Wpis

ONA

ONA
Wszystko zaczęło się 8 października 1987 roku. Na świecie pojawiła się ONA, druga córka, a dano jej na imię Joanna. Początkowo liczono, że będzie chłopak, bo przecież każdy rodzic marzy o parce. Ale posiadanie dwóch córek ma w sobie wiele uroku. ONA- młodsza siostra, która ciągle próbowała doścignąć we wszystkim tą o 3 lata starszą. Wychowana w małej miejscowości w województwie mazowieckim, której nie znajdziecie na każdej mapie. Szkoła podstawowa tuż obok, codziennie pomykała rowerem te 2km. Ciężkie czasy dla okularnicy – oj ciężkie. Gimnazjum – kolejne ciężkie czasy, przecież nie każdy akceptował kujonów. Czy było jej przykro? Czasami bardzo, ale nikogo to wtedy nie obchodziło. Mówiła sobie – kiedyś będziecie żałować swojego zachowania. Liceum – wyprawa w nieznane. Dziewczyna ze wsi przyjeżdża do miasta i co ją tam czeka? Fala rozczarowania… Wstydźcie się wszyscy, którzy tak mylnie oceniacie ludzi… Marzyła o tym, aby te 3 lata jak najszybciej się skończyły. Nie wstydziła się tego skąd pochodzi, nie wstydziła się tego, że się dobrze uczyła. Ale niewielu to akceptowało. Miała swoje małe grono, w którym czuła się komfortowo i to jej wystarczyło. Koniec liceum, matura – kolejny krok. Studia. Akademia Medyczna – jej marzenie. Być lekarzem!!! Nierealne. Pomysł na życie – elektroradiologia. To jest to. Czekała ją wyprowadzka do wielkiego miasta. Zabrakło kilku miejsc na studiach dziennych, zaoczne tylko dla pracujących w zawodzie… Plany legły w gruzach. Rozpacz… Pomysłów na życie milion. Co robić? Co wybrać? Padł kolejny. Idzie na studium kosmetyczne. Kujon kosmetyczką??? Wszędzie słyszała takie pytania… Nikt nie zdawał sobie sprawy, że tam też trzeba się było uczyć. Rozpoczęła studium dzienne – przeprowadzka do miasta. 19-latka sama w mieście, w wynajętym z koleżankami pokoju w hotelu/akademiku. Poznała wielu ludzi, a w między czasie poznała JEGO – przyszłego męża. Czerwiec 2008 rok – egzamin państwowy zdany perfekcyjnie. Masaże, zabiegi pielęgnacyjne na ciało to było coś dla niej. Dalszy plan – tak, tak, FIZJOTERAPIA. To wszystko się ze sobą wiąże w jedną całość. Studia zaoczne – dostała się bez problemu. Z takimi wynikami, chyba nikt by jej nie odrzucił. Cudowne 3 lata w cudownym miejscu <3 Podkowa Leśna <3 Zdecydowana na dwa kierunki: studia zaoczne fizjoterapii i studium masażu. Najpiękniejsze czasy, najpiękniejsze wspomnienia. Brwinów, Podkowa Leśna, Grodzisk Mazowiecki, Pruszków, naprawdę była oczarowana. ON zawsze jej towarzyszył. Pierwsza praca, druga i kolejna… Poznała wielu ludzi, poznała ich zachowania, przeżyła kilka porażek, nie poddała się. Wierzyła, że wszystko się ułoży pomyślnie. Rok 2009 – dziwny rok, dziwne zdarzenia. Niby wszystko ok, a jednak nie do końca. Jest w pracy, czuje się dziwnie, mdleje, ma silne bóle głowy. Zdarzenia te powtarzają się coraz częściej, do tego brak apetytu. Badania, wizyta u lekarza. Wywiad lekarski- padło pytanie. Czy ktoś w rodzinie chorował na raka? Ona odpowiada, że tak – Babcia, był to rak mózgu. Badania nie dają jednoznacznej odpowiedzi, w głowie Pani doktor chyba cały cas kłębiło się pytanie a jeśli to jest to. Pani doktor zdecydowana na zrobienie jak najszybciej rezonansu magnetycznego głowy, podejrzenie chyba było znane im wszystkim… Ona w strachu, 2 tygodnie zwolnienia i czekania… A co jeśli… Przecież ma dopiero 19 lat… Babcia też tak miała, takie same objawy… Czas czekania był dla wszystkich czymś strasznym… Dzień odebrania wyników był sądem ostatecznym… Diagnoza – to nie nowotwór, na RM czysto, żadnych zmian. Kolejne badania. Diagnoza – tak to nerwica, bardzo podła i dająca takie dziwne objawy. Odetchnęli z ulgą, będzie dobrze. Trzeba zacząć dbać o swoje zdrowie. ON 17 lipca 2010 roku został jej mężem. To ON 26 czerwca 2011 roku towarzyszył jej przy obronie licencjata (obroniony na 5). Nie zdawali sobie sprawy, że właśnie wtedy była już z nimi ONA – Zuzia. Świat stanął do góry nogami. Zostali rodzicami po raz pierwszy. Wystawieni na wiele prób, nadal byli razem. Pierwszy strach o życie dziecka, gdy ONA miała 6 miesięcy. Diagnoza – AZS. Potem było już lepiej. 18 stycznia – na ekranie monitora dostrzegli bijące serce. Marzyli o chłopcu – miał być Filipek. Kilka kolejnych wizyt, sporo obaw o utrzymanie ciąży. Tak, będzie chłopak!!! Fifi, Fifi!!! Kolejna wizyta i kolejna… Nie ma, nic nie widać czyli jednak zrobiła im psikusa. Będzie Dziewczynka!!! Cieszyli się, nie ważne co by było. Najważniejsze, aby urodziło się zdrowe. 6 miesiąc – szpital. Zagrożenie przedwczesnym porodem. 7 miesiąc powtórka… Zuzia tęskniła za Mamą, Mama tęskniła za Zuzią. 8 miesiąc znów szpital, aż do rozwiązania. 26 sierpnia – jest i ONA – Lena. To imię pasowało do niej idealnie. 2 miesiące tułaczki po szpitalach. Dali radę, choć nerwy szarpały nimi na lewo i prawo. Kłótnia za kłótnią, szukanie winnych. Emocje jakich jej dostarczano przez te 8 miesięcy napewno się do tego przyczyniły. Odpuściła, liczy się tylko to co ma teraz. ONE dwie. Najważniejsze na świecie. Emocje biorą górę, problemy się nawarstwiają, są razem, tworzą rodzinę, na dobre i złe. O czym marzą? O świętym spokoju, z dala od wszystkich i od wszystkiego. Tam z pewnością będą szczęśliwi… Może kiedyś tam trafią, może się uda… Ona chciałaby wyjechać, daleko jak najdalej. Żałują, że nie zrobili tego wcześniej. Gdzieś tam stworzyliby swoje miejsce na ziemi, gdzie nikt nie próbowałby wtrącać się w ich życie. To ich życie, to ich rodzina, to oni decydują o tym co z nim zrobią.

Comments (23)

  • widać podobnie myślimy o naszym życiu, i chcemy tego samego spokoju.
    Trzymam mocno kciuki za spełnienie marzeń bo są po prostu piękne.

  • KaroDeco says:

    ONA da radę i spełni marzenia! 🙂 wierzę w to ;):*

  • Kinderki. eu says:

    Asiu…jesteś silna!! Przecież cały czas to udowadniasz. Spełni się.

    • zuzulenka says:

      Nie jestem silna – zawsze sobie powtarzałam, że ucieczką od problemów nic nie zdziałam. A ostatnio jakoś w ucieczce widzę jedyne wyjście.

  • jesteś wielka :* życzę spełnienia marzeń.. szczęśliwa bądź.. :*

  • Anonimowy says:

    oj na temat wtrącania się w cudze życie to ja ostatnio mogę się wypowiedzieć.Mimo,że dobiegam 40 stki każdy mnie by ustawiał po swojemu.Okazuje się,że przeciwstawiając się narobiłam sobie więcej wrogów niż myślałam.
    A Ty Asiu dasz radę,nie pozwolisz wtrącać się w swoje życie,od początku jesteś panią swojego losu i pozostali muszą to zaakceptować. całuski Aneta M
    Ja cieszę się,że mam w Tobie koleżankę i myślę,że Ty też.
    Możesz stanowić wzór dla innych mam i nie tylko.na razie ściskam Was mocno i trzymam kciuki za spełnienie marzeń.

  • Też jestem rocznik 87 i też mam podobne doświadczenia. Kujonica, która koniec końców zrobiła "tylko" studium… A potem zakopała się w pieluchy… I też mam podobne marzenia, w których spełnienie coraz bardziej tracę wiarę….

    • zuzulenka says:

      Olu nie tytuł się liczy przed nazwiskiem a to co masz w głowie!!! Uwierz w to!!! Znam wielu z takimi tytułami, że oczy na wierzch wychodzą a swoją osobą nie reprezentują nic. Też zagrzebałam się w pieluchy, na koncie tylko tytuł licencjata i dwóch techników, ale nie zamierzam na tym poprzestać. Żałuję jedynie, że nie podjęliśmy się zrealizowania naszego wyjazdu. Czuję, że nasze miejsce jest gdzie indziej.

  • Niesamowita historia. W końcu marzenia doczekają spełnienia!

  • Tez chce gdzies wyjechac i zeby nikt nie wtracal sie do naszego zycia i co z nim robimy… Bo to przeciez nasze zycie

    • zuzulenka says:

      Każdy decyduje o własnym losie, niestety zawsze znajdzie się ktoś kto udziela złotych rad, nie licząc się z tym do czego może to prowadzić.

  • nie da się do końca cieszyć życiem bez zwykłego, świętego spokoju! Warto o niego walczyć!

  • Elenka says:

    Asiu… Dasz radę. I znajdziesz to dobre miejsce. Dla Was. Dla Waszego spokoju.
    Wierzę w to z całej siły.
    Dobrego!

  • wspaniale się czyta o niej 🙂 i całym jej świecie
    życzę spełnienia marzeń, kiedyś na pewno się spełnią 🙂
    pozdrawiam

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *