Wpis

O naszym cudzie – a nawet dwóch

O naszym cudzie – a nawet dwóch
Kolejny weekend pełen przemyśleń za nami. Co mogę Wam powiedzieć – KOCHAM MOJE CÓRKI NAJMOCNIEJ NA ŚWIECIE i będę powtarzać Wam to aż do znudzenia 🙂 Czasem się złoszczę, czasem nie mam siły, ale te moje dwie małe Piękności są tym wszystkim na co w życiu czekałam. Kiedy tak obserwowałam dziś Lenkę. która trzymana za rączki stawiała kroczek za kroczkiem (oczywiście przez chwilkę), oczami wyobraźni widziałam ją biegającą z Zuzią po działce, śmiejącą się w głos z żartów siostry, widziałam je już znacznie starsze i szczęśliwe. Gdy skakałyśmy we trzy na trampolinie i widziałam te uśmiechnięte buziaki, te moje dwie rozczochrane kitunie i 5 cudownych ząbków szczerzących się do mnie podczas każdego skoku, zrozumiałam jak wiele szczęścia dostałam od losu. Może nie zawsze jest kolorowo, czasem mamy gorsze dni, kiedy to bez kija nie podchodź, ale ONE sprawiają, że wszystko co złe mija w oka mgnieniu. Staramy się zapewnić im wszystko co najważniejsze, tak aby miały szczęśliwe dzieciństwo, a wszelkie zło omijało je z daleka. Muszę Wam powiedzieć, że ONE są dla siebie stworzone, jak dwie połówki jabłka!!! Zuzia bez Leny nie potrafi wytrzymać minuty, Lena bez Zuzi też nie może się odnaleźć, a ja bez nich nie istnieje!!! Zuzia to nasze pierwsze szczęście, Lena choć pojawiła się na świecie druga to stała się naszym oczkiem w głowie, cudem, którego wszyscy doświadczyliśmy. Przed chwilą obejrzałam program w tv „Nasz nowy dom”. Pewien ojciec 3 dzieci został sam tuż po narodzinach najmłodszego syna, matka zmarła kilka miesięcy po porodzie, a on dzielnie radzi sobie z wychowywaniem swoich pociech. Z tej rodziny biła tak niesamowita prawda, płakałam gdy słyszałam ich historię i cieszyłam się, że ktoś ofiarował im tak ogromną pomoc. Niestety znów dopadło mnie widmo przeszłości. Myśl o tym, że mogłoby zabraknąć mnie lub Taty, a co gorsza mogłoby nie być jednej z moich dziewczynek… Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji… Przecież moje małe Kruszynki to jedność, jak bliźniaczki. Lenka właśnie szczerzy swoje 5 ząbków a mi płyną łzy po policzkach, z radości że ją mam, że nic jej nie jest, że Zuzia ma się do kogo tulić, całować i z kim psocić. Tyle szczęścia w takich dwóch malutkich Serduszkach – nie wierzę, że je mam, uszczypnijcie mnie, bo ja chyba śnię!!! 🙂

Comments (7)

  • Na dzień dzisiejszy spodziewamy się drugiej córeczki także w listopadzie przyjdzie mi podziwiać tę siostrzaną Miłość naszej Zuzi do nowo narodzonej siostry 🙂

    • zuzulenka says:

      U nas początki były najpiękniejsze 🙂 Zuzia mimo, że to była dla niej nowa sytuacja zadziwiła nas ogromnie i szybko pokochała Lenkę 🙂

  • lavinka says:

    W tak krótkim czasie pojawiły się Twoje małe gwiazdy, to musiała być niezła rewolucja w Waszym życiu. No i oczywiście najwięcej obowiązków spada na Twoje barki. Na Twoim miejscu też bym wizualizowała obie biegające 😉

    • zuzulenka says:

      Totalna rewolucja, czasami myślę, że to sen. Obowiązków cała masa, człowiek już nie odpowiada tylko za siebie, ale też za te małe dwie istotki. Czasami zmęczenie bierze górę, totalnie mam wszystkiego dosyć, ale kiedy przyjdą do mnie te dwa łobuziaki i tulą się z całych sił to zawsze smutki odchodzą gdzieś na bok.
      Ps. Wizualizuję codziennie i chodzące i biegające 😀

  • Kamciaaa says:

    Kochana są Twoje i zawsze będą 🙂

    • zuzulenka says:

      Są ale czasami martwię się, że coś mnie ominie, że coś przegapię lub nie będzie mi dane przeżyć z nimi najważniejszych momentów w ich życiu…

    • zuzulenka says:

      Są ale czasami martwię się, że coś mnie ominie, że coś przegapię lub nie będzie mi dane przeżyć z nimi najważniejszych momentów w ich życiu…

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *