Lifestyle

Życie, och życie…

Życie, och życie…

Kilka dni przemyśleń za mną, w ciągu których sporo się wydarzyło i dało do myślenia. Życie pisze dla nas różne scenariusze i grunt to przeżyć je tak, aby czuć się spełnionym i szczęśliwym… Rodzina to najważniejsza wartość w naszym życiu, często to dla jej dobra rezygnujemy z marzeń, zatracamy się w rzeczywistości i uciekamy w ten odwieczny wyścig szczurów, nie dostrzegamy jednak, że w całym tym zatraceniu zapominamy o tym co jest tak naprawdę ważne… Nasze szczęście rzutuje na szczęście naszych najbliższych, pamiętajmy że zawsze można znaleźć jakieś rozsądne wyjście i inną opcją, która pozwoli nam cieszyć się życiem na nowo, uśmiechać się każdego dnia i zarażać pozytywnym nastawieniem innych 🙂

Taki wpis pojawił się niedawno na naszym facebookowym profilu. Muszę Wam powiedzieć, że ostatni rok nie należał do najłatwiejszych, każdego dnia spotyka nas coś nowego, każdego dnia stajemy przed różnego rodzaju wyborami, towarzyszy nam w szczególności masa stresu i niepewności. I pewnie dobrze się domyślacie, że to wszystko za sprawą budowy domu i wszystkiego co z tym związane… Sporo poświęciliśmy, aby być w tym właśnie miejscu i na tym etapie, nikt nie wie jak ciężko było czasem wybierać między rodziną a pracą… Kosztem wspólnie spędzanego czasu wypruwamy sobie flaki, żeby mieć nasz własny dach nad głową… Tak, właśnie tak to wygląda i nie boję się tak tego nazwać… Zapytacie pewnie po co nam to wszystko? A no właśnie po to, żeby widzieć uśmiech naszych dzieci, kiedy mają całe podwórko dla siebie. Po to, żeby mogły bez jakiejkolwiek kontroli i stresu pograć w piłkę czy pobiegać wokół domu. Po to, żeby każda miała nareszcie swoją własną przestrzeń do nauki i zabawy, czego nie mogły mieć w mieszkaniu w bloku na 55m2. Gdybyście każdego dnia mieli przed oczami te uśmiechy i błysk w oku, które pojawiają się na hasło: „jedziemy na wieś” <3 Ich oczy stają się tak pełne radości i szczęścia, że nie sposób przejść obok tego obojętnie. Marzyłam, aby spełnić to nasze wspólne marzenie. Kocham wieś tak jak One, tam się wychowałam, wtedy były zupełnie inne czasy, z całą pewnością lepsze dla dzieci, beztroskie i takie totalnie proste, dziś jest zupełnie inaczej, ale nadal hasło wieś wywołuje we mnie uśmiech, tam czuję się beztrosko, zapominam o całym Bożym świecie, a Dziewczynki gdyby mogły to nigdy nie wracałyby do domu 🙂 Zapytałam je ostatnio: „Dlaczego tak lubicie jeździć do Dziadków na wieś?”, poza tym, że kochają wszystkie Babcie i Dziadka usłyszałam: „Bo tam jest huśtawka, zjeżdżalnia, piaskownica, basen, możemy jeździć na rowerach cały dzień, są pieski…” i cała masa atrakcji i co najważniejsze mają to tuż obok domu, kiedy chcą coś zjeść wpadają do domu, chwytają w locie kanapkę i uciekają na dwór. To jest w tym wszystkim piękne, to się nigdy nie zmieni, ta cisza i spokój, ten komfort, na który nie mogliśmy liczyć w mieście… A przynajmniej na taki komfort w mieście nigdy by nas nie było stać 🙂

Cały rok ciężkiej pracy i mieszkania na kartonach nie był dla nas łatwy… Zapomnieliśmy o sobie, o nas, trochę zatraciliśmy się w tym wszystkim, na naszych twarzach przybyło kilkadziesiąt zmarszczek, kiedy już staniemy na nogi, czas pomyśleć o sobie. My też jesteśmy ważni, a nasze emocje odbijają się na naszych dzieciach, dlatego nie możemy kumulować w sobie złej energii. Mamy kolejne plany na przyszłość, los pokaże co będzie nam dane zrealizować.

Comments (2)

  • lavinka says:

    To chyba zależy od osiedla. Nasz blok stoi w takim miejscu, że młoda może jeździć rowerem kilka godzin, plac zabaw itd. Dom by się jej znudził najdalej po tygodniu, tym bardziej że reszta rodziny ją obwozi po placach i piknikach w Warszawie. Byłoby fajnie posiadać dom, nie przeczę, ale jak sobie pomyślę, że wszelkie prace remontowe typu dach i rury, ogrzewanie, opał, śmieci, to wszystko co robi za mnie spółdzielnia – miałabym sama… to drżę na samą myśl. No i dojazdy do sklepu, przychodni, znajomych dzieci. Moja ma na podwórku mnóstwo dzieciaków do wyboru, tak by się nudziła sama przed domem, bo najbliższy plac zabaw z dziećmi kilkanaście km dalej. Chyba jestem typowym mieszczuchem. 🙂

    • zuzulenka says:

      Z całą pewnością miasto daje dużą swobodę i wygodę 🙂 Ja jednak zdecydowanie wolę ciszę i spokój, najlepiej gdyby nasz dom był jedynym w okolicy 😀 A tak poważnie, to teraz poza miastem jest coraz lepiej, równie wygodnie, są szkoły, przedszkola, żłobki i masa atrakcji. Ja wychowywałam się na wsi, miałam ponad 3km do najbliższego sklepu, szkoły, itp. Trochę narzekałam, ale szczerze mam jedne z lepszych wspomnień z tamtego okresu 🙂 Dojazdy do szkoły trochę wykańczały, ale nie było aż tak źle. A koleżanek i kolegów nigdy nie brakowało, nawet miło było wsiąść na rower i jechać te 3km żeby się z kimś spotkać 🙂 Pewnie gdyby stać mnie było na dom w mieście to oczywiście zdecydowałabym się na coś takiego, chociażby przez wzgląd na dzieci i ich komfort w poruszaniu się i komfort na przyszłość, ale niestety ceny w naszym mieście są dla nas nie do przeskoczenia. A w sumie te 5 min jazdy autem do miasta mnie nie zbawi 🙂

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *