Parenting

Z życia alergika

Z życia alergika

AZS – dla jednych choroba jak każda inna, dla nas koszmar z jakiego chcielibyśmy się obudzić.

Temat poruszany był już wielokrotnie, ale tym razem sprawa ma drugie dno.

Atopowe zapalenie skóry, choroba skórna, której towarzyszy świąd, zaczerwienie i suchość skóry oraz liszajowacenie skóry. Jest to choroba, w której znaczącą rolę odgrywają geny i na którą nadal nie ma jednego skutecznego leku. AZS nie jest chorobą zakaźną!

Dla nas AZS to pierwszy wróg z jakim mieliśmy styczność jako rodzice. Zaatakowało nas nagle i bez zapowiedzi, na dodatek atak był na tyle poważny, że skończyło się długim pobytem w szpitalu. Ataki nawracały, a my długo szukaliśmy winnego. Seler to nasze przekleństwo, ale jak się okazuje nie tylko. Od roku wydawało się, że problem z AZS odszedł w siną dal, ale doskonale wiemy, że tej choroby tak łatwo się nie pozbędziemy. Kilkukrotne wizyty u alergologa w ciągu roku przypominają nam, że może być różnie. I własnie po czasie względnego spokoju i ulgi nadszedł czas stresu i strachu… No bo jak można znosić widok cierpiącego dziecka…? Kiedy problem dotyka niemowlaka sprawa przedstawia się zupełnie inaczej, niż w przypadku 5-latki. W pełni świadoma problemu z jakim się zmaga, w pełni świadoma tego jak to wpływa na jej wygląd, nie potrafi zrozumieć, czemu to właśnie spotyka ją… Najgorszy w tym wszystkim jest brak zrozumienia ze strony rówieśników i dorosłych. Ciągłe pytania: „Co Ci się stało?”, „Co masz na buzi?” potrafią sprawić dziecku przykrość, nieświadomie…

Najgorszym momentem był poranek, tuż przed wyjściem do przedszkola, kiedy Zuzia powiedziała: „I jak ja pójdę do przedszkola? Czy Ty widzisz, że ja wyglądam jak potwór? Dzieci się będą ze mnie śmiały.” Zbladłam i totalnie mnie zamurowało… Skąd wzięła ten tekst, jak bardzo musi jej to przeszkadzać, że w ten sposób mówi i co najważniejsze, kto i jakim prawem powiedział jej coś na temat wyglądu, skoro tak to przeżywa… Na te pytania nie poznałam odpowiedzi, ale ze łzami w oczach tłumaczyłam znaczenie choroby z jaką się zmagamy, starałam się wytłumaczyć, że to kiedyś minie i nie zawsze tak będzie. Bolało mnie okropnie, że ta moja mała Kruszyna tak cierpi, a ja nie potrafię jej pomóc, nie potrafię w magiczny sposób sprawić, aby zmiany zniknęły… Ta bezradność jest najgorsza na świecie… I te dziwne komentarze, pytania… Wczoraj po cichu i ze łzami w oczach zdradziła, że ktoś pytał czy ma ospę i że nie bardzo wiedziała co ma odpowiedzieć, więc potwierdziła. Wytłumaczyłam jej, że ospy nie ma, bo już kiedyś, dawno temu ją przechodziła, a te zmiany to alergia i żeby wytłumaczyła innym, że to nic zaraźliwego. Poczułam jakby ktoś dał mi kulkę w łeb, jak można pomyśleć, że ktoś jest na tyle nieodpowiedzialnym rodzicem, że puszcza do przedszkola dziecko z zakaźną chorobą…? Mam jedynie nadzieję, że to pytanie padło z ust osoby w jej wieku… Czasem biorę poprawkę na to co mówi, bujanie w obłokach czasami jej się zdarza, ale tekst o ospie nie wziął się znikąd… Czy za każdym razem jako rodzic chorego dziecka trzeba się tłumaczyć, ogłaszać całemu światu wszem i wobec stan w jakim się znajdujemy?

Tolerancja – to wszystko czego pragnę w tej chwili. Jestem Mamą, w swojej pracy spotkałam wiele przypadków chorób, niepełnosprawności, itp. dlatego też okazuję szacunek ludziom, którzy cierpią z jakiegoś powodu… Inność zawsze budzi kontrowersje, ale to nie powód do tego aby krzywdzić innych, świadomie lub nie. Tak po prostu nie można! Nasz problem kiedyś minie i choć powróci to nie będzie trwał wiecznie, ale z tolerancją lub też nietolerancją będziemy zawsze musieli się zmierzyć. Grunt to mówić głośno, edukować zarówno dzieci, jak i dorosłych. Tak jak my nie mamy wiedzy na temat wielu innych chorób, tak wiele osób nie ma zielonego pojęcia z czym zmagamy się my.

Comments (2)

  • Olga says:

    Kochani to straszne jeśli choroba dotyka dziecka, które obcuje w dzisiejszych czasach z rówieśnikami i dorosłymi. Często brak edukacji ze strony rodziców od najmłodszych lat powoduje, że dzieci wyśmiewają się z chorego dziecka i są niejednokrotnie bezwzględne w tej kwestii. Trudno to maluchowi wytłumaczyć. Drodzy rodzice pokazujmy naszym dzieciom nie tylko piękno naszego świata, ale także te ciemniejsze strony i nauczmy prawidłowych reakcji, tak aby nie krzywdzić jeszcze bardziej.

    • zuzulenka says:

      Dokładnie, tu nie chodzi tylko o AZS ale o wiele innych chorób, o których nasze dzieci, ale często również dorośli nie mają pojęcia.

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *