Wpis

Zmora przedszkola?

Zmora przedszkola?
Żłobek czy przedszkole – te słowa budzą lęk i obawy u wielu rodziców…
Dla niektórych z kolei są jedyną deską ratunku, bo przecież pracować trzeba, a koszt wynajęcia opiekunki przewyższa zarobki przeciętnego człowieka…
W całym tym dylemacie żłobkowo-przedszkolnym na końcu tli się małe światełko.
To co nowe zawsze przeraża, ale nie zawsze musi być to złe rozwiązanie.
Kilka rad i kwestii o jakich powinniście wiedzieć i na jakie powinniście się przygotować podczas Waszej przygody ze żłobkiem/przedszkolem:
  • Dziecko to mała skarbonka, a przygoda ze żłobkiem i przedszkolem to niezły wydatek dla rodzicielskiego portfela (wyprawka przedszkolaka, stos ubrań, butów na zmianę, zapas pieluch, chusteczek i inne takie), warto o tym pamiętać i warto się na to przygotować
  • Jak już wcześniej wspomniałam, to co nowe przeraża i niestety nie tylko nas – dorosłych, ale także nasze pociechy. Przygotujcie się na humory Waszych pociech, na tzw. „alergię na żłobek/przedszkole”, niestety pierwsze 2 miesiące mogą stać się dla was koszmarem, ale warto to przetrwać. Zapewniam Was, że w końcu wyjście do żłobka stanie się samą przyjemnością!!!
  • Zmiana waszego rytuału dnia, od teraz wszystko musicie uzależniać od tego kiedy Wasze dziecko wraca ze żłobka/przedszkola. Spacer, obiad i inne zajęcia musicie dostosować do nowego rozkładu dnia.
  • Ilość prania wzrasta w zastraszającym tempie, przygotujcie się na to, że Wasza łazienka stanie się drugim domem, niestety mając małego bąka, który jest w trakcie nauki samodzielnego jedzenia musicie liczyć się z tym, że po powrocie ze żłobka czeka na was góra ubrań do prania.
  • Choroby, wirusy i inne infekcje – tego nie da się uniknąć, to trzeba przetrwać. Na nic nasze próby oszczędzania dziecka, wzmacniania jego odporności, skoro na terenie placówki są tysiące dzieci, które nie zawsze zostają w domu z powodu byle katarku.
  • Będąc w temacie chorób, bądźcie przygotowani na widok zasmarkanych dzieci przyprowadzanych do placówki, niestety w dzisiejszych czasach zwykły szary rodzic często musi wybierać między pracą, dzięki której jest w stanie utrzymać rodzinę, a chorobą dziecka. Po części staram się zrozumieć tą sytuację, bo sama w takiej się wielokrotnie znajdowałam, dlatego też wielu rodziców decyduje się puścić swoje dziecko do żłobka/przedszkola z lejącym się z nosa gilem, no bo jak tu inaczej sobie poradzić w takiej sytuacji, skoro nie masz nikogo do pomocy… Niestety zwykle takie gile są przekazywane innym dzieciom i sytuacja bywa mało przyjemna.
  • Pamiętajcie jednak, że jest cała masa plusów i pozytywów na jakie możecie się przygotować, a mianowicie niezwykle szybki rozwój Waszych pociech. Nic tak wspaniale nie działa na dziecko jak towarzystwo innych dzieci. Dotąd małomówna pociecha zaczyna nadawać niczym najlepsza rozgłośnia radiowa, a Wy w końcu oddychacie z ulgą, że z Waszym dzieckiem jednak wszystko jest w porządku i nie musicie biegać po specjalistach w obawie przed trudnościami z mową.
Jakby nie było jestem zdecydowaną zwolenniczką tego typu placówek, choroby kiedyś miną, a dzieciom pozostaną same wspaniałe wspomnienia z tego okresu. 
Widok uśmiechu na ustach Dziewczynek na hasło „żłobek” utwierdza mnie w tym, że czują się tam dobrze i nic więcej do szczęścia mi nie potrzeba 🙂
To była dobra decyzja!

Comments (8)

  • Są matki, które mówią kategoryczne NIE. A dlaczego? Bo widać mogą sobie pozwolić na to by do 18stki opiekować się dzieckiem w domu. Nie każdy tak ma… niestety. Nikt nikogo nie powinien zatem oceniać za takie a nie inne decyzje. A dlaczego to pisze? Bo ostatnio usłyszałam jak mój ojciec krytykuje prowadzenie dzieci w tak młodym wieku do '"szkoły". To ja się pytam – będziesz siedział z moimi jak ja pójdę pracować?? Ciśnienie skoczyło do góry… Ale on akurat jest zdania takiego, że kobieta jak ma dzieci to jest od ich wychowywania a facet niech zarabia na rodzinę… [eh]

    http://www.MartynaG.pl

    • zuzulenka says:

      Oczywiście, jeśli tylko ktoś ma taką możliwość i chęci może zostać z dzieckiem nawet do 18-stki. Dla nas było to dobre rozwiązanie, dzięki temu Dziewczynki, a w szczególności Zuzia, pięknie się rozwijają. Szanuję decyzję innych rodziców, ale też staram się uświadomić, że tego typu miejsca wcale nie muszą być takie złe.

  • Anonimowy says:

    mój syn chodzi do żłobka i mimo,że pierwsze miesiące były koszmarem, łzy, tęsknota, mnóstwo wątpliwości, krytyka koleżanek,ciągłe myślenie czy jest mu tam dobrze to jednak z perspektywy czasu stwierdzamy,że była to najlepsza decyzja,na słowo "jedziemy do dzieci"biegnie po buty nawet jak jest jeszcze w piżamie, wraca uśmiechnięty, widzę jak bawi sie na sali, biegnie do cioć, zrobił się odważny, samodzielny, już nie boi się zostać z kimś poza mamą i tatą i ma więcej rozrywek każdego dnia, a choroby?? niestety nie uniknione, ale dzieki temu nabierze odporności na później. druga dzidzia w drodze i już wiem,że też pójdzie do żłobka a mama będzie mogła wrócić do pracy i również czuć się spełniona.

    • zuzulenka says:

      U nas jest dokładnie tak samo, pierwsze 2 miesiące były trudne, a teraz na hasło żłobek Zuzia piszczy z radości 🙂 Nic tak dobrze nie działa na dziecko jak towarzystwo innych dzieci. W końcu kiedyś i tak będą musiały pójść do szkoły, do rówieśników, a żłobek i przedszkole jedynie ułatwi im start w tej nowej dla nich sytuacji.

  • Ja mam to szczęście, że mogłam spędzić z synkiem w domu pierwsze lata życia. Jako 5-latek poszedł do zerówki, jako 6-latek nadal chodzi do zerówki 🙂 Choć w tym roku "chodzi" to za wiele powiedziane. Przygód było wiele. Na początku złamany obojczyk i 1,5 miesiąca siedzenia w domu, potem 2 tygodnie w zerówce i kolejne 2 tygodnie w domu z chorobą, potem znowu tydzień w zerówce i 3 tygodnie w domu na antybiotyku itd. Potem jakiś tydzień i święta więc wolne, później jakiieś 1,5 tygodnia i w zerówce zaczęła panować szkarlatyna. Dziecko w domu z gorączką, ale minęło na szczęście choć z powrotem wróci dopiero za tydzień jak skończą mu się ferie 😉 Całe szczęście, że w zeszłym roku pochodził nieco więcej do zerówki to przynajmniej choć trochę się pouczył. ten rok szkolny mamy naprawdę nieciekawy. Ale wiosna coraz bliżej, oby choróbska się skończyły…
    Swoją drogą rozpisałam się tak o nas, a tu chciałam piękne córeczki pochwalić 🙂
    Pozdrawiam

  • JudytaZ says:

    U nas córa do żłobka poszła jak skończyła roczek. Bałam się strasznie, ale to było świetne rozwiązanie. Mała od pierwszego dnia odnalazła się w żłobku i dni kiedy rano był płacz policzyłabym na palcach jednej ręki, choć jednak i takie się zdarzały. Nina jednak nauczyła się mnóstwa piosenek, zabaw. Nauczyła się pracy w grupie, co dla tak małego dziecka jest nie lada wyzwaniem no i jest dużo bardziej samodzielna niz inne przedszkolaki. A choroby? No cóz, kiedyś i tak dziecko zderzy się z zarazkami. Jeśli nie żłobek to przedszkole, szkoła, plac zabaw. W żłobku było ciężko, N chorowała często ale teraz , w przedszkolu jest już o niebo lepiej. U nas też znajdziecie post o żłobkach, gdyby ktoś był ciekaw 🙂

  • Elenka says:

    U nas przedszkole dopiero przed Demolką, ale kontakt z dzieciakami jest bardzo ważny. Jak inaczej dziecko, zwłaszcza jedynak, ma się nauczyć reguł panujących wśród dzieciaków 🙂

    • zuzulenka says:

      Masz rację, kontakt z dziećmi jest bardzo ważny i nie mówię tu o przebywaniu wśród dzieci na placu zabaw, ale takim długim przebywaniu wśród rówieśników w innym miejscu niż dom, bez mamy i taty. Dzieci uczą się wtedy pewnych rytuałów dnia codziennego, usamodzielniają się, a jednocześnie uczą się życia w społeczeństwie.

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *