Wpis

Podaruj komuś nowe życie!!!

Podaruj komuś nowe życie!!!
Kochani wiecie o czym marzę? Marzę o tym, żeby mieć dar uzdrawiania. I nie myślcie sobie tylko, że chce go mieć po to, żeby na nim zarabiać?! Co to, to nie. Dzięki niemu byłoby na świecie tylu szczęśliwych ludzi!!! gdyby to było tylko możliwe, wiedziałabym dobrze jak go wykorzystać…
Po urodzeniu Leny stałam się okropnie wrażliwa na krzywdę ludzką, a konkretnie mam na myśli dzieci. Wszędzie gdzie widzę czy słyszę, że jakieś dziecko potrzebuje pomocy, po to żeby żyć zapala mi się czerwona lampka i czuję, że muszę o tym powiedzieć światu, że muszę coś zrobić, bo mam pewien dług wdzięczności do spłacenia. Wyjaśnijcie mi: gdzie jest sprawiedliwość? Na świat przychodzi dziecko, niewinne, malutkie, kochane, dostaje dar zwany życiem, więc czemu tak się dzieje, że nie jest mu dane korzystać z tego daru, tak jak mogą to robić inni? Nie na darmo piszę o tym, nie darmo wspominam chwile kiedy sama w szpitalnych murach bałam się czy rano nie zastanę pustego inkubatora… Rozklejam się za każdym razem gdy o tym myślę i choć Lenka jest przy nas, cała i zdrowa, nie potrafię zapomnieć, choć wiem, że powinnam.
To co teraz zrobię jest całkowicie bezinteresowne, wiem że takich informacji krąży w internecie setki lub tysiące… Ale chyba nikomu krzywdy nie zrobię wspominając o tym. Może znajdzie się kilka osób, które będą w stanie dzięki temu wpisowi dotrzeć do informacji o małym Adasiu i uratować mu życie. Tak się składa, że Adaś pochodzi z miasta, w którym mieszkam i dzięki temu ta informacja do mnie dotarła. Proszę Was o mobilizację, o to abyście poświęcili chwilę na przeczytanie tego tekstu i w miarę możliwości pomogli Adasiowi i jego rodzinie. Ma przed sobą tyle wspaniałych momentów i chwil do przeżycia – nie pozwólmy, żeby ktoś mu je odebrał!!!
Zdjęcie pochodzi ze strony fundacji Cor Infantis
Fundacja Cor Infantis zamieściła krótką historię małego Adasia. Poniżej pozwolę sobie przekazać ją do Waszej informacji.
„Nie wiemy czy za szpitalnym oknem, na którego
parapecie siedzi niespełna ośmioletni Adam jest przyszłość. Wierzymy, że
tak i wiemy, że nie możemy się poddać.

Adam przyszedł na świat z połową serca. Brakuje tej ważniejszej, silniejszej, lewej.
Przeszedł liczne zabiegi i procedury medyczne w tym 3 operacje na
otwartym sercu. Wciąż jednak nie zakwalifikowano go do operacji Fontany,
operacji, bez której chłopiec nie będzie żyć.

Zabieg powinien
odbyć się już dawno, według światowych wytycznych między 2 a 3 rokiem
życia dziecka. Adam w lipcu skończy 8 lat. Wciąż czeka na swoją szansę. W
Polsce odbierają mu ją zbyt wąskie tętnice płucne, to przez nie nie
uzyskuje kwalifikacji do zabiegu.

Nadzieja walczy z czasem.
Jest ona bowiem oddalona niespełna 1000 km od szpitala, w którym obecnie
przebywa Adam. W niemieckiej Klinice Uniwersyteckiej w Munster zabiegu
obarczonego bardzo dużym ryzykiem podejmie się prof. Edward Malec.
Polski kardiochirurg, który w naszym kraju zapoczątkował program
leczenia dzieci z HLHS, wadą serca, jaką ma Adam. Klinika wyceniła
jednak procedurę na 37 500 euro. Adam nie ma już czasu. Szpital, leki,
koncentrator tlenu – to rzeczywistość, która pozwala mu przetrwać,
walczyć i mieć nadzieję, że znajdą się ludzie, którzy pomogą sfinansować
ratujący życie zabieg.”

Spróbujmy pomóc!!!

Comments (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *