Wpis

Planowane czy nieplanowane?

Planowane czy nieplanowane?
Planowane czy nieplanowane?
Zapewne często słyszysz te pytanie, bądź słyszałaś gdy ogłosiłaś światu swoją wieść o ciąży.
Czy ma to jakiekolwiek znaczenie?

Kiedyś myślałam, że tak i poniekąd nadal twierdzę, że posiadanie dziecka warto chociażby odłożyć na te lepsze czasy. Przynajmniej do momentu usamodzielnienia się, posiadania jakiś dochodów finansowych i stałego partnera. Ale to nie oznacza, że mam coś do tych bardzo młodych matek. Po prostu tak byłoby każdemu z pewnością dużo łatwiej i młode mamy nie obarczałyby pewnymi obowiązkami związanymi z posiadaniem dzieci swoich rodziców czy innych osób mieszkających razem z nimi.
Przejdźmy jednak do rzeczy. Czy planowane dziecko jest inne niż te nieplanowane? Czy jest kochane mniej? Czy może bardziej? Czy w ogóle ma to jakiekolwiek znaczenie?
Z pewnością wieść o planowanej ciąży przynosi nam wiele radości i pozytywnych emocji, a tzw. „wpadka” nie zawsze cieszy bezpośrednich odbiorców. Nie wynika to jednak z faktu, że nie chcemy tego dziecka. Głównym powodem takiego zachowania jest strach, lęk i obawa przed tym jak sobie poradzimy w tak złożonej sytuacji. Niejednokrotnie zdarza się, że musimy radzić sobie z tym faktem same, bo np. nie mamy partnera lub parter nie chce brać udziału w życiu dziecka. 
Miałam takie szczęście, że moje pierwsze dziecko urodziło się po ślubie, mieliśmy własne mieszkanie, każde z nas miało stałą pracę. Nie mówię, że było nam łatwo, ale też nie mówię, że było okropnie ciężko. Wieść o drugiej ciąży bardzo nas zaskoczyła. Owszem planowaliśmy drugie dziecko, ale dopiero za 2-3 lata. Nie spodziewaliśmy się, że moje problemy zdrowotne doprowadzą do tego, że zajdę w drugą ciąże. Pewnie zastanawiacie się o co chodzi? Gdy wróciłam do pracy po kilku miesiącach dostrzegłam dziwne guzki na piersiach. Od czasu do czasu badam sobie piersi, a tymbardziej po porodzie stało się to moim nałogiem. To nie był jeden guzek, ale kilka i to na obu piersiach. Przerażona tym faktem przy kolejnej wizycie u ginekologa, natychmiast poinformowałam go o zaistniałej sytuacji. Rzeczywiście były guzki na obu piersiach. Doktor stwierdził, że mogły one powstać na skutek przyjmowania leków hormonalnych. Dlatego też zalecił ich natychmiastowe odstawienie. Po 2-3 miesiącach miałam zgłosić się na kontrolę. W międzyczasie piersi nadal bolały tak samo, przerażona tym faktem postanowiłam zapisać się do specjalisty. Wizyta u chirurga i wykonane USG rozwiały moje obawy. Guzki okazały się wrodzonym zwyrodnieniem piersi czy jakoś tak. W każdym razie lekarz kazał absolutnie się nie martwić. Spokojna i szczęśliwa mogłam czekać na wizytę kontrolną u ginekologa. Jakież było moje zdziwienie gdy 18 stycznia 2013 roku  powiedział, że jestem w 4-5 tygodniu ciąży. Dodatkowo byłam przerażona bo tydzień wcześniej strasznie chorowałam i przyjmowałam antybiotyk z powodu zapalenia oskrzeli. 
Uwierzcie mi, bałam się okropnie, świadomość tego że nie wiedziałam o swoim stanie kompletnie mnie rozbiła. Dodatkowo problemy z utrzymaniem ciąży i cała otoczka z tym związana… Myślicie teraz czy nieplanowana ciąża wpłynęła na moje uczucia do Lenki?  Kochani kocham ją tak mocno jak Zuzię. Cała ciąża i strach o to czy ją donoszę, potem ciężkie chwile w szpitalu dały mi takiego kopa, że nie wyobrażacie sobie. Owszem, martwię się o nią nieco bardziej niż o Zuzię, ale to wszystko przez wzgląd na jej wiek, wcześniactwo i bardzo słaby układ odpornościowy. Zuzia dużo łatwiej radzi sobie z katarkiem czy kaszlem, Lenka z kolei nie potrafi wysmarkać noska, nie potrafi powiedzieć czy coś ją boli. Ciągle również przeraża mnie wizja powrotu do szpitala i czasem zachowuję się jak wariatka dzwoniąc z każdą pierdółką do pani doktor. 
Czy widzę jakąś różnicę pomiędzy planowanym macierzyństwem a nieplanowanym? Odpowiedź brzmi : NIE. Nie widzę żadnej różnicy. 
Czy uważam, że gdy nasze dzieci podrosną będzie miało dla nich znaczenie to czy były planowane czy z tzw. „wpadki”? Napewno nie.
Czy im rówieśnikom będzie to przeszkadzać? No gdzieżby.
Istotna jest miłość i zaangażowanie rodzica w wychowanie dzieci.
Pamiętajcie jednak jedno: POSIADANIE DZIECKA NIE CZYNI WAS DOROSŁYMI.
To Wasze decyzje i wybory o tym decydują 🙂
Kochajcie swoje małe istotki te narodzone: duże i małe, jak i te które są jeszcze w Waszych brzuszkach. Wasza miłość jest im niezmiernie potrzebna!!!

Comments (24)

  • My planowaliśmy dzieci , wydaje mi sie że Aurii kocham najbardziej na świecie przez jej cierpienie , alergie staram sie jej to wynagrodzić . Teraz czekam na Elize nie wiem jak to będzie , strasznie sie boję porodu a miłość mam nadzieje przyjdzie 🙂 zresztą to dla Aureli zdecydowaliśmy sie na drugie dziecko

    • zuzulenka says:

      Ja również bałam się porodu i tego co będzie później. Bałam się tego, że zaniedbam Zuzię poświęcając czas malutkiej Lenie. Wiem, że straciłam gdzieś te 2 miesiące, kiedy leżałam z Leną w szpitalach, prawie cały ten czas nie widziałam Zuzi… Ale liczy się tu i teraz.

  • Nigdy nie pomyślałabym o tym, że dziecko z tzw. "wpadki" może być mniej kochane. Sama jestem wpadką, moja siostra też i róznice w traktowaniu nas wynikały z innych przesłanek niż sposób poczęcia. W każdej rodzinie ojciec czy matka ma swoje "ulubione" dziecko, z tym ze jedni potrafią tego nie pokazywać a inni dają odczuć drugiemu dziecku uwielbienie drugiego. przykre, ale prawdziwe.

    • zuzulenka says:

      Nie dla każdego informacja o ciąży jest pozytywnym newsem niestety… Jak widać, niektóre mamy nie są przygotowane do roli Matki, o czym świadczy fakt zostawiania dzieci w oknach życia, itp. Ja nie ukrywam, że bałam się że będzie mi trudno rozdzielić miłość na dwa. Na razie nikogo nie faworyzuje, staram się nie zaniedbywać Zuzi, więc wszystko robimy razem we 3, tak żeby Zuzia nie czuła się odtrącona. Lena z kolei zawsze mi towarzyszy nawet podczas kąpieli zabieram ją w leżaczku ze sobą, bo gdy ginę jej z zasięgu wzroku to jest rozpacz nie z tej ziemi, Zobaczymy jak będzie później, mam nadzieję jednak że nigdy nie zarzuci mi żadna z nich że faworyzuję jedną.

  • Madleine says:

    Marcinek był planowany,zaraz po slubie zaczelismy starania 🙂 A jak bedzie teraz? Chyba pojdziemy na zywiol.Ja sama jestem dzieckiem z wpadki,moi rodzice wzieli slub gdy moja mama byla w ciazy,ale zawsze czulam sie bardzo kochanym dzieckiem 🙂

    • zuzulenka says:

      I to wspaniałe, że ludzi cieszy nieplanowana ciąża. To się nazywa dorosłe podejście, radość z posiadania dziecka i starania aby to dziecko było szczęśliwe. Zawsze gdzieś jest ten strach i lęk, co będzie i jak sobie poradzimy, ale gdy widzisz te małe rączki nóżki- wymiękasz 🙂

  • JaKasiaK says:

    Oj, wiele przeszliście… Wasza historia jest naprawdę bardzo wzruszająca. Śledząc Twojego bloga od dłuższego czasu wiem, że Lenka jest dla Was ogromnym szczęściem:) Z tego co piszesz w swoich postach o dziewczynkach wynika, że Wasza miłość jest równo i sprawiedliwie podzielona. Tym, że drżysz o Lenkę się nie martw:) Moja córka nie jest wcześniakiem, a też często dzwonie do naszej pani doktor:) To normalne. Każda normalna matka, choć często się do tego nie przyznaje drży o zdrowie i bezpieczeństwo swojej pociechy:) Pozdrawiam Was serdecznie:)))

    • zuzulenka says:

      Ja ciągle się zamartwiam czy aby zbyt dużo czasu nie poświęcam Lenie, zaniedbując Zuzię. 2 latka to taki wiek kiedy rozwijają się jej umiejętności, a ja nie jestem w stanie poświęcać jej tyle czasu ile powinnam. Zuzia chciałaby się bawić a ja muszę karmić Lenkę i tak ciągle coś. Jednak staram się jak mogę, żeby nie czuła się pomijana. Po powrocie ze szpitala, po prawie 2 miesiącach rozłąki z Zuzią nie chciałam jej wypuszczać z ramion, nie chciałam się z nią rozstawać na krok, zamknęłabym te moje dziewczyny w złotej klatce 😀

  • lavinka says:

    U nas było nieplanowane, ale nikt nie pytał, bo w tym wieku to w ogóle szczęście dla rodziny, zię rozmnożyliśmy. Bo wyglądało na to, że planujemy zestarzeć się bezdzietnie zwazywszy na moje "problemy" z płodnością. Ale wyszło jak wyszło, i choć czasem żałuję tamtych luźnych lat, to przecież z tego powodu nie kocham mniej mego dziecka. Choć po prawdzie długo się tej miłości uczyłam, to nie przyszło nagle tak jak u niektórych mam, tylko stopniowo uczyłyśmy się siebie nawzajem i nadal to robimy. BTE nie wiem czy po tylu doświadczeniach umiałabym zaplanować kolejne dziecko. Życie to tak wielka niewiadoma, czasem człowiek sobie coś zaplanuje, a tu guzik – nie wychodzi.

    • zuzulenka says:

      U nas mimo, że różnica wieku między dziewczynami była niewielka to jakoś tak wyszliśmy z wprawy. Kompletnie nie wiedziałam co robić po narodzinach Leny. Wieść o ciąży mnie zaskoczyła, nie byliśmy gotowi na drugie dziecko, więc zaakceptowanie faktu że spodziewamy się dziecka to była długa droga, jaką musieliśmy przejść. Ale gdy się urodziła, gdy nie mogłam jej mieć przy sobie, gdy zobaczyłam ją w inkubatorze i nie mogłam jej wziąć na ręce to był tak ogromny kop, że wszystko nagle się zmieniło, a miłość była ciągle tylko wtedy, właśnie w tych chwilach po prostu się pobudziła do działania. Ja nerwowa i ciągle histeryzująca w tamtych chwilach, dzięki miłości stałam się mega opanowana, twarda i dostałam takiego powera, że nikt by nie pomyślał, że to ta sama osoba.

  • Agusiek says:

    Ja się czasem boję, że drugiego maluszka nie będę kochać tak mocno jak Martynki. Wiem że na pewno tak nie będzie, ale jakiś taki lęk we mnie siedzi.

    • zuzulenka says:

      Ten sam strach chodził za mną całą ciąże, więc rozumiem doskonale. Nie rozumiałam jak można rozdzielić miłość na dwa. Teraz wiem, że to możliwe 🙂

  • Bardzo ładnie to napisałaś 🙂
    U nas Lili była planowana i to nawet lekko obsesyjnie. Bardzo, bardzo chciałam mieć dziecko i to pewnie dlatego.
    Nawet jeśli Lilia nie byłby zaplanowana to nie bałabym się o tym mówić.
    Przy takich planach przy pierwszym dziecku taka wpadka przy drugim byłaby dla mnie najcudowniejszą niespodzianką :):)

    • zuzulenka says:

      Dla nas wieść o drugiej ciąży była zaskoczeniem, plany były za 2-3 lata, ale jak widać los chciał inaczej. Nie żałuję, gdy patrzę na moje dwie cudowne dziewczyny, nie mogę wyjść z podziwu, że są moje. Kocham je najmocniej na świecie <3

  • Ja o ciazy dowiedzialam sie miesiac po slubie bylo to dla mnie szokiem i niespodzianka
    Moja siostra pierwsze dziecko nie planowala drugie tez

    • zuzulenka says:

      Ważne jest to aby dziecko było wynikiem miłości, bo wtedy łatwiej jest zaakceptować każdej matce fakt posiadania dziecka.

  • Babatu says:

    Mając jedno dziecko ma się bardziej zarys tego jak się kształtuje wychowanie nad nim, opieka, co potrzeba ile to kosztuje itd. i niby łatwiej decyzję podjąć. Momentu idealnego nigdy nie ma, ale jeśli zapada decyzja o chęci powiększenia rodziny kiedyś to nie ma się czym stresować tylko wziąć życie jakim jest. Zanim zaszłam w ciążę z córką, podjeliśmy decyzję że chcemy a kiedy to się stanie, niech życie zaplanuje 🙂 bez nacisku, swobodnie… I dzisiaj nie wyobrażam sobie by mogło jej nie być 🙂

    • zuzulenka says:

      Wydaje mi się jednak, że trudniej jest podjąć decyzję gdy jest już się rodzicem. Wiem po sobie, że odkładałabym to na później. U mnie los zadecydował o tym, że zostałam drugi raz mamą. Nie żałuję, fantastyczne uczucie mieć takie dwie małe istotki obok siebie. Wiem jednak, że gdybym czekała na odpowiedni moment to pewnie nigdy by on nie nadszedł, bo a to praca, a to studia, zawsze znalazłaby się jakaś wymówka.

  • kasia_fd says:

    czasami tak sobie myślę, jakbym teraz zaszła w ciążę na pewno byłby szok, w pierwszej chwili smutek, ale jedno jest pewne kochałabym to dziecko, jak te dwie planowane.
    bo dziecko to dziecko w końcu.

    • zuzulenka says:

      Ja też sobie myślę, co by było gdyby… Nie chcę trzeciego dziecka, czuję że nie dałabym rady i nie chodzi tu o sam poród, bo na 100% musiałby to być cesarka, ale chodzi o cały ten chaos, teraz jest ciężko, a co dopiero z trójką maluchów. Oczywiście los może znów zrobić nam niespodziankę i wiem że musiałabym sobie poradzić, a dziecko kochałabym tak samo mocno jak te moje dwie Kruszyny 🙂

  • Kamciaaa says:

    Pięknie piszesz, wiesz?:*

  • AniBarPioMar says:

    planowane a nie planowane albo zapłodnione naturalnie czy z invitro ! dla mnie i dla nikogo nie powinno mieć to znaczenia każde dziecko jest takie samo i każde zasługuje na miłość

    • zuzulenka says:

      Dokładnie tak być powinno!!! Niestety sporo się jednak słyszy o tym co matki robią z dziećmi i aż włos się jeży na samą myśl o takich ludziach…

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *