Wpis

Nieco więcej o szczepionkach

Nieco więcej o szczepionkach
Szczepienie – odwieczny problem każdego rodzica…

Szczepić czy nie?
A jeśli tak – to czym?
To niesamowite…  
Gdy my byliśmy dziećmi nie było takiego problemu… Nie było bo nasi rodzice nie mieli takiego wyboru… Każdy brał to co dana przychodnia oferowała… Rodzic nie zastanawiał się nad inną alternatywą…
A teraz odwieczne pytanie: „5w1?” czy „6w1?” a może „trzy ukłucia na raz?”…
Z naszego doświadczenia wiemy, że przy pierwszym dziecku człowiek nie oszczędza, uważa że wszystko za co dodatkowo się płaci jest lepsze niż to co dają za darmo… 
Mylne podejście…
To prawda szczepiłam Zuzię od wszystkiego – dosłownie!!!
Szczepionka 6w1, pneumokoki po 1 miesiącu – odpłatne, roatwirus, a po roczku odra, świnka i różyczka plus meningokoki.
Czy dziecko mi mniej choruje?
Nie powiedziałabym… Drugi raz w przeciągu 1,5 roku swojego życia złapała rotawirus…
Co zrobię w przypadku Lenki?
Nadal zastanawiam się jaką decyzję podjąć… Doświadczone mamy i położne radzą aby szczepić tymi bezpłatnymi. Niestety jak już zaczniesz szczepić skojarzonymi musisz kontynuować je do samego końca… Z kolei wizja 3 ukłuć jest nieco przerażająca… Jednak to co przeszłyśmy w szpitalu, dało mi wiele do myślenia… 3 ukłucia to nic w porównaniu z tym co tam się działo… Codzienne próby wkłucia się w niemalże każdą część ciała mojego dziecka, które co chwila musiało mieć zmieniany wenflon… Po tych przeżyciach wizja bezpłatnych szczepionek już tak mnie nie przeraża… Przecież ja sama jako dziecko byłam szczepiona podstawowymi szczepionkami dostępnymi w przychodni i nie pamiętam bólu, nie pamiętam tych ukłuć i żyję, mam się całkiem dobrze… 
Szczepionki to bardzo kontrowersyjny temat… Nie oceniam osób nie szczepiących, nie namawiam do szczepienia… To indywidualna decyzja każdego rodzica… Sami wiemy doskonale co jest dobre dla naszego dziecka i sami bierzemy odpowiedzialność za decyzje jakie podejmujemy… A każda podjęta decyzja powinna być dobrze przemyślana.
Bardzo dokładną tabelę dotyczącą szczepień znajdziecie na stronie http://www.medfamilia.pl/szczepienia.html
Warto zapoznać się z tym co jest w niej zawarte 🙂
Pamiętajmy też o tym, że do każdego szczepienia należy podchodzić z rozwagą. Jeśli dziecko jest chore, przeziębione, ma uczulenie lub też gorączkę, odłóżmy szczepienie na później. Zaszczepienie chorego dziecka wiąże się z wieloma komplikacjami, więc warto o tym pomyśleć!!!

Comments (15)

  • Mój fabian ma 15 miesięcy i za tydzień idziemy na ostatnie szczepienie.. Nigdy nie szczepiłam go żadnymi odpłatnymi szczepionkami, w ogóle o nich nie myślałam i pomijam tu fakt, że po prostu są drogie.. Uważam po prostu, że skoro moje pokolenie nie umarło od 3 ukuć to moje dziecko też nie będzie lamentowało.. I co mnie bardzo cieszy, Fabianek wspaniale znosił szczepionki, a przy ukłuciach jedynie kwieknął 🙂 Na żadne rotawirusy ani meningokoki czy jak im tam nie szczepiłam, a mój mały wcale nie miał nigdy zarażenia rotawirusem 🙂

    • zuzulenka says:

      Właśnie skłaniam się ku szczepieniu tymi podstawowymi, bezpłatnymi. W przypadku Zuzi muszę kontynuować płatne, bo tymi była szczepiona od urodzenia. Teraz z biegiem czasu żałuję, że wykupowałam szczepionki. Jakoś większej różnicy nie zauważyłam…

    • zuzulenka says:

      Właśnie skłaniam się ku szczepieniu tymi podstawowymi, bezpłatnymi. W przypadku Zuzi muszę kontynuować płatne, bo tymi była szczepiona od urodzenia. Teraz z biegiem czasu żałuję, że wykupowałam szczepionki. Jakoś większej różnicy nie zauważyłam…

  • Mio i Mao says:

    Szczepionki refundowane są mocno zanieczyszczone np rtęcią. Jeszcze nie spotkałam nikogo, kto by polecał je stosować. Nigdzie w Europie już się ich nie stosuje. Pierwsze dziecko szczepiłam skojarzonymi, teraz również zamierzam płacić.

    • zuzulenka says:

      Właśnie tylko jest jedno pytanie… Przecież większość z nas była szczepiona tymi bezpłatnymi podstawowymi i czemu nam nie zaszkodziły? Sama ostatnio zajrzałam do swojej karty szczepień i moje dzieci szczepione są identycznymi szczepionkami podstawowymi… Dlatego też rozważam opcję bezpłatnych. Oczywiście szczepić zamierzam i innej opcji nie biorę pod uwagę.

    • zuzulenka says:

      Właśnie tylko jest jedno pytanie… Przecież większość z nas była szczepiona tymi bezpłatnymi podstawowymi i czemu nam nie zaszkodziły? Sama ostatnio zajrzałam do swojej karty szczepień i moje dzieci szczepione są identycznymi szczepionkami podstawowymi… Dlatego też rozważam opcję bezpłatnych. Oczywiście szczepić zamierzam i innej opcji nie biorę pod uwagę.

  • Mio i Mao says:

    Szczepionki refundowane są mocno zanieczyszczone np rtęcią. Jeszcze nie spotkałam nikogo, kto by polecał je stosować. Nigdzie w Europie już się ich nie stosuje. Pierwsze dziecko szczepiłam skojarzonymi, teraz również zamierzam płacić.

  • Karolinaa says:

    Szczepiłam tylko na obowiązkowe, skojarzoną by dziecko "nie cierpiało".
    Według mnie z tymi szczepieniami to ludzie trochę przesadzają. Nie myślałam nawet o rotawirusach pneumokokach i innych… Tak też zrobię przy drugim dziecku.

  • Karolinaa says:

    Szczepiłam tylko na obowiązkowe, skojarzoną by dziecko "nie cierpiało".
    Według mnie z tymi szczepieniami to ludzie trochę przesadzają. Nie myślałam nawet o rotawirusach pneumokokach i innych… Tak też zrobię przy drugim dziecku.

  • Anonimowy says:

    Wybieranie między dżumą a cholerą… Czy wiesz jak prowadzi się badania kliniczne szczepionek. Nie ma placebo, a grupa kontrolna otrzymuje inną szczepionkę. To oczywiste, że nie można ustalić czy korzyści przewyższają ryzyko. Rosyjska ruletka…

  • Anonimowy says:

    Wybieranie między dżumą a cholerą… Czy wiesz jak prowadzi się badania kliniczne szczepionek. Nie ma placebo, a grupa kontrolna otrzymuje inną szczepionkę. To oczywiste, że nie można ustalić czy korzyści przewyższają ryzyko. Rosyjska ruletka…

  • lavinka says:

    Ja z tych szczepiących na wszystko. Mała dobrze znosi, nie choruje, ale być może ma wrodzoną odporność (u mnie ani w Niemałża rodzinie nie było nigdy zachorowań na rotawirusy). W ogóle jesteśmy dość odporni. Ale np. Niemałż był szczepiony przeciw ospie i nigdy nie chorował, choć chodził do przedszkola i miał okazję zarazić się kilkadziesiąt razy. Ja nie byłam szczepiona i zachorowałam w liceum. Paskudnie źle przeszłam. Wiesz, szczepionka nie uratuje przez zachorowaniem, ale sprawi, że dziecko lżej przejdzie infekcję. Dla mnie to bardzo ważne. Oczywiście wszystko zależy od momentu. Najgorzej gdy dziecko jest podczas antybiotykoterapii, wtedy przeciwciała nie działają, więc organizm się nie broni. Dlatego łatwo złapać rota w szpitalu. Za naszych czasów dzieci chore zakaźnie leżały w izolatkach. Teraz leżą we wspólnej sali. I oto mamy odpowiedź.

    • zuzulenka says:

      Ja oczywiście również jestem z tych szczepiących i innej opcji nie widzę. Jednak zastanawiam się czy te płatne są rzeczywiście takie dobre, a nawet lepsze od tych bezpłatnych podstawowych. Rotawirusy napewno wykupię dla Lenki, choć nasza Zuzia zachorowała na rota po szczepionce to wydaje mi się że w miarę łagodnie to przeszła i choroby po nie widać nie było. To prawda, że w szpitalu nieuniknione jest zarazić się rotawirusami, zwłaszcza jak dzieciaczek osłabiony po antybiotyku.

    • zuzulenka says:

      Ja oczywiście również jestem z tych szczepiących i innej opcji nie widzę. Jednak zastanawiam się czy te płatne są rzeczywiście takie dobre, a nawet lepsze od tych bezpłatnych podstawowych. Rotawirusy napewno wykupię dla Lenki, choć nasza Zuzia zachorowała na rota po szczepionce to wydaje mi się że w miarę łagodnie to przeszła i choroby po nie widać nie było. To prawda, że w szpitalu nieuniknione jest zarazić się rotawirusami, zwłaszcza jak dzieciaczek osłabiony po antybiotyku.

  • lavinka says:

    Ja z tych szczepiących na wszystko. Mała dobrze znosi, nie choruje, ale być może ma wrodzoną odporność (u mnie ani w Niemałża rodzinie nie było nigdy zachorowań na rotawirusy). W ogóle jesteśmy dość odporni. Ale np. Niemałż był szczepiony przeciw ospie i nigdy nie chorował, choć chodził do przedszkola i miał okazję zarazić się kilkadziesiąt razy. Ja nie byłam szczepiona i zachorowałam w liceum. Paskudnie źle przeszłam. Wiesz, szczepionka nie uratuje przez zachorowaniem, ale sprawi, że dziecko lżej przejdzie infekcję. Dla mnie to bardzo ważne. Oczywiście wszystko zależy od momentu. Najgorzej gdy dziecko jest podczas antybiotykoterapii, wtedy przeciwciała nie działają, więc organizm się nie broni. Dlatego łatwo złapać rota w szpitalu. Za naszych czasów dzieci chore zakaźnie leżały w izolatkach. Teraz leżą we wspólnej sali. I oto mamy odpowiedź.

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *