwili obecnej przenieśliśmy się do innej przychodni.

  • Anonimowy says:

    Syn miał 2 miesiace gdy silna jelitówką zaraził sie w szpitalu w złym stanie został wypisany mimo naszych prób by tego nie robić . W nocy pogotowie kolejny szpital w którym usłyszałam " krowa zdechła mleka niema ":( na moje zapytanie czy mąż ma dowieść dziecku mleko czy dostane w szpitalu ( piguła wyleciała z pracy z wielkim hukiem 🙂 Syn ok 4 lata rozciął sobie nad warką o szafke goniąc sie z siostra bliżniaczka na pogotowie a tam słysze od zaspanego lekarza ze jestem przewrażliwiona matka mówie ze blizna bedzie a ten ze was urosnie i nie bedzie widac tył na lewo do pediatry naszego Pani doktor w szoku ze tak nas potraktowano syna obejrzała plasterki zaleciła by nie było blizny zadzwoniła kto ma dyżur w szpitalu i nie zle mu sie dostało 🙂

    • zuzulenka says:

      Nasza sprawa poszła już dalej i mam nadzieję, że również dostanie się im za złe traktowanie pacjentów. Wszystko zniosę, ale jeśli chodzi o małe dziecko to jest to zdecydowanie nie do przyjęcia.

  • lavinka says:

    Jeny. Lekarz ma obowiązek przyjąć dziecko z gorączką, takie są przepisy! Ja bym kazała jej napisać na piśmie, że odmawia przyjęcia mojego dziecka. A już na pewno zgłosiła to do kierownictwa przychodni, tak nie powinno być. Numerki numerkami, ale dzieci z gorączką zawsze muszą być przyjęte i KONIEC!

    • zuzulenka says:

      Najgorsze jest to, że człowiek stara się być w sytuacji stresującej w miarę opanowany. Jesteśmy obydwoje z mężem bardzo wybuchowi i sądzę, że postąpił najlepiej jak mógł. Inaczej nie wiem jakby się to skończyło…

  • Issi says:

    To jest już nie do przyjęcia. Tak nie powinno się dziać!! W jakim kurna państwie przyszło nam żyć…

    • zuzulenka says:

      Niestety żyjemy w państwie, gdzie płacimy kupę pieniędzy na ubezpieczenia zdrowotne i inne składki, a i tak jesteśmy zmuszeni leczyć się prywatnie.

  • Karolinaa says:

    Nie tylko u Was tak się dzieje. W naszej przychodzi dobijając się telefonem od 7.00 o 7.10 często się słyszy, że miejsc brak. I trzeba czekać do godz.18 od której jest czynna wieczorna przychodnia :/
    W zeszły tydzień trafiłam na patologię ciąży z zagrażającym poronieniem. Spytałam SWOJEGO lekarza prowadzącego jak wygląda nasza najbliższa przyszłość (kilka dni, tydzień, może dwa) a ten bezczelnie odpowiedział "pyta Pani jakbym był kierowcą autobusu do Krakowa, a Pani się pytała czy dowiozę Panią żywą" Lekarz który bądź co bądź co tydzień dostaje za mnie pieniądze – to w przychodni, to prywatnie :/
    Co jest najlepsze przemieszczenie łożyska zauważył i mnie nastraszył jakby miało to oznaczać koniec mojej ciąży (12/13tc) – choć ono ponoć do 20t.c. może się przemieszczać. Biedak jednak polipu w szyjce, który był przyczyną krwawień już nie zauważył :/
    Większość tych durni lekarzami jest tylko dla pieniędzy, nie z powołania :/

    • zuzulenka says:

      Na szczęście zdarzają się lekarze z powołania. Jest ich kilku na tym świecie 🙂 Co do ciąży i traktowania kobiet ciężarnych w szpitalu nie wypowiem się, bo musiałabym poświęcić na to kilka postów, żeby opisać Wam wszystko co spotkało mnie i moje koleżanki podczas prawie 2 miesięcy spędzonych na patologii ciąży. Nie do przyjęcia jest to co się tam dzieje, zresztą fakt iż byłam trzymana z odchodzącymi wodami przez 3 dni o czymś świadczy. Nie miałam siły wtedy zajmować się tą sprawą bo modliłam się o zdrowie dla mojej córeczki, ale nie wybaczę im tego jak zostałam potraktowana.

  • Anonimowy says:

    Matko!!!! Co za lekarz! Jak można tak lekceważyć! W którym miesiącu urodziła się lenka? Mój Niki w 35tygodniu chorował nam straszlie do pierwszego roku życia :-(to płuca to oskrzela potem krtani,gardło wszystko co w układzie oddechowy po kilka razy:-( szczepiłam na pnemokoki meningokoki potem troszę mniej;-) ania

    • zuzulenka says:

      Lenka urodziła się na sam koniec 8 miesiąca – 36 tydzień. Niby waga i wzrotst jak u normalnego dziecka, ale po porodzie musieli podłączyć jej tlen, bo miała zaburzenia oddychania i krążenia. Dodatkowo przez to, że byłam trzymana z odchodzącymi wodami przez 3 dni Lenka urodziła się z wrodzonym zapaleniem płuc. Od tego czasu chorowała już 3 razy i za każdym razem antybiotyk :/

  • Agata Skaruz says:

    Naprawdę w głowie się nie mieści! Macie prawo złożyć skargę do NFZ na takiego lekarza, przecież taka sytuacja nigdy (!) nie powinna mieć miejsca, bo " w przypadkach uzasadnionych medycznie, świadczenia udzielane są w dniu zgłoszenia. W schorzeniach przewlekłych, w przypadkach stanowiących kontynuację leczenia oraz w sytuacjach, gdy wizyta w poradni nie jest podyktowana koniecznością uzyskania pomocy medycznej (np. wynika z potrzeby powtórzenia leków), świadczenia udzielane są w terminie uzgodnionym z pacjentem." Lekarz powinien zareagować…

  • miraga says:

    No naprawdę u lekarzy taka straszna znieczulica, aż przykro się czyta.

  • brak słów 🙁

  • Mama Kubusia says:

    Z tym zapisywaniem się do przychodni to chyba wszędzie jedna wielka masakra….

  • To już jest szczyt wszystkiego, żeby tak pacjenta traktować, szczególnie tego malutkiego, bezbronnego. Szkoda słów. Oby ta Panią kiedyś też taki los spotkał…

    • zuzulenka says:

      Myślę, że tą Panią lekarz ta sytuacja mało obchodzi… Nie pierwszy raz już się na niej zawiedliśmy i zawsze gdy dzieje się coś złego trafiamy właśnie na nią…

  • Kate says:

    No to macie mega durnego lekarza. Ja na miejscu męża powiedziałabym babie, że jeżeli dziecku coś się stanie w drodze do szpitala to ona pierwsza odpowie za naruszenie zdrowia dziecka. Współczuję przeżyć.

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *