Wpis

Summertime

Summertime
Kolejny weekend za nami, dni tygodnia uciekają, odkąd jestem w domu z Zuzią kompletnie nie mogę się w nich rozeznać. Problemy z zasypianiem w tak upalną pogodę sięgnęły zenitu, dziś chodzę jak zombie a moje ciało odmawia posłuszeństwa. Jedyna pociecha w tym, że gdy udało mi się na chwilę zmrużyć oko to przyśniła mi się Zuzia, która tak pięknie ze mną rozmawiała, że aż łzy lały się po policzkach 🙂 To chyba moje najskrytsze marzenie – żebyśmy w końcu mogły sobie pogadać 🙂 Uparta jest strasznie ta nasza córa 🙂 Wie kiedy zawołać „Mama”, „Tata”, „Baba”, doskonale wie, że mówi się „Papa” na pożegnanie, czasem naśladuje jakieś odgłosy, ale do gadania daleka droga jeszcze. Oczywiście gadkować w tylko sobie znanym języku potrafi, robi to bardzo często, potrafi strzelić taki monolog, że szczęka opada, ale czekam na to aż będę mogła z nią tak naprawdę porozmawiać, aż zacznie mi sama komunikować za pomocą słów swoje potrzeby. To duże ułatwienie dla rodzica i niesamowite uczucie, gdy dziecko zdobywa nowe umiejętności 🙂

A odnośnie weekendu i tego jak go spędziliśmy…
Każdy weekend staramy się spędzać w miarę aktywnie, różnie to bywa, ale Zuzia jest dla mnie zawsze motywacją, żeby ruszyć swoje cztery litery z domu i się dotlenić. Jak zawsze troszkę działkowaliśmy, trochę pospacerowaliśmy po naszym pięknym mieście, jakim jest Płock, no i zaliczyliśmy jeszcze niedzielny obiad u Dziadków. Upały nas nie opuszczają, a my zdecydowanie wolimy chłodne powietrze, ale lato dopiero się zaczęło, więc trzeba wziąć się w garść i starać się w jakikolwiek sposób walczyć ze skwarem 🙂 Schładzanie się w baseniku, czy w wannie lub pod prysznicem pomaga nam na krótko, wentylator odpalony 24h/dobę rzeczywiście najbardziej ratuje nam teraz życie. Dzidzia w brzuchu buntuje się okropnie, kopie jak szalona, rozpycha się, czasem nie jestem w stanie wykonać jakiegokolwiek ruchu, a ból w okolicy krzyżowej kręgosłupa jest nie do wytrzymania. Nie wiem czy to przypadek, ale odkąd pojawiły się te upały to dopadły mnie wszelkie możliwe dolegliwości ciążowe, z czego najbardziej nieprzyjemne są drętwienia stóp i łydek. Liczę, że magnez który zakupiłam w aptece choć trochę uśmierzy ból…
W weekend również zabraliśmy Zuzię na małe zakupy i kolejna para butów zagościła w jej szafie. Tym razem są to sandałki, które zakupiliśmy w CCC. Wybór rozmiaru ponownie sprawił nam nie lada problem, ale udało się wybrać coś ładnego i wygodnego 🙂 Teraz upały nie są nam straszne 🙂 Wyjęłyśmy letnie sukienusie i ruszamy na podbój miasta 🙂

Zostawiam Was z naszym fotograficznym przeglądem weekendowym 🙂

Mała Modnisia 🙂

Hmm… Chyba coś krzywo widzę? 🙂

A teraz dobrze? 🙂

Buciki 🙂

Trochę się potargałam 🙂

Mmmm. Biszkopty to jest to!!! 🙂

Ejjj!!! Nie przeszkadzaj mi Mamo! 🙂

Comments (12)

  • Magda Misior says:

    mala ksiezniczka:) a co do mowienia to ciesz sie cisza jak zacznie to juz nie przestanie ;-D

  • Mio i Mao says:

    Śliczna, do schrupania w całości!

  • Kamciaaa says:

    Nooo ciuszki to wy macie boskie dla Zuziuli:* pięknie wygląda:)

    • zuzulenka says:

      Kochana jak to mówią: "Ładnemu we wszystkim ładnie!" 😀 Hihi 🙂 A tak poważnie, to babcia Tereska szaleje tak z kupowaniem kreacji dla ukochanej Wnusi 🙂

  • _panna_anna says:

    uroczego masz tego malego robaczka 😉

    pozdrawiamy
    annaslaweta.blogspot.com

  • Mama Nadulki says:

    Jest bardzo urocza 🙂
    Buziaczki 🙂

  • lavinka says:

    Ach, robią jej się z tyłu loczki, piękne!!! A i bardzo podoba mi się nowy szablon bloga, taki oszczędny w formie, dzięki temu zdjęcia Zuzi nie giną w natłoku kolorów 🙂

    • zuzulenka says:

      Nie wiem po kim te loczki, ale rzeczywiście kręcą się zawijaski 🙂 Cieszę się, że szablon się podoba, o to chodziło, żeby było jasno i przejrzyście 🙂

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *