Wpis

Tak być powinno

Tak być powinno
To już ostatnia prosta. Nie pozostało nam nic innego jak odliczać dni do Świąt Bożego Narodzenia. Dziewczynki po mikołajkowym weekendzie do dzisiaj nie mogą wyjść z podziwu od ilości prezentów jakie otrzymały. Żeby tego było mało, dzisiaj wróciły ze żłobka z kolejnymi upominkami i na krok się z nimi nie rozstają. 
W związku ze zbliżającymi się świętami muszę Wam się do czegoś przyznać 🙂 Kocham Święta, ale o tym wiecie nie od dzisiaj. Jak każde dziecko co roku z niecierpliwością wyczekiwałam Mikołaja. Ciągle myślałam co tym razem mi przyniesie, ale najlepsze jest w tym wszystkim to, że święta najbardziej radowały mnie, kiedy pod choinką czekała torba wypełniona po uszy słodyczami 🙂 To był taki czas, kiedy mogłam jeść dosłownie wszystko bez ograniczeń, mieszałam mandarynki z orzeszkami, czekoladę przegryzałam mambą i innymi delicjami 🙂 Coś niesamowitego ile radości sprawiały takie banalne czekoladowe ciasteczka czy siatka pełna pomarańczy czy mandarynek… Nie często zdarzała się taka rozpusta, a raczej nie często rodzice pozwalali na taką rozpustę 🙂 Niestety teraz już nie każde dziecko potrafi dostrzegać piękno świąt w takich drobiazgach. Do szczęścia nie wystarczy już książeczka z kolorowankami czy paczka słodyczy, teraz zaczyna liczyć się marka, nowość na rynku i inne zbędne dodatki. Tamte czasy wspominam z ogromną radością i sentymentem, staram się wpajać moim Córkom, że nie liczy się to co dostaną, nie jest ważne, czy na zabawce będzie nazwa słynnej marki czy też na ubraniu metka najlepszego butiku w mieście. Często pytacie mnie gdzie kupiłam jakiś ciuszek, który mają na zdjęciu Dziewczynki, nie wstydzę się przyznać, że czasem kupię coś na bazarowym stoisku. Jeśli tylko coś przykuwa moją uwagę nie wstydzę się po to sięgać. I uwierzcie mi, często bywa tak, że ta markowa rzecz czy ubranie nadaje się na jeden raz a to co niektórzy nazywają tzw. „chińszczyzną”, okazuje się że przetrwa wieki 🙂 Oczywiście każdy decyduje się na to, na co go stać, miło jest kiedy Twoje dziecko ma najnowsze zabawki w tym sezonie, tylko zadajmy sobie proste pytanie: „Dla kogo są te zabawki?”, czasem odnoszę wrażenie, że sprawiają one więcej radości rodzicom niż dzieciom. Dajmy tu na przykład niemowlę, które jeszcze nie potrafi określić swoich zainteresowań, niektóre niewyobrażalnie drogie zabawki dla niemowlaków są naprawdę nad wyrost według mnie. Oczywiście nie neguję tu absolutnie zabawek typowo edukacyjnych, moje córki z nich korzystały choć niektóre faktycznie uważam dziś za zbędne, jednak było kilka naprawdę godnych polecenia. To tak jak np. we wcześniejszym poście podałam Wam listę super świetnych kuchni, a na końcu jedna z najtańszych kuchenek dostępnych na rynku, która tak naprawdę nie różniła się absolutnie niczym od tych innych, niczym oprócz ceny 🙂 Warto się zastanowić na czym polega istota świąt?! Na tym kto kupił dziecku lepszą zabawkę czy na tym aby zwyczajnie celebrować ten dzień wspólnie z bliskimi, na których nam zależy. Oczywiście dzieci w wieku około 3 lat i wzwyż mają już w pewien sposób sprecyzowane zainteresowania i trudno jest wybić z głowy takiemu maluchowi zakup jakiejś zabawki lub też wytłumaczyć, że rodzica zwyczajnie nie stać na pewne rzeczy, jednak jeśli wytworzymy w dziecku pewien rodzaj świadomości, że nie zawsze wszystko będzie tak jak ono chce, że są pewne granice, jakich nie da się przekroczyć, to myślę, że problem doboru i wyboru zabawek nie będzie już zwyczajnie problemem 🙂 Jak już wielokrotnie powtarzałam, wszystko zależy od nas i od tego jakie wartości zaszczepimy w naszych dzieciach 🙂
Starajmy się zatem nie zapominać o istocie świąt, o tym czego one mają nas uczyć i jakie wnioski mają nam one przynosić. Najważniejsze są chwile, jakie jest nam dane spędzić w towarzystwie ludzi, których kochamy.

Comments (11)

  • Anonimowy says:

    Jesteś taka jak ja! Nie powiem lubię oryginalne buty ,ubrania ale na bazarze też kupuję. Zabawki też sięgam po tańsze po co kupić drogie 15minut uciechy i kąt. . .
    Ania

    • zuzulenka says:

      Oczywiście, miło mieć coś fajnego na sobie z markową metką, tak samo miło ubierać tak swoje dzieci, czy też kupować im zabawki najlepszych firm. Jednak tak naprawdę dziecko nie widzi tej marki, a widzimy ją jedynie my – rodzice. Dziecko jak każdą zabawką pobawi się 5-10 min i wrzuca ją do puli innych. Myślę, że warto dwa razy się zastanowić zanim dokonamy jakiegoś zakupu 🙂 Oczywiście jak się dziecko uprze to nie ma ratunku, wielokrotnie my rodzice wydajemy fortunę na zabawki z ulubionymi bohaterami bajek, które pewnie i tak za miesiąc czy dwa nie będą już budzić w naszych pociechach zainteresowania 🙂

    • Anonimowy says:

      ojj tak u nas peppa, strazak sam, zygzak no przeszło poprostu przeszło…

    • zuzulenka says:

      Czasami mylnie sądzimy, że te wszystkie markowe czy bajkowe zabawki są czymś niezbędnym, że to uszczęśliwi nasze dzieci, ale z obserwacji dostrzegam, że jednak więcej radości przynosi im zabawa zwykłą drewnianą łyżką i miseczką niż super ekstra najnowszą kuchnią 🙂 Cóż człowiek uczy się całe życie 🙂 Jednak pewnie jeszcze nie raz ulegnę namowom i prośbom o zakup najnowszego kucyka Pony czy gadżetu z Myszką Minnie 😀

    • Anonimowy says:

      tak jak ja:) Własnie szukam toru wścigowego Chucka Tonka:)

  • KaNa says:

    Ubrania kupuję zarówno na ryneczku/bazarze, w sieciówkach,ale i w normalnym miejski sklepie czy u chińczyka 😉 Co do zabawek to jednak troszkę inaczej. Przetestowałam (nie dostałam,a sama płaciłam) w ciągu roku klocki Lego Friends, Dromader i Mega Boks. I tu np wole dołożyć i kupić oryginalne. Bo jakość zupełnie inna a i kolory, figurki ludzików itd. – ogromna różnica. Córka ma 5 lat i naprawdę szanuje swoje zabawki,więc ma lepsze, często te "najmodniejsze". Jednak i u nas kuchenka z plastiku bo choć podobają i się takie za 600zł i więcej to uważam,że to już jednak przegięcie. Może kiedyś doczekamy się Ikejowskiej 😉
    Synek ma 3 miesiące i tu zgadzam się z Tobą w 100000% co do zabawek.
    Karuzelę nad łóżeczka,a raczej zawieszki zrobiłam sama,bo 180zł za marynistyczną jaka mi się podobała to dla mnie przegięcie jednak. Młody ile razy widzi tyle razy się zachwyca :))) Na Mikołaja dostał grzechotki i inne takie Fisher Price i co ? czekają na lepsze czasy,a Żaba z jakiejś tam nieznanej firmy, ponoć taniutka – hit nad hitami i ciągle jest z nami :)) Mlody oczy od niej nie może oderwać.
    Bardzo brakuje mi minionych świąt,gdzie obecność bliskich, sama atmosfera,ubieranie choinki bylo najważniejsze

    • zuzulenka says:

      Mi również podobają się te drogie kuchnie, wyglądają jak z bajki i pewnie gdyby było mnie na nie stać, kupiłabym dziewczynkom, tylko tak sobie myślę, czy one dostrzegłyby różnicę…? Nie sądzę… Bardziej ta kuchnia cieszyłaby moje oko niż ich. Co do zabawek dla niemowlaków to moja Lenka jest przykładem na to, że to co niefirmowe cieszy ją tysiąc razy bardziej niż te firmowe zabawki. Na Mikołajki dostała zabawkę edukacyjną z Fisher Price, faktycznie bawiła się nią, dopóki nie dostała w żłobku drewnianej układanki 🙂 Od wczoraj zabawka z FP poszła w kąt, a Lena biega z układanką po mieszkaniu i nie rozstaje się z nią ani na krok 🙂 Coś w tym jest 🙂

  • Anonimowy says:

    mój wczoraj chciał spać z ta drewnianą układanką 🙂

  • Anonimowy says:

    Tak patrzę na to wszystko i wydaje mi się że to bardziej rodzicom zależy na firmie dziecka bo dla np 2 latka nie ma znaczenia czy buty są firmy adidas czy adidos oby dobrze się w nich biegało , kolejny przykład firma Zaraz takie drogie ubrania a większość produkowana w Chinach albo w Tajlandji a płaci się tak naprawdę za nazwę
    Widzę że teraz jest moda na Furby
    Pytanie co jest w nim fantastycznego ?
    Zazwyczaj słyszę odpowiedź uczy mówić liczyć itp
    A rodzice od czego są ?
    Ja mojej córce na mikołajki nic nie kupiłam ma 21 miesięcy i dla niej to dzień jak co dzień i nie rozumie jeszcze tego , ale to tylko moje zdanie

    • zuzulenka says:

      Dokładnie, uważam tak samo. Czasem pokuszę się na zakup czegoś firmowego, ale dla starszej córki, która ma już sprecyzowane zainteresowania, młodsza woli drewniane układanki, miękkie klocki, po prostu coś co zajmie jej rączki, nie ważne jaka nazwa widnieje na opakowaniu. Oczywiście Zuzia ma szał na kucyki Pony i czasem nie da nam przejść obojętnie obok tego typu zabawek, które trochę kosztują. Jeśli stać mnie na zakup czegoś to ulegam (oczywiście w granicach rozsądku), ale jeśli nie mam to zwyczajnie odwracam jej uwagę i zamiast kucyka kupujemy kinderjajko lub chrupki. Na mikołajki Zuzia dostała klocko-puzzle z kucykami za naprawdę niewielkie pieniądze, prezent jak najbardziej trafiony, bo jest na etapie układania puzzli, Lena dostała jakąś niedrogą zabawkę edukacyjną z FP, ale tu muszę przyznać, że prezent chyba nie jest trafiony, bo bardziej zainteresowały ją drewniane puzzle jakie dostała w żłobku 🙂 Więc jak widać nie trzeba wydawać fortuny, tylko trzeba uważnie obserwować swoje dzieci i ich zainteresowania 🙂

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *