Wpis

Wyrodna Matka?

Wyrodna Matka?
Podobno takie istnieją!!!
Przez pewien okres zostałam zaliczona do tego szanownego grona 🙂
Oj, ile ja się nasłuchałam, gdy oddawałam Zuzię do żłobka w wieku zaledwie 6 miesięcy.
„Jak możesz oddawać takie maleństwo pod opiekę obcych ludzi?”
Los chciał inaczej, Zuzia po miesiącu została wypisana ze względu na słabą odporność i alergię.
Wtedy padał potok słów: „A widzisz? Niepotrzebnie oddałaś ją do żłobka” Niektórzy nie mieli na tyle odwagi, żeby powiedzieć mi to wprost, więc komentowali za plecami. Na szczęście siłą woli każda informacja po czasie do mnie docierała 🙂
Dziś oficjalnie wiemy, że od września do żłobka idą obie nasze córki. I mimo, że będą wtedy miały Zuzia 2,5 roku i Lena 1 rok, to nadal słyszę: „Nie boisz się?”, „Po co je tam oddajesz?”
Oświadczam wszem i wobec – Nie, nie boję się, a nawet się cieszę 🙂 Zuzia przebywając z innymi dziećmi oderwie się nieco od mamusinej spódnicy, poprawi swoją mową i ogólnie przy innych dzieciach nasze pociechy będą się lepiej rozwijać, a ja będę miała szansę na powrót do pracy i swój własny rozwój. Siedzenie w domu niestety nie wpływa korzystnie na moje samopoczucie. Potrzeba mi kontaktu z ludźmi, a rozmowy z innymi matkami nie są już dla mnie jedynym i niezbędnym do życia źródłem informacji. Ile można rozprawiać o pieluchach, kupkach, itp?
Drogie Mamy nie bójcie się powrotów do pracy, nie bójcie się rozłąki z Waszymi dziećmi. Z pewnością nie jest to łatwa decyzja, ale taka jest kolej rzeczy. Kiedyś i tak nasze dzieci będą musiały iść do przedszkola czy też szkoły i im będą starsze tym decyzja ta będzie coraz trudniejsza nie tylko dla Was ale i dla nich. Osobiście mniej martwię się o Lenkę, mimo że wtula się we mnie na każdym kroku to wydaje mi się, że ze względu na swój wiek łatwiej zniesie rozłąkę. Z kolei problem może zacząć się w przypadku Zuzi. Przez okres ciąży i urlopu macierzyńskiego bardzo się do mnie przywiązała i moje 24-godzinne towarzystwo uważa za niezbędne do życia. Strasznie przeżywa każde moje wyjście, każdą naszą rozłąkę. Liczę się z tym, że łatwo nie będzie i że napewno będą częściej chorować (bo ten argument najczęściej jest rzucany przez przeciwników takich placówek), ale najtrudniejsze są zawsze początki, potem powinno być już tylko z górki 🙂
Moje zdanie na temat żłobka już znacie – mam zaufanie do placówki, w której będą przebywać moje dzieci i nie boję się o nie. Z pewnością będą gorsze dni, ale wierzę, że przygoda ze żłobkiem będzie dla nas wszystkich miłym wspomnieniem 🙂
Pozostało nam cieszyć się trwającymi wakacjami, czasem jaki mamy dla siebie, bo od września nasze życie zmieni się nie do poznania. Korzystamy z każdej wolnej chwili, staramy się spędzać jak najwięcej czasu poza domem, po to aby dziewczynki miały cudowne wspomnienia. Po powrocie do pracy już nie będzie nam tak łatwo znaleźć czas na wypady poza miasto. Choć jeśli opracujemy jakiś dobry plan to wydaje mi się, że wszystko jest możliwe 🙂
Na razie cieszymy się wakacjami 🙂
O tak!!!

Moja Mama wyrodna?! Haha!!! To jakiś żart?!!!

Comments (21)

  • Nie ma co sie takimi przejmować. Ja wracam do pracy id 1wszego sierpnia i Amelka bedzie wtedy miała 8,5 miesiąca. Zostaje z koleżanka i mam nadzieje ze obie z Mela damy rade bo my zawsze i wszędzie razem. Trzymam za was kciuki

    • zuzulenka says:

      Nie ukrywam, że mam pewne obawy, ale to chyba normalne, że człowiek boi się zmian. Wierzę, że wszystko będzie dobrze i że dziewczynki szybko się zaklimatyzują, a ja będę mogła się spełniać zawodowo 🙂

  • Anonimowy says:

    jestem za tym żebyś wróciła do pracy,masz w 100 % rację,a jesli dziewczynki zachorują,nie przejmuj sie ,jesli los będzie chciał,że zostanę w pracy zawsze będziesz miała koleżankę,która Cię zastąpi,żebyś nie musiała się martwić.Wracaj,bo smutno mi tutaj samej.Aneta M

    • zuzulenka says:

      Anetko cieszę się, że tak piszesz 🙂 Też już się stęskniłam, z jednej strony siedzenie w domu jest ok, z drugiej przytłacza mnie okropnie. Chcę do ludzi, chcę się trochę wyrwać od tej codzienności.

    • Anonimowy says:

      mnie najbardziej odpowiada ten kontakt z ludźmi,chęć pomocy,wysłuchanie ich uswiadamia mi,jakie maja kłopoty i że moje to pikuś.Nie lubię siedzenia (zbyt długiego) w domu i ciągłego wymyslania co na obiad,albo gdzie jeszcze trzeba sprzatnąć.Poza tym siedzenie samej w pracy też na dłuzszą metę nie jest fajne pozdrawiam Aneta

  • Należę do tego grona ,które by nie oddało dziecka w moim wypadku ze strachu …
    Nie wiem czy jest to spowodowane utratą pierwszej ciąży ,która przekłada się teraz na Wike i Adka….
    Ostatnimi czasy przyłapałam sie tez na nadopiekuńczości co wcale nie jest też dobre….
    Nie potrafiłabym dać ich do żłobka
    Na samą myśl przed Wikowym przedszkolem trzęsę portkami….
    ale…
    medal w moim wypadku ma dwie strony bo marzę o pracy ,która da mi własne pieniądze a nie tylko te męża ,takiej pracy z której byłabym dumna i aby dzieci mogły sie chwalić że mama daje sobie rade a nie tylko SIEDZI w domu….

    • zuzulenka says:

      Ja nie ukrywam boję się chorób, przez to co przeszłam z Lenką przeraża mnie to okropnie, że może się coś wydarzyć. Ale czy byłaby w domu czy byłaby w jakiejkolwiek innej placówce będzie chorować… Nie masz co się stresować o Wikę, ona sobie poradzi jak nikt inny. Lepiej niech rodzice boją się o swoje dzieci, bo Wika je tam ustawi do pionu jak należy 😀 Hihi 🙂 Pomyśl, że ja oddaję obie naraz i od razu będzie Ci lepiej 😀 Nie jesteś sama 🙂

    • hihihi to chyba powinnam zacząć martwić się o inne dzieci ;pp pewnie jestem przewrażliwiona… zwyczajny strach wielkich zmian …. ale wierze że będzie ok

  • Anonimowy says:

    To ja jestem wyrodną matką. Wróciłam do pracy jak córka miała pół roku. Dzieliliśmy się z mężem opieką nad nią. Mamy wyrozumiałych pracodawców:-) Dziś niunia ma 4 latka. A ja w domu odpoczywam od pracy, a w pracy od domu i jest świetnie:-)

    • zuzulenka says:

      I właśnie tutaj napiłaś bardzo mądre słowa – wyrozumiały pracodawca. Niestety nie wszyscy są tacy, słyszałam naprawdę różne historie. Znam jeden przykład, po którym zwątpiłam w ludzi… Pewien kierownik powiedział do swojego pracownika pozwolę sobie zacytować, bo uderzyło to we mnie okropnie: " Ch** mnie obchodzi z kim zostanie Twój dzieciak, z matką, babką czy sobie niańkę wynajmiesz…w pracy masz być"… I to jest wyrozumiałość dla ojca, który sam z żoną zajmuje się swoimi dziećmi i nie ma możliwości uzyskania pomocy od nikogo? Brawa dla tego Pana!!! A na miejscu pracownika wyciągnęłabym konsekwencje z takiego zachowania, bo zalatuje u trochę mobbingiem…

  • lavinka says:

    Kiedyś dzieci było dużo wszędzie, bawiły się razem na podwórku, młodsze ze starszymi i było ok. Dziś dzieci są zamknięte w domach, na placu zabaw pod ścisłą kuratelą rodziców (w sumie nie dziwne, obok mojego placu zabaw jeżdżą sobie po chodnikach samochody, bo krócej), dzieci są pod mocnym kloszem. Żłobek i przedszkole to często jedyny sposób na stały, nieprzypadkowy kontakt z rówieśnikami.

    Nigdy jakoś nie miałam miłości dla żłobków, ale nigdy też nie przelewałem swojej niechęci do tych placówek na matki. Jakby przedszkola były pod tym względem lepsze. To takie same "przechowalnie" dzieci. W końcu ciekawych zajęć jest mało, chyba że się za nie dodatkowo płaci. W dużym mieście może nie żłobek, ale przedszkole to konieczność. Inaczej dziecko (zwłaszcza jedynak), będzie zamknięte w czterech ścianach przed telewizorem. No bez sensu!

    Nie wiem czy poślę moją do żłobka na pełen etat (na początku miałam ochote oddać ją na początku, tak byłam zmęczona, ale mi przeszło, hi hi), ale na kilka godzin dziennie lub parę dni w tygodniu bym chciała. Jasne, że również dla własnej wygody, a bardziej dla chwili ciszy, którą poświęcę na pracę. Myślę, że najlepiej dziecko przygotowywać do placówki stopniowo, tak by się nie czuło jak oddawana rzecz. Dużo kobiet rodziców to na ostatnią chwilę, i potem zdziwko, że dziecko histeryzuje. Zawsze byłam za metodą małych kroczków. Przyzwyczaić malucha do placówki na długo przed tym, zanim pójdzie się do pracy na długo. Dać sobie oddechu przed pracą, odpocząć i w razie czego nie musieć się tłumaczyć z ciągłych zwolnień (wiadomo, że na początku dzieci łapią wszystkie infekcje).

    • zuzulenka says:

      Tak, to prawda wiele razy okazuje się, że żłobek to jedyny sposób na kontakt z innymi dziećmi. Dla mnie jest to też jedyny najskuteczniejszy sposób na szybki rozwój naszych dzieci: szybki rozwój mowy, samodzielność, to wszystko mogą zdobyć nasze dzieci dzięki tego typu placówkom. Niestety nie każdy ma możliwość przyzwyczajenie dziecka do danej placówki, na razie staram się zostawiać dziewczyny na chociażby godzinkę z kimś innym niż ja, żeby nie miały potem z tym problemu. Ta rozłąka jest najgorsza, strasznie przyzwyczaiły się do mnie przez ten długi okres i każde moje wyjście z domu bez nich kończy się płaczem.

  • Toska30 says:

    ja wlasnie jestem w tym miejscu,Olek ma 8,5miesiaca a ja przed tygodniem wrocilam do pracy,łatwo nie jest,ale mysle ze to korzysc dla nas obojga…tak,tez jestem wyrodna matka;))

  • Też usłyszałam "co z ciebie za matka", gdy oznajmiłam, że od września szukam pracy w mieście w którym będę mieszkała, żeby nie tracić czasu na dojazdy i jak będzie okazja to skrócę rodzicielski. Wszystko, żeby być bliżej dziecka.

    • zuzulenka says:

      Chyba niektórzy nigdy nie będą w stanie zaakceptować pewnych decyzji. Siedzisz w domu- źle, idziesz do pracy – też źle. Nie ma to jak nasza polska mentalność…

  • mój Syn też chodzi do żłobka. Miał 1,5 roku jak musiałam Go oddać. I powiem szczerze, że jestem zadowolona.
    alexanderkowo.blogspot.com

  • Żłobek to czasem konieczność ale czasem też świadoma decyzja rodziców .. bo wiadomo nie od dzisiaj że dzieci najlepiej rozwijaja sie z rowiesnikami . A robienie z Ciebie wyrodnej matki jest zwyczajnie chore !

    • zuzulenka says:

      Wiesz z reguły mówią to osoby, które mają rodziców na emeryturze lub też niepracujących i mogą zostawić dzieci z nimi, tylko pytanie czy spędzanie takiej ilości czasu ze starszymi ludźmi, bez kontaktu z innymi dziećmi przyniesie coś dobrego? Co przyniesie większą szkodę: żłobek czy siedzenie w domu z babcią? Mam mieszane uczucia w tym temacie.

  • Anonimowy says:

    My też do żłobka oddaliśmy… wyrodna się nie czuję, bo widzę jak moja mała lgnie do rówieśników – ma 1,5 roku. Na placach zabaw świetnie się "dogaduje" z dzieciakami, nawet tymi starszymi 🙂 Chodzimy do Teatru Małego Widza w Warszawie i jak jest te 15 minut na zabawę na scenie (głównie dzieci i aktorzy) to niunia zapomina że ma mamę :)) Wierzę że sobie poradzi (na razie jest bardzo ok) i będzie na pewno bardziej zadowolona niż z siedzenia w domu ze starą matką 🙂 A osoby, które mówią, że jesteś chora i wyrodna to niech się pukną w głowę. Czymś ciężkim najlepiej 😛

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *