Wpis

Szpitalnie…

Co tu więcej można pisać… Mama razem z Lenką są już jakiś czas w szpitalu. Kolorowo nie jest, nie będziemy oszukiwać. Lenka za przykładem starszej siostry strasznie szybko chce wyjść na świat, tyle że jest nieco za wcześnie. Realia szpitalne są jakie są, nie będziemy się na ten temat rozpisywać. Zwyczajnie brak nam słów… Ile tu zostaniemy? Tego też nie wiemy… Ale marzymy o tym aby znaleźć się już w domu… Mama sobie popłakała, ale przecież nikt nie rozumie że tęskni… Zuzia widzi Mamę całe 15 min dziennie, więc z pewnością rozumiecie skąd to rozgoryczenie i smutek…
Czy kiedyś ten okropny pech nas opuści…? Czuję, że towarzyszy nam od początku roku…

Comments (12)

  • Karolinaa says:

    Powodzenia. Oby Lence odechciało się wychodzenia 🙂 tak by mama mogła wrócić do domu do Zuzi :))

  • JaKasiaK says:

    Tęsknota za dzieckiem to chyba jedno z najgorszych uczuć jakie mogą nam towarzyszyć w życiu… Wątpię, aby to Cię pocieszyło, ale pomyśl o tym jak wiele osób, czytelników bloga (wraz ze mną) trzyma za Ciebie kciuki i Ci kibicuje… Musisz być silna chociażby dla dzieciaczków… Mnie podczas pobytu w szpitalu pomagało wyobrażanie sobie co będę robić po powrocie ze szpitala. To może takie prozaiczne myślenie, ale mnie przynajmniej zawsze bardzo pomagało:) Trzymam kciuki!!!

  • gizmowo says:

    Dla mnie ten rok niestety też jest bardzo ciężki, ciągle pod górkę, ciągle coś… 🙁
    Mój Emiś urodizł się w 37t2d jako donoszony noworodek z masą 2850g. Życzę Ci, aby Lenka dotrwała jeszcze te dwa tygodnie, ale nie w szpitalu, w domu. Rozumiem jak bardzo tęsknisz… 🙁

  • maya says:

    Wiem co to tęsknota,za córką…Sama co dzień płakałam przy drzwiach oddziału,kiedy mąż z Julcią wracali do domu…Ale musisz być silna,trzeba przeczekać najgorszy czas i zrobić wszystko,żeby maluszek pomieszkał jeszcze w brzuszku.

  • zaneta z says:

    kochana jestem z Toba 😉 trzymam kciuki 😉 musisz byc silna <3

  • Kamciaaa says:

    Kochana bądź dzielna:* wiem, że jest Ci ciężko, ale zobaczysz , że wszystko się ułoży :*:*

  • Mocno trzymam kciuki za Wasz powrót do domu oraz to, żeby Zuzia mogła więcej czasu spędzić z mamą. Ściskam serdecznie i życzę dużo zdrowia

  • lavinka says:

    O, to już tylko miesiąc z kawałkiem do terminu, wytrzymacie! W sumie do 38t to już tylko 3 tygodnie. Lenka nie wychodź! Nie ma co się śpieszyć, jeszcze trzeba trochę utyć i urosnąć! Jeszcze jej nie widzę, a już mam ochotę ucałować. Dzielna Zuzia na pewno da sobie radę przez jakiś czas bez mamy, to duża mądra dziewczynka 🙂

  • Trzymam kciuki 🙂 Bardzo mocno :))

  • Trzymajcie się dziewczyny 🙂

  • Anonimowy says:

    czytam cię już jakiś czas … nie obraź się ale myślę że ludzie Cie nie rozumieją bo według mnie ciągłymi problemami starasz się skupić na sobie uwagę, ciągle Ci źle,problemy ze zdrowiem może się mylę bo jestem tu od nie dawna i nie poznałam Twojego bloga tak jak inni ale takie odnoszę wrażenie że ciężko Ci dogodzić. Mimo wszystko życzę Ci zdrowia i tego abyś nabrała dystansu do życia. Wiem co mówię kiedyś byłam taka jak Ty , teraz moje dzieci są już duże maja 10 i 16 lat a w życiu lekko nie miałam .Moi rodzice zginęli w wypadku a mąż odszedł do innej dałam rade sama. Lżej mi było gdy przestałam ludziom mówić o kłopotach ,które były dla pseudo koleżanek idealna pożywka do plotek. POZDRAWIAM CIE Marta.P

    • zuzulenka says:

      Dziękuję za wypowiedź i absolutnie się nie obrażam. Każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie. Pisząc bloga liczę się z tym, że odkrywam przed ludźmi część swojego życia i nie każdemu musi się ono podobać. Pozdrawiam serdecznie.

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *