Wpis

To już rok

To już rok
To był ciężki rok, to był trudny czas…
Czy żałuję?
Nigdy w życiu!!!
Tyle przeszliśmy, tyle wylanych łez, tyle tego było…
Dziś przez łzy patrzę na ten mój mały CUD.
Nie wierzę, że ONA tu z nami jest!!!
Jeszcze rok temu nie myślałam o tym, że usłyszę od niej słowo MAMA.
Jeszcze rok temu nie sądziłam, że będzie mi dane oglądać jej pierwsze kroki…
Wierzyłam, że będzie dobrze, ale czarne scenariusze zawsze gdzieś krążyły w mojej głowie…

Widok bezbronnego dziecka, które jest zależne od innych osób i od aparatury, to był najgorszy widok w moim życiu… Nie sądziłam, że tak okropnie to zniosę. Całe życie starałam się być twarda, ale nawet najsilniejsza osoba jest w stanie się rozsypać w takiej sytuacji. W szpitalu płakałam kiedy nikt nie widział, zdarzyło się że w tracie rozmowy z pacjentką obok łzy płynęły jak grochy po policzkach. Tak! To była zazdrość! Zazdrość, że one mają swoje dziecko obok, a ja nie! To chyba nic złego?! Po prostu marzyłam o tym, aby wszystko było dobrze. Chciałam, żeby Lenka była zdrowa, chciałam wrócić do Zuzi, której nie widziałam tygodniami :/
Najgorszy stan ogarnął mnie kiedy zabierano Lenę do drugiego szpitala. Przełożyli ją do innego inkubatora i wywieźli, ja jechałam z Zuzulenkowym Tatą za karetką. Wyłam jak bóbr, nie mogłam się uspokoić. On krzyczał na mnie, żebym się wreszcie uspokoiła, bo nic się strasznego nie dzieje, jest bezpieczna. Ale we mnie coś pękło… To wszystko co w sobie kumulowałam w końcu ze mnie wyszło..  Kiedy widziałam jej nagie ciałko w inkubatorze znikające za drzwiami karetki nachodziły mnie różne myśli… To było takie straszne… I choć ze szpitala wychodziłam z ulgą, bo miałam okropny żal za to jak potraktowano tam mnie i moje dziecko, to jednak bałam się jak nigdy dotąd… Tak, czułam ulgę, że już więcej tam nie wrócę!!! Nie ukrywam, że obwiniam ich o to co się stało! Trzymanie mnie 3 dni z odchodzącymi wodami mogło skończyć się tylko w taki sposób. Drugi szpital był dla nas nadzieją, choć mojego zaufania nic już nie było w stanie odbudować. Wszystko jednak skończyło się dobrze, przeszliśmy długą drogę zanim wyszliśmy na prostą. Dziękuję wszystkim dobrym ludziom, którzy nam pomogli. Nie spodziewałam się, że tyle obcych nam osób będzie interesowało się zdrowiem naszego dziecka.
Minął rok, nadal te wszystkie wspomnienia siedzą gdzieś głęboko w moim sercu. Nie da się zapomnieć, ale jest szansa zastąpić te wspomnienia nowymi – lepszymi.
Lena ma już rok. Jest PIĘKNA, NAJPIĘKNIEJSZA na świecie!!! Ona i Zuzia to nasze największe skarby!!! Bywa ciężko, czasem opadam z sił, narzekam, nawet złoszczę się, bo zwyczajnie jestem zmęczona, ale patrząc w te cudowne oczy wiem, że jest warto!!! One są warte wszystkiego!!!

STO LAT CÓRECZKO!!! :* :* :*

KOCHAMY CIĘ NAD ŻYCIE!!!

Comments (12)

  • KOCHAMY CIE I MY ciocia,wujek no i Wika z Adkiem. Niech spotykaja Cię w życiu tylko piękne chwilę a tym co złe ciocia sie skutecznie zajmie :**

  • Anonimowy says:

    Jeszcze raz wszystkiego najlepszego dla malutkiej! (znajdziesz moje życzenia na fejsie :P) Cieszę się razem z Wami, że dziś możecie patrząc na Lenkę odetchnąć z ulgą :* u nas była podobna sytuacja z synkiem…ostatnie usg miałam w 32tyg. ciąży, wszystko było ok, "urodzi pani zdrowego, silnego chłopczyka" – słyszałam. Po porodzie nic nie wskazywało że w małego wątrobie i śledzionie znajdują się torbiele, które ujawniły się na usg jamy brzusznej w drugiej dobie jego życia. Młody jest moim pierwszym dzieckiem, więc możesz sobie wyobrazić jaka była moja reakcja na tą wiadomość…trzymałam go wtedy na rękach, tuliłam jak najmocniej mogłam i płakałam nad nim, dlaczego to właśnie jemu się przytrafiło. Do tego trafiliśmy na bardzo młodą, dociekliwą lekarz, która zabrała wszystkie moje wyniki z ciąży i zaczęła w nich doszukiwać się błędów. W ciągu tygodnia, który spędziliśmy w szpitalu, młody miał tyle badań…markery nowotworowe…nawet sprowadzali okulistę żeby zrobił dno oka, bo według lekarz miałam złe wyniki toksoplazmozy i moje dziecko może być niewidome…myślałam że oszaleje…wtedy moja mama powiedziała mi "opanuj się! i co?! teraz będziesz go mniej kochała?!". O tym dramacie przypominają mi dziś blizny na kochanych maleńkich dłoniach… i wizyty kontrolne, chirurg, neurolog…ale wiem i czuję, że kocham go najmocniej na świecie i dziękuję Bogu za niego każdego dnia! Będę walczyła o jego zdrowie ponieważ jest najważniejszy i nie wyobrażam sobie życia bez niego! Ehhh…taki już nasz los matek 😉 Trzymajcie się kochani! Pozdrawiamy ciepło! :*

    • zuzulenka says:

      Dziękujemy za życzenia:* Trzymamy za Was mocno kciuki :* Jesteś niesamowicie dzielna i walcz z całych sił :* Kiedy pojawia się na świecie dziecko, całe nasze życie przewraca się do góry nogami, w kilka chwil staje się ono częścią nas samych, jak gdyby od zawsze z nami było 🙂 I choć czasem brak sił to nie wyobrażamy sobie życia bez nich.

  • Wiele przeszliście ale dobrze, że macie to już za sobą. Wszystkiego naj dla Lenusi!!!

    • zuzulenka says:

      Dziękuję :* Ciężko zapomnieć, ale rozpamiętywanie napewno w niczym nie pomoże. Żal jednak gdzieś zostaje i o tym się raczej nie zapomina, że ktoś świadomie wystawił moje dziecko na niebezpieczeństwo…

  • Kamciaaa says:

    Wszystkiego najlepszego Lenko :*:* samych szczęśliwych w życiu chwil ! buziaki ogromniaste od internetowej cioci Kamili 😀

  • Witam wszystkiego najlepszego dla Lenki cieszę się że wygrałyście tą walkę 🙂
    pozdrawiam KosmetoMaMa

  • Mama Bartuli says:

    Lenka wszystkiego najlepszego słodziaku!Dużo zdrówka !:*

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *