Lifestyle

Przeprowadzka, czyli szkoła przetrwania

Jak dobrze wiecie za nami zwariowany czas, przez moment ciężko było nam znaleźć chwilę, żeby do Was zaglądać i być tak aktywnym na blogu jak dawniej. Teraz chyba śmiało mogę odetchnąć z ulgą, bo nareszcie jakoś wyszliśmy na prostą i pozostaje nam czekać na wielki dzień. Za nami dwie przeprowadzki i to w okrojonym składzie. Mieliśmy nie lada zadanie wynieść sporą ilość rzeczy, jaka uzbierała się przez 7 lat naszego wspólnego życia. Stosy toreb i pudeł śnią mi się po nocy, przeszliśmy niezłą szkołę przetrwania, a lekcja jaką dostaliśmy była niezwykle interesująca.

Nasza pierwsza przeprowadzka trwała kilka dni, było ciężko i to dosłownie, do dziś dnia kręgosłup daje mi o sobie znać, druga przeprowadzka była z kolei na tyle ekspresowa, że wyrobiliśmy się w 24h, łatwo nie było, ale daliśmy radę 🙂 Z troski o nasze dzieci chcieliśmy jak najszybciej znaleźć się w nowym miejscu, które zdecydowanie jest bardziej przyjazne dla nich i co najważniejsze komfortowe dla nas wszystkich. Teraz czas oczekiwania będzie zdecydowanie łatwiejszy.

Jako spece od przeprowadzek, a myślę, że po takim maratonie tytuł jest jak najbardziej wskazany, zostawimy Wam na blogu kilka słów i porad w tym temacie.

Pierwszym podstawowym pytaniem jakie musimy sobie zadać planując przeprowadzkę, jest to czy miejsce gdzie się przenosimy jest wystarczające dla naszej rodziny. Metraż jest niezwykle ważny, nie mówię tu o królewskich salonach, ale istotą jest to aby każdy członek rodziny miał swoje miejsce, większe lub mniejsze, ale najważniejsze, żeby niczego mu nie brakowało.

Drugą istotną sprawą jest standard. Nie musimy mieć pałacu, wiem, że gdybyśmy byli sami wystarczyłby jeden malutki pokój z kuchnią, bez szaleństw, my – dorośli poradzimy sobie w każdych warunkach. Mając dzieci to zupełnie inna bajka. Szukając mieszkania pamiętajcie o podstawowych kwestiach: ma być ciepło, ma być sucho i ma być czysto. Nie ważne, że płytki w łazience mają zbyt intensywny odcień, lub też kolor ścian nie jest w Waszym guście, pewne rzeczy można zmienić lub też przymknąć oko, jeśli macie zostać tu tylko na chwilę. Jeśli widzicie, że coś budzi Wasze podejrzenia, nie ryzykujcie, lepiej poczekać jeden czy dwa dni dłużej, niż brać kota w worku.  Z troski o zdrowie naszych dzieci właśnie ten punkt zmusił nas do zmian.

Pomoc rzecz niezwykle ważna, jeśli masz na kogo liczyć to wspaniale, im więcej osób tym praca idzie znacznie szybciej. W pierwszej przeprowadzce mieliśmy znacznie większy skład, ale i ilość rzeczy była większa. Duże gabaryty wynosili mężczyźni, mniejsze (a było ich trochę) wynosiliśmy sami lub z pomocą jeszcze jednej osoby. Druga przeprowadzka była na tyle szybką decyzją, że mieliśmy do dyspozycji tylko jedną osobę do pomocy. Łatwo nie było, umęczyliśmy się jak nigdy, ale najważniejsze, że już po wszystkim. W tym wszystkim zabawne jest to, że w takich sytuacjach przekonujesz się na kogo możesz liczyć. Zdarzyło się nam nawet, że obcy nam ludzie mieszkający w tym samym budynku oferowali nam swoją pomoc. Nawet nie wiecie, jak miło było usłyszeć te kilka słów: „Pomóc Państwu?”, „Gdybyście potrzebowali pomocy proszę mówić”. Nie sądziłam, że na tym świecie żyją jeszcze życzliwi ludzie.

Teraz pozostają nam małe porządki w szafach, docelowe rozlokowanie wszystkich rzeczy potrwa jeszcze trochę czasu. Myśl, że lada chwila nadejdą święta, dodaje mi sił. Wiem, że w tym miejscu czas oczekiwania na koniec budowy będzie dobrym czasem, a święta spędzimy prawie jak w domu 🙂

Comments (9)

  • Izka says:

    ojej ale szalony okres – przeprowadzki na wynajem czy do rodziny?? my też czekamy na koniec budowy domu i wystawiliśmy mieszkanie na sprzedaż… boje sie gdzie się podziejemy jak jedno się sprzeda, a drugie nie będzie jeszcze gotowe… 3 latek biega po domu a drugi w drodze na dodatek…

    • zuzulenka says:

      Wiem, że się boisz, ja również miałam ogromny stres czy damy radę, zwłaszcza że nie jesteśmy sami. Najbardziej bałam się reakcji Dziewczynek, czy nowe miejsce im się spodoba i czy nie będzie im smutno. Na szczęście One chyba jako pierwsze szybko zadomowiły się razem ze swoimi rzeczami 🙂 To chyba najlepszy czas na zmiany, im dzieci będą starsze tym będzie trudniej podjąć jakąkolwiek decyzję. 4 lata temu byliśmy o krok od zakupu domu i to właśnie ja postanowiłam się wycofać, drugiego takiego błędu nie popełnię 🙂 Teraz w sumie nie ma już odwrotu 🙂

  • Ilona says:

    Kurcze faktycznie niezły maraton mieliście że tak powiem w moim tylu „urwanie jajec” i mogę się domyślać tylko jak się namęczyliście tylko przy tym wszystkim. Mega wzywanie.
    Z ta pomocą to też jest tak że nie potrafimy „prosić” aczkolwiek nie wiem czy jest to dobre słowo…
    Ostatnio sama dostałam opiernicz… zabrałam się za pokój Wiki …. niestety tapeta chociaż ładna to kindział straszny i mimo mega pracy przy jej zakładaniu bo chłopacy się upocili przy niej ;/ odklejała się ,zadzierała a wszelkie plamy nie do starcia…. wściekłam się cholernie bo po co ktoś marnował czas by ją założyć a teraz wygląda jak psu z gardła…. zdarłam wszystko ,wyniosłam sama meble i zagrunotwałam ściany… Ł domalował mi sufit i pozostałe ściany a potem ja dokręciłam sama listwy i znów wstawiłam meble….
    Narzekałam sobie że znów musiałam wszystko sama wynosić czy robić…. i w tedy znajomi sprowadzili mnie na ziemie…. Po co żeś no siła co ?? Sama chciałaś tak?? i narzekasz bo ciężko Ci było zadzwonić żeby Ci pomóc….
    Faktycznie głupio…. ale w moim wypadku zadziałała duma …. że ja sama a to cholernie głupie z mojej strony… Niby dorosła baba a głupia i uczyć się dalej na własnych błędach musi ;/

    Trzymajcie się ciepło i w razie potrzeby przy tachaniu kartonów itp służę pomocą buziaki dla wszystkich :*

    • zuzulenka says:

      Było ciężko, ale daliśmy radę 🙂 Różnie bywa z tą pomocą, na szczęście całkowicie sami nie zostaliśmy, choć i tak nie było łatwo. Kolejna przeprowadzka to już ta ostateczna, to dopiero będzie wyzwanie, ale na tą przeprowadzkę czekam z niecierpliwością 🙂 Buziaki :* :* :*

      • Ilona says:

        no ta ostateczna przeprowadzka to będzie przyjemność już i spełnienie marzeń, czas szybko zleci i będziecie skakać z radości <3
        całuje :*

    • Problem nie jest z proszeniem o pomoc ale z jej udzielaniem. Bo ile można prosić i za każdym razem dostawać po głowie.

      • Ilona says:

        nie wiem kogo prosiłeś więc ciężko mi ocenić zachowanie kogoś innego 🙂 do nas nie doszła żadna informacja o pomocy dla was … dowiedziałam sie PO fakcie waszej przeprowadzki w zasadzie do wczoraj myślałam że taką mieliście tylko raz. Nie sądze też by był jakikolwiek problem z pomoca dla was z naszej strony.

  • izka says:

    a lepiej przeprowadzić się na wynajęte czy tymczasowo do rodziny?? jak wy sobie z tym narazie poradziliście – nie wiem czy prosić kogoś czy nas przygarnie na parę miesięcy czy może znaleźć sama jaką alternastywe.

    • zuzulenka says:

      Oczywiście mieszkanie samemu zawsze jest lepszym rozwiązaniem, zwłaszcza kiedy w domu są małe dzieci. Wiadomo marudzenie dzieci, krzyki, rozbiegane maluchy po całym domu, ale jeśli taka opcja nie wchodzi w grę (jak dobrze wiadomo każdy grosz się liczy kiedy trwa budowa), to wtedy trzeba myśleć przyszłościowo, jeśli tylko ktoś oferuje Wam pomoc to nie ma co się zastanawiać.

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *