Wpis

Weekendowo i słonecznie :)

Weekendowo i słonecznie :)
Cóż więcej można napisać, piękna pogoda towarzyszy nam od kilku dni, więc jak można z niej nie skorzystać 🙂 Zuzia na dworze czuje się jak ryba w wodzie, wogóle nie chce wracać do domu. Gdyby nie fakt, że ciągnie ją zawsze w najbardziej niebezpieczne miejsca, czyli na schody, na ulicę, itp. to mogłybyśmy biegać i biegać, ale cóż mały złośnik nie da sobie przetłumaczyć, że nie wolno. Plac zabaw? A gdzieżby tam! Kompletnie ją nie interesuje, dzieci owszem i ich zabawki ale same atrakcje na placu są niezauważalne 🙂 Ciężarna Mama ma problem z upilnowaniem naszej ciekawskiej istotki, na szczęście Tata jest zawsze w pogotowiu. Dziś Zuzia spędziła popołudnie u Dziadków, tam mogła biegać do woli w towarzystwie jamników, dotleniona wróciła do domku i zasnęła 🙂 Nie wiem czy wspominałam, ale odkąd Zuzia zaczęła uwielbiać wieczorną kąpiel, za każdym razem podczas mycia musi lecieć woda z kranu, choćby kropelki. Gdy tylko z pokoju usłyszy, że jeden z rodziców się kąpie, natychmiast dobija się do drzwi łazienki z krzykiem, bo słyszy lecącą z kranu wodę. Do czego zmierzam? Dziadek ma na podwórku oczko wodne i co nasza Zuzia chciała dzisiaj zrobić? Spacerowała dokoła oczka pod kontrolą babci, czaiła się i czaiła, aż w końcu domyśliliśmy się, że chciała koniecznie wejść do oczka i dotknąć fontanny z której leciała woda. Oj będzie trzeba na nią uważać 🙂 Wszystko jest takie interesujące, tak ją ciekawi, wszystkiego musi dotknąć, sprawdzić… Ale plus jest taki, że jak tylko tam jedziemy to nie gnieździmy się w domku, w czterech ścianach, tylko możemy w spokoju wypić kawkę na powietrzu a Zuzia może pięknie bawić się obok nas. W mieście niestety bywa trudniej, dziecko ma swoje małe terytorium, które po kilku wyjściach na dworek szybko się nudzi… A w otoczeniu naszego bloku tak naprawdę jest niewiele miejsc do spacerowania z małym dzieckiem… A na wsi Zuzia może odkrywać co chwila coś nowego 🙂 I dlatego uwielbiamy spędzać tam czas 🙂 No i babcia ma dla nas zawsze coś pysznego 🙂 Dziś Zuzia była już po obiadku, więc delektowała się paczką chrupek, którymi nie omieszkała częstować pieski 🙂 Trzeba było uważnie patrzeć, czy nasza kochana Żabka nie zjada ugryzionej przez Pikusie chrupki 🙂 Niestety Pikusiom rarytas nie przypadł do gustu, chrupki kleiły się do ich pyszczków, ale co zrobić jak Zuzia jest dobrze wychowanym dzieckiem i potrafi dzielić się jedzonkiem z innymi 🙂 A największą frajdę dzisiaj przyniosła przejażdżka na Mateuszkowym traktorze. Ubaw był niesamowity, gdy Zuzia próbowała poruszać zamontowaną z przodu traktora koparką. Kiedy sama nie dawała rady to Babcia jej pomagała i gdy koparka z hałasem opadała na dół poprzez kręcenie gałką, Zuzia śmiała się najgłośniej jak umiała, Mama aż płakała ze śmiechu 🙂 Kocham, uwielbiam, ubóstwiam ten śmiech 🙂 Oby tylko takie chwile w naszym życiu się zdarzały i trwały wiecznie 🙂
 I z takimi oto wspomnieniami z dzisiejszego dnia idziemy spać 🙂 Dobrej nocki życzymy i oby jutro pogoda rozpieszczała nas tak jak dzisiaj 🙂

Kocham ten uśmiech 🙂

Ach ten Śmieszek 🙂

Ojej, ale ta woda pięknie leci 🙂
No co? Jem chrupkę przecież 🙂
Nie to nie! Idę sobie 🙂

Comments (3)

  • Madley. says:

    Promyczek :))

  • Mama Bartuli says:

    Super spędzony dzień.Zuzia widać zadowolona,czego chcieć więcej:)

  • Boskie sowy! Uwielbiamy 🙂

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *