LifestylePodróże

Podróże małe i duże

Jak już wcześniej Wam wspominaliśmy cieplejsze dni przyniosły wiele dobrego, całkowicie poświęcamy się rodzinie, po pracy biegniemy na plac zabaw, na którym wariujemy, dopóki nasze żołądki nie zaczną domagać się czegoś konkretnego do zjedzenia, choć tak naprawdę Dziewczynki najchętniej zostałyby na placu nawet na noc, żaden głód im nie straszny 🙂 Wariują do upadłego, Zuzulenkowa Mama nie raz dostała zawału patrząc na ich pomysły. W domu to samo, wariacjom nie ma końca, dlatego właśnie ostatnimi czasy coraz trudniej wstaje nam się następnego dnia rano do pracy. Weekendy za to zapowiadają się ciekawie, sporo nowych planów, projektów, jesteśmy dobrej myśli, do tego realizujemy nasz podróżniczy projekt i odwiedzamy ciekawe miejsca w naszej okolicy, a nawet nieco dalej 🙂

Poruszając się w temacie podróży w ostatni weekend postanowiliśmy wyruszyć poza granice naszego miasta i odwiedzić bardzo ciekawe i mające bardzo ciekawą historię miejsce, jakim jest Pałac Radziwiłłów wraz z ogrodem w Nieborowie, niedaleko Łowicza. Niesamowite miejsce, które zauroczyło nas do granic możliwości. Już sobie wyobrażam jak musi być tam pięknie kiedy cała roślinność na dobre obudzi się do życia. Już teraz wczesną wiosną zapiera dech w piersiach, w maju zamierzam tam wrócić i delektować się widokiem przepięknego barokowego ogrodu pełnego kwiatów, cudownych stawów i romantycznych alejek. Nie będę rozpisywać się na temat historii tego miejsca, bo mając dostęp do internetu znajdziecie mnóstwo informacji dotyczących samego pałacu i ogrodu. Żałuję tylko, że nie udało nam się odwiedzić Ogrodu Romantycznego Heleny Radziwiłłowej w Arkadii, która mieści się tuż obok Nieborowa, niestety nasz mały pasażer (czytaj Lenka) była tak zmęczona spacerem po parku, który jakby nie było wymagał wiele wysiłku dla jej małych nóżek, że po zwiedzaniu padła w aucie jak długa i nie chciała słyszeć o dalszej wycieczce.

Ps. Jeśli wybieracie się w to miejsce koniecznie zaopatrzcie się w prowiant, bo zwiedzanie jest naprawdę długie, więc Wasze żołądki mogą nie wytrzymać tylu przechodzonych kilometrów i koniecznie nie zapominajcie o wózku dla Waszych małych pociech, my niestety w połowie drogi uświadomiliśmy sobie, że nie mamy wózka w aucie, byłam tym faktem trochę przerażona, ale Lenka ostatnio wszędzie porusza się na własnych nóżkach, więc wydawało mi się, że jakoś sobie poradzimy. Niestety tak spory teren do pokonania wymaga nie lada kondycji, ostatecznie skończyło się noszeniem Lenki na rękach, a po powrocie do domu bólem kręgosłupa Zuzulenkowej Mamy, która do dziś dnia nie może się go pozbyć.

Więcej pisać nie trzeba, wystarczy obejrzeć zdjęcia, pojechać i samemu się przekonać jak piękne miejsca są ukryte tuż obok nas 🙂

Comments (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *