Wpis

Straciłam…

Straciłam…
…  wiarę we własne siły, we własne możliwości, choroba Dziewczynek mnie przytłoczyła, marudzenie
osiągnęło wysoki stopień zagrożenia, a licznik na mojej baterii pokazuje
napis „wyczerpana”… Miło byłoby usłyszeć słowo pocieszenia, słowo
podziwu dla tego jak sobie radzę. Milo byłoby usłyszeć, że jestem kimś
wartościowym, chyba każdemu się należy taka odrobina „luksusu”. Dziś z chęcią usiadłabym w  najciemniejszym kącie mieszkania i wylała z siebie morze łez… Ale przecież nie mogę, nie mogę pozwolić sobie na chwile słabości, nie mogę pokazać moim Córkom, że mam gorszy dzień… One powinny codziennie oglądać swoją Mamę uśmiechniętą, radosną, pełną energii do działania… Mam być dla nich wzorem do naśladowania, mam im dawać dobry przykład, nie mogą czuć, że coś jest nie tak, One są takie czułe, wszystko biorą do siebie, każdy mój smutek odbija się na nich, Zuzia coraz więcej mówi, kiedy zauważy na mojej twarzy łzę od razu pyta „Ciemu płaciesz Mama?”, nawet jeśli to jest łza spowodowana krojeniem cebuli, dlatego nie pokażę im nigdy smutku, nie pokażę swojej chwili słabości… Czasem po prostu mam gorszy dzień…

Uciekam toczyć walkę z kąpielą moich Słodziaków. Na szczęście ONE uświadamiają mi, że to wszystko ma sens, a swoim spojrzeniem i
uśmiechem dają powód do radości. Dla miłości zrobię wszystko, a mam jej aż podwójną dawkę 🙂
Buziaczki :* :* :*
Ps. Obiecuję już więcej Wam nie przynudzać 🙂

Comments (10)

  • Mogę Ci przybić piątkę… Niestety. Dwie chore dziewuszki i codzienne marudzenie. Każdy czasem wymięka. Ale ja już widzę wychodzące zza chmur słońce- katar zwalczony, został kaszel.
    Trzymam kciuki, by jutro i u Was był lepszy dzień!

  • Anonimowy says:

    a ja Cię podziwiam i chciałabym mieć tyle siły co Ty – mam jedno dziecko i też jest teraz chory, marudny i jest mi ciężko czasami nie mam sił już go nosić, prosić żeby cokolwiek zjadł czy sie napił,prosić żeby się pobawił chwilę sam bo mama chce iść do łazienki, a Ty masz dwójkę..marzę o dwójce ale boję się czy dałabym radę, nie mam tu nikogo do pomocy-mamy, cioci kogokolwiek więc byłabym sama ze wszystkim. jesteś dla mnie mega mimo,że osobiście się nie znamy 🙂

    • zuzulenka says:

      Czasem mam wrażenie, że jestem bardzo słabą osobą, że zbyt często zdarzają mi się chwile załamania. Podczas choroby dzieciom włącza się dodatkowa bateria i siła ich marudzenia przechodzi ludzkie pojęcie. Zawsze chciałam mieć dwoje dzieci, Lena pojawiła się co prawda nieco wcześniej niż było w planach i być może dlatego jest czasami tak trudno. Mała różnica wieku, człowiek czuje się momentami jakby miał bliźniaki. Całe szczęście, że Zuzia jest bardzo samodzielna, to mi bardzo pomaga: sama zje, sama się wysiusia, a to jest duże ułatwienie dla rodzica, zwłaszcza że praca Zuzulenkowego Taty ostatnio zatrzymuje go do późnych godzin wieczornych. Nie rezygnuj z drugiego dziecka!!! Może warto poczekać i za rok, dwa lub 3 postarać się o rodzeństwo dla Twojego synka. Napewno im większa będzie różnica wieku będzie Ci znacznie łatwiej. Znam osoby które mają dzieci z bardzo dużą różnicą wieku nawet (11-15 lat) i są naprawdę rewelacyjnymi rodzicami także warto się zastanowić i nie rezygnować z marzeń 🙂

    • Anonimowy says:

      tyle,że ja marzę o małej różnicy wieku – maks 3 lata bo wiem,że później się już nie zdecydujemy, mąż ma siostrę 9 lat starszą i wogóle nie mają kontaktu, ja mam brata 15 lat młodszego i to samo dlatego wydaje mi się,że im mniejsza różnica tym lepiej dla dzieciaków tylko dla rodziców nie do końca i tego się najbardziej boję- jak ja dam sobie radę z dwójką maluchów..mąż też pracuje do późnych godzin dlatego musiałabym ogarnąć wszystko sama…eh matki nie mają łatwo :))

  • Dużo zdrówka dla Was 🙂 I spokoju dla Ciebie 🙂

  • kasia_fd says:

    wiesz jak dziś poszłam do łazienki, jedna na nocniku obok, a druga na kolanach 😛
    i teraz jak o tym myślę, śmieję się. takie życie. i też nikt nie klepie mnie po plecach. znajdują się tylko tacy, co krytykują, wytykają błędy, czekają na potknięcia, na krzyk, na chwilę słabości.
    niestety.
    także ten uszy do góry. choroby miną i będzie już tylko lepiej 🙂

    • zuzulenka says:

      Dziękuję Kasiu :* Wiem, że nie tylko ja mam taki problem, wiem że ludziom coraz trudniej jest chwalić, wolą kogoś krytykować i poniżać, niż powiedzieć dobre słowo. Biorę się w garść, bo mam dla kogo 🙂

  • Elenka says:

    Ja sobie pozwalam na słabość przy małej. Nie odstępuje na krok przez całą dobę, więc żeby nie zwariować czasem sobie pozwalam na płacz… Pomaga. A mała się uczy, że nie tylko Ona ma złe dni. Tak mi się wydaje, albo po prostu tłumaczę sobie to, że inaczej nie potrafię.

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *